www.ulicaprosta.net

Forum przy Ulicy Prostej
Teraz jest N wrz 25, 2022 4:17 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Dział zablokowany Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 21 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pn kwi 15, 2019 9:07 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt sty 15, 2016 4:30 pm
Posty: 449
Owieczka napisał(a):
nie będę już w żadnym zborze

Tak nie można myśleć, bo to Bóg decyduje, czy i gdzie będziemy, a gdzie nie. Dzieci Boże nie należą już do siebie samych i nie dysponują sobą według własnego uznania. A w przypadku, gdyby "nie będę już w żadnym zborze" było wyrazem rezygnacji mającej swój korzeń w utracie nadziei, że Bóg może w każdej chwili zmienić nasze położenie, należy koniecznie znów we wierze przylgnąć do Pana.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Re:
PostNapisane: Wt kwi 16, 2019 3:14 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lip 08, 2010 2:20 pm
Posty: 344
Owieczka napisał(a):
Nie spotkałam natomiast zboru/grupy/kościoła,w którym n a p r a w d ę mogłabym usłużyć śpiewem, komponowaniem piosenek i to jeszcze tak, żeby to"przychodziło z góry".
A ja pamiętam taką gościnną usługę pewnej Owieczki :D śpiewającej wraz z rodzinką na nabożeństwie kościoła domowego i to było bardzo błogosławione. Wiem, że to był odosobniony incydent, ale jednak ...

Miałam też przyjemność zetknąć się z Twoją skomponowaną pieśnią, której nie mogę zapomnieć i jest dla mnie motywem przewodnim ... . Czyli dar jest - na 100%, tylko pozostaje na pustyni. Jak zasypane studnie Jakuba. Nie wiem czemu. Też mam takie rzeczy, które leżą zagrzebane i pytam Boga: "Po co mi to, Panie, dałeś?" On wie. Może zdążymy coś z tym zrobić zaledwie pięć minut przed śmiercią, albo Jego przyjściem? Może całe to dojrzewanie tylko dla tych pięciu minut? Jeśli tak, to co zmienimy? Nic. Trzeba się pogodzić i zaufać.

_________________
"(...) Siebie samego czystym zachowaj" [1 Tm 5,22]


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re:
PostNapisane: Wt kwi 16, 2019 4:59 pm 
Offline

Dołączył(a): Śr lip 16, 2008 2:02 pm
Posty: 1952
Problem w tym, że niektórych talentów nie można zakopać, bo zaśniedzieją.
Widocznie nie otrzymałam daru, tylko miałam jakieś tam naturalne zdolności, które na nic Panu Bogu nie były potrzebne. Gdyby było inaczej, otworzyłby mi jakieś drzwi do usługi. Teraz to jestem zwyczajnie za stara, czas minął. Niby kto bo będzie słuchał starczych śpiewów ..? Poza tym jestem wypalona, zmęczona, sterana życiem.
Cytuj:
Może zdążymy coś z tym zrobić zaledwie pięć minut przed śmiercią, albo Jego przyjściem?



Czyli jak Samson?Tyle, że on zgrzeszył i musiał za to zapłacić wysoką cenę. My podobno żyjemy w czasach łaski, poza tym nie wiem, czym zasłużyłam sobie na taką długotrwałą odstawkę.Nie , żebym nie była świadoma swojej grzeszności, ale przecież na bieżąco błagam Go o wybaczenie.Czemu więc mi nie wybacza?

Nie wiem. Jego wola, nie moja. Jestem jak zepsute,popękane i stare naczynie, z którego wycieka już woda. Ne do użytku.Ale widać tak ma być. Jednych przeznaczył do bycia naczyniami szlachetnymi, innych do odstawki. Jeśli miałabym czekać na ostatnie 5 minut życia ze swoim "darem", to jaka niby z tego radość? Zbyt długie czekanie na coś sprawia, że już nam się tego odechciewa. Mi się odechciało. 20 lat bez zboru, ponad 20 lat. I co, teraz, na stare lata mam coś gdzieś budować? Rany, już nawet nie wiem jak. Nauczyłam się mojej samotności, przyzwyczaiłam się, przestałam pragnąć czegokolwiek innego. Bo ileż można. Ja nie będę żyła 120 lat, jak Mojżesz. Zresztą nawet on zaczął pełnić służbę, jak mu stuknęła 40. Mam zdecydowanie więcej.

Talent nie jest biletem do służby w kościele. Czasem jak ktoś ma szczęście i znajdzie się we właściwym czasie o właściwym miejscu, to jakoś może talent wykorzysta (np. będzie miał pracę swoich marzeń). A najczęściej jest do niczego. Leży sobie na strychu i schnie na wiór. Szczególnie taki talent, jak zdolności muzyczne, wokalne czy inny zależny jakoś od kondycji fizycznej człowieka. Pisarze czy naukowcy mogą dojrzewać późno, muzycy nie. Dla mnie jest za późno. A pięć minut nie zrekompensuje mi całego życia. No,ale są tacy, co mieli gorzej. Byli na przykład niewolnikami, ginęli torturowani czy siedzieli w więzieniu. Moje więzienie nie jest jeszcze takie złe. Mam internet, dobre jedzenie i nawet mogę wyjść na spacer.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Re:
PostNapisane: Wt kwi 16, 2019 5:54 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8611
Lokalizacja: Kraków
Owieczka napisał(a):
Problem w tym, że niektórych talentów nie można zakopać, bo zaśniedzieją.
Z punktu widzenia biblijnego nie należy mylić darów z talentami. Powołanie i dary są nieodwołalne [Rzym. 11:29]. Wiem, że kontekst mówi o Izraelu, ale wygląda to na zasadę ogólną. Można odmówić używania czegoś, co Bóg dał, żeby tym obracać i przynosić Bogu chwałę. Jak ten sługa z przypowieści. I to się dobrze nie kończy. Ale on wiedział, co dostał i wiedział, co ma z tym robić. Tak jak pozostali dwaj.

Owieczka napisał(a):
Widocznie nie otrzymałam daru, tylko miałam jakieś tam naturalne zdolności, które na nic Panu Bogu nie były potrzebne. Gdyby było inaczej, otworzyłby mi jakieś drzwi do usługi. Teraz to jestem zwyczajnie za stara, czas minął. Niby kto bo będzie słuchał starczych śpiewów ..? Poza tym jestem wypalona, zmęczona, sterana życiem.
To nie my decydujemy, kiedy zostaniemy użyci. I nie możemy twierdzić, że jesteśmy "z starzy". Nawet Mojżesz będąc po 80-tce nie stwierdził, że jest "za stary". Miał inny problem. Warunkiem użycia nas do celów zaszczytnych jest gotowość i czystość z naszej strony. Reszta należy do Pana. Pozwól, że to On oceni, czy twoje śpiewy są "starcze". :)

Owieczka napisał(a):
MM napisał(a):
Może zdążymy coś z tym zrobić zaledwie pięć minut przed śmiercią, albo Jego przyjściem?
Czyli jak Samson? Tyle, że on zgrzeszył i musiał za to zapłacić wysoką cenę. My podobno żyjemy w czasach łaski, poza tym nie wiem, czym zasłużyłam sobie na taką długotrwałą odstawkę. Nie, żebym nie była świadoma swojej grzeszności, ale przecież na bieżąco błagam Go o wybaczenie. Czemu więc mi nie wybacza?
Przepraszam, droga Siostro, ale gorycz zasłania Ci oczy. Bóg wybacza i nie ma podstaw, żeby twierdzić inaczej. Dowodem jego miłosierdzia nie jest otworzenie drzwi do służby, a przynajmniej nie musi być. Nie tacy jak Ty życzyli sobie nawet śmierci, a potem Bóg ich wzmocnił i użył wbrew wszystkiemu, co sobie myśleli.

Owieczka napisał(a):
Nie wiem. Jego wola, nie moja. Jestem jak zepsute, popękane i stare naczynie, z którego wycieka już woda. Ne do użytku. Ale widać tak ma być. Jednych przeznaczył do bycia naczyniami szlachetnymi, innych do odstawki. Jeśli miałabym czekać na ostatnie 5 minut życia ze swoim "darem", to jaka niby z tego radość? Zbyt długie czekanie na coś sprawia, że już nam się tego odechciewa. Mi się odechciało.
A czy Ty służysz dla własnej radości czy dla Pana? Czy chciałoby Ci się tylko wtedy, gdybyś to Ty miała się z tego cieszyć? O ile wiem, radość przychodzi w trakcie służby, choć możemy nawet nie chcieć albo nie mieć siły, żeby się podnieść i służyć. To akurat znam z autopsji. Sługa nie jest hobbystą tylko sługą. W Królestwie Bożym pracuje się dla Pana i to On ma być zadowolony. Reszta to bonusy dla nas.

No i nikt nikogo nie przeznaczył do bycia naczyniami szlachetnymi albo do odstawki. Nie gadaj jak kalwinistka, bo to szkodzi i prowadzi do zasłaniania się predestynacją. Ale to nie ten wątek.

Owieczka napisał(a):
20 lat bez zboru, ponad 20 lat. I co, teraz, na stare lata mam coś gdzieś budować? Rany, już nawet nie wiem jak. Nauczyłam się mojej samotności, przyzwyczaiłam się, przestałam pragnąć czegokolwiek innego. Bo ileż można. Ja nie będę żyła 120 lat, jak Mojżesz. Zresztą nawet on zaczął pełnić służbę, jak mu stuknęła 40. Mam zdecydowanie więcej.
O ile pamiętam, to gdy Mojżeszowi stuknęła 40-stka, to dopiero zaczął pasać kozy Midianitów na pustyni. I robił to przez kolejne 40 lat. Może to zdrowsze dla nerwów niż uczenie w szkole, ale po takim książęcym życiu jakie miał, i tak musiało być trudne. Czasem trzeba przeżyć dłuższy czas nas pustyni, żeby coś zrozumieć. Owszem, na pustyni człowiek dziczeje, ale Pan Bóg i na to ma swoje sposoby.

Owieczka napisał(a):
Dla mnie jest za późno. A pięć minut nie zrekompensuje mi całego życia. No, ale są tacy, co mieli gorzej. Byli na przykład niewolnikami, ginęli torturowani czy siedzieli w więzieniu. Moje więzienie nie jest jeszcze takie złe. Mam internet, dobre jedzenie i nawet mogę wyjść na spacer.
To nie my decydujemy, kiedy jest za późno. Dobrze radzi ppajda. Przylgnij do Pana bezwarunkowo, bo inaczej gorycz Cię pochłonie do reszty.

ppajda napisał(a):
Tak nie można myśleć, bo to Bóg decyduje, czy i gdzie będziemy, a gdzie nie. Dzieci Boże nie należą już do siebie samych i nie dysponują sobą według własnego uznania. A w przypadku, gdyby "nie będę już w żadnym zborze" było wyrazem rezygnacji mającej swój korzeń w utracie nadziei, że Bóg może w każdej chwili zmienić nasze położenie, należy koniecznie znów we wierze przylgnąć do Pana.
Amen.

Proponuję jednak wrócić do tematu wątku.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re:
PostNapisane: Wt kwi 16, 2019 7:06 pm 
Offline

Dołączył(a): Śr lip 16, 2008 2:02 pm
Posty: 1952
Ok, przepraszam.


Bardziej w temacie:
Co myślicie o wieczorach talentów tak powszechnych w zborach baptystów..? Ludzie występują dzieląc się swoimi "talentami" - śpiewają, grają, tańczą, recytują, urządzają kabarety....i bardzo zachęcają do tego. Na każdym obozie baptystycznym, na jakim była, były takie wieczorki urządzane. Czy wierzący ludzie powinni w taki sposób dzielić się swoimi zdolnościami, czy jest to naganny proceder?


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re:
PostNapisane: So kwi 20, 2019 9:26 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt sty 15, 2016 4:30 pm
Posty: 449
Owieczka napisał(a):
Co myślicie o wieczorach talentów tak powszechnych w zborach baptystów..? Ludzie występują dzieląc się swoimi "talentami" - śpiewają, grają, tańczą, recytują, urządzają kabarety....i bardzo zachęcają do tego. Na każdym obozie baptystycznym, na jakim była, były takie wieczorki urządzane. Czy wierzący ludzie powinni w taki sposób dzielić się swoimi zdolnościami, czy jest to naganny proceder?

Moim zdaniem to jest co najmniej dziwne. W świecie ludzie tak robią, ale po co konkursy śpiewu wśród wierzących (o kabaretach itp. nie wspomnę - nie rozumiem, po co wierzący mieli by coś takiego robić)? Rozumiem, że śpiewanie pieśni to sprawa duchowa:

"Słowo Chrystusa niech mieszka w was obficie ze wszelką mądrością, nauczajcie i napominajcie się wzajemnie przez psalmy, hymny i pieśni duchowe, z wdzięcznością śpiewając w waszych sercach Panu." (Kol. 3:16)

Bóg widzi serce człowieka, który uwielbia Boga pieśnią. A czy przy konkursach się uwzględnienia, że to właśnie to jest najważniejsze? W niemieckim Kościele Ewangelickim jakiś czas temu był konkurs na najlepsze kazanie. :shock: Brzmi moim zdaniem podobnie. Przesadzając w tą stronę konsekwentnie, to może tak przy okazji zrobić konkurs "Miss Kościół" na najurodziwszą siostrę? :lol:


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Dział zablokowany Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 21 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL