www.ulicaprosta.net

Forum przy Ulicy Prostej
Teraz jest N lis 19, 2017 11:33 am

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: N sie 23, 2015 2:53 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 4:37 am
Posty: 65
Zaufaj Bogu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie! ( Przysłów 3,5)

Zdradliwe jest serce, bardziej niż wszystko inne, i zepsute, któż może je poznać? (Jer.17,9)

Może zechcecie się podzielić swoimi przemyśleniami, w jaki sposób zaufać całym sercem Bogu. Skoro serce potrafi być zepsute i podstępne. Jak stać się na powrót dzieckiem w pełni ufającemu swemu Duchowemu Ojcu? Jak być prostym człowiekiem, który nie kalkuluje i nie przetwarza Ewangelii przez naukowe koncepcje? Jaka przemiana musi dokonać się w naszym symbolicznym sercu, aby zaufało Panu?

Serce definiuję, chyba słusznie, jako siedlisko myśli, uczuć, namiętności i najgłębszych pragnień. Sprawa ważna, bo niektóre rzeczy zawsze będą zasłonięte przed tymi, którzy bardziej ufają rozumowi niż sercu. Może dlatego nie wszyscy doświadczają nowego narodzenia.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: N sie 23, 2015 8:31 pm 
Offline

Dołączył(a): Śr lip 16, 2008 2:02 pm
Posty: 1824
Cytuj:
Może dlatego nie wszyscy doświadczają nowego narodzenia.


Myślę, że nowego narodzenia nie doświadczają ludzie, którzy zwyczajnie zbyt umiłowali grzech albo są zbyt pyszni, żeby przyznać, że są grzeszni...Może to i koreluje trochę z "poleganiem na własnym rozumie" (coś w stylu: wszystko wiem najlepiej, pozjadałem wszystkie rozumy" :wink: ), ale nie rozdzielałabym tak rozumu od serca. Tzn. wiadomo, Boga trzeba przyjąć sercem, to duchowa sprawa, trudno wytłumaczalna, ale nabywać mamy i rozumu, szczególnie później, kiedy czytamy Słowo- bo zwodzicieli się namnożyło. Nasze poznanie Słowa musi wzrastać. Jeśli mieszka w nas Duch Święty, a do tego mamy szczere serce przed Bogiem- to nie zbłądzimy i nie zagubimy się w jakichś "analizach".
Zaufanie Bogu to trudna sprawa, przekonałam się o tym w swoim życiu nie raz. Łatwo to się mówi, kiedy wszystko jest OK, o wiele trudniej, kiedy pojawiają się przeciwności i pojawia się strach. Mimo wszystko trzeba rzeczywiście Bogu zaufać, że On wszystko dobrze uczyni, że ma wszystko pod kontrolą, oddać się w Jego ręce. Cały czas walczę z moim strachem i wyznaję Bogu mój grzech niewiary, jednocześnie błagając Go o wybaczenie i dodanie mi wiary. Jestem słaba. Ale On jest mocny, wiem, że mnie kocha i mimo moich słabości nie opuści mnie ani mnie nie porzuci.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: N sie 23, 2015 9:26 pm 
Offline

Dołączył(a): Wt kwi 15, 2014 9:05 pm
Posty: 150
Ida napisał(a):
[Jaka przemiana musi dokonać się w naszym symbolicznym sercu, aby zaufało Panu?



Ido, co rozumiesz przez "symboliczne serce"? Przemiana musi się dokonać nie w jakimś naszym symbolicznym sercu, tylko w TYM sercu, które mamy. Nie w sensie, że coś się musi zadziać w tkankach, naczyniach i komorach serca. Jednak przemiana musi się dokonać w sercu człowieka, tym sercu , które ma, przemiana w wymiarze duchowym, nie cielesnym, ale nie w jakiś symboliczny sposób, tylko w pełni świadomy. Przemiana w sercu tak jak ja to rozumiem, proszę mnie poprawić, jeśli gdzieś popłynę, to świadome, dobrowolne, nieprzymuszone zerwanie z dotychczasowym życiem, to "śmierć" naszego starego człowieka, to świadome NIE dla grzechu i starego stylu życia ( każdy z nas miał inne życie, innego starego człowieka, w sensie swojego dotychczasowego życia), dla swojego ja, swoich upodobań, celów, marzeń , którymi żyliśmy do tej pory. Teraz nasze serce należy do Chrystusa, mamy żyć Jego życiem, Jego wolą, naśladować Go. Nowe narodzenie człowieka, to zaufanie Bogu i Jego słowu. Myślę, że zaufanie jest nierozerwalnie związane z wiarą. Ktoś kiedyś podał taki przykład czym jest wiara: Idziesz na pociąg, bo WIERZYSZ rozkładowi jazdy, jaki jest podany np.w internecie. Jeśli się z kimś gdzieś umówiłaś, to idziesz na spotkanie , bo WIERZYSZ, że ten człowiek na nie przyjdzie. Nie zakładasz z góry, że nie przyjedzie, bo nigdzie byś nie poszła. Jeśli go znasz, to UFASZ, że przyjdzie. Dlatego wydaje mi się, że istotnym jest, aby najpierw poczynić akt WIARY w sercu, uwierzyć całym sercem, że Bóg ma moc Cię zbawić na warunkach jakie podał w Swoim Słowie, a zaufanie będzie wzrastać w sercu, poprzez nasze chodzenie z Panem, poznawanie Go, poprzez modlitwę. Jeśli poznajesz kogoś nowego, to czy od razu darzysz go zaufaniem? Czy po jakimś czasie twoje zaufanie do danej osoby staje się silniejsze? Oczywiście Pan Bóg nie jest człowiekiem i Jemu można zaufać w PEŁNI od razu. Ale jest tak, że jesteśmy ludźmi i niestety czasem , a może więcej niż czasem myślimy po "ludzku". I nie wiem jak innym braciom i siostrom, ale mnie czasem brakuje ufności i modlę się , by Pan poprzez Ducha przydawał zarówno ufności jak i wiary, bo każdemu zdarza się czasem zwątpić, będąc przygniecionym jakąś sytuacją czy próbą. Mamy jednak ufać całym sercem, " Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni...", Pan jest Wszechmocny i niezawodne są obietnice Jego.

_________________
GrainTrader


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pn sie 24, 2015 8:08 am 
Offline

Dołączył(a): Cz wrz 15, 2011 11:23 pm
Posty: 315
Droga Ido, około roku lub 2 lat temu zastanawiałem się nad tymi dwoma fragmentami + Mt 15:19. Byłem 2 dni poza domem, miałem Biblię w ręku i brak dostępu do internetu. To były dobre warunki.

Modliłem się aby Pan mi wytłumaczył jak mogę Go kochać z całego serca jeżeli serce jest tak zepsute. Z jednej strony wiedziałem, że Pan przemienił moje serce, wlał nowe pragnienia gdyż to było i jest dla mnie widoczne lecz z drugiej strony cielesność również się odzywa.

Modliłem się i czytałem Słowo, wierzyłem, że Pan może mi odpowiedzieć. Czytając Biblię trafiłem na 2 konkretne miejsca nad którymi się zatrzymałem.

1.
„Serce króla w ręku Pana jest jak strumienie wód; On je kieruje, dokąd chce. Każda droga człowieka wydaje mu się prawa, lecz tym, który bada serca, jest Pan.” [Przyp. Sal. 21:1-2]

2.
„Z całego serca szukam ciebie, Nie daj mi zboczyć od przykazań twoich! W sercu moim przechowuję słowo twoje, Abym nie zgrzeszył przeciwko tobie.” [Psalm 119:10-11]

Z powyższych fragmentów zrozumiałem, że można kochać Zbawiciela z całego serca gdy to serce jest w Jego rękach, gdy nie boję się zaufać Bogu bezgranicznie tak jak małe dziecko ufa swoim rodzicom. Wtedy przychodzi się do Niego z wiarą, gdyż bez wiary Bogu podobać się nie można[Hbr 11:6][Jak 1:6]. Ta wiara nie rodzi się z powietrza lecz przez Słowo Boże[Rzym 10:17] i dlatego gdy w naszym sercu przechowujemy Jego Słowo mamy moc aby nie grzeszyć[Psalm 119:10-11] gdyż Duch Święty, który został dany wierzącym prowadzi ich drogą świętości, drogą Bożego Słowa.
Cytuj:
Ida:Jak stać się na powrót dzieckiem w pełni ufającemu swemu Duchowemu Ojcu?

Bóg daje prawo stać się Jego dzieckiem wtedy gdy położymy naszą wiarę w Zbawicielu(Jan 1:12). Bóg w ponad naturalny sposób odradza nas[1 Pt 1:23, Jan 1:13] i tego nie da się wytłumaczyć intelektualnie. Ten cud może stać się tylko jeden raz w naszym życiu a poprzedza go prawdziwa pokuta i wiara w syna Bożego. Nie wiem czy czytałaś wędrówkę pielgrzyma lecz jest tam trafna ilustracja.

Pielgrzym miał bardzo duży ciężar na swoich plecach. To były jego grzechy, był świadomy tego ciężaru. Nie ważne co robił ciężar wciąż był na plecach. Pielgrzym zaczął szukać Boga i w pewnym momencie dotarł pod Krzyż. Wtedy ciężar spadł mu z pleców i od tego momentu on wiedział, że jest wolny, poznał radość ze zbawienia. Każde dziecko Boże wie, że wszystkie grzechy zostały mu odpuszczone[Kol 2:13-14] gdyż Jezus jako baranek Boży ofiarował samego siebie na krzyżu i umarł w nasze miejsce. Każdy kto przyjmie Boże usprawiedliwienie otrzyma życie wieczne w Jezusie.

Gdy ktoś Ci coś podarował to wiesz, że to masz prawda? Tak samo dziecko Boże wie, że otrzymało życie wieczne od Jezusa i w Jezusie.

Bóg Ojciec obiecał posłać swojego syna aby nas uratować od kary za grzech oraz uwolnić od niewoli grzechu. Ta obietnica się wypełniła około 2000 lat temu, gdy Chrystus umarł na krzyżu, został pogrzebany i 3 dnia zmartwychwstał według Pism i teraz każdy musi się jakoś ustosunkować do tego co uczynił Pan Jezus. Gdy Bóg mówi dziś jest dzień zbawienia to oznacza, że wezwanie jest cały czas aktualne oraz, że nie ma co zwlekać z podjęciem decyzji gdyż to grozi zatwardzeniem serca i później może się okazać za późno.

Rozumiem, że ciężko jest zaufać komuś kto jest obcy i nas nie kocha lecz Bóg dał nam wszelki dowód swojej miłości[Rzym 5:8]. Bóg wzywa każdego do siebie[Mat 11:27-29] lecz nie robi tego w sposób nachalny. On nikogo nie zmusza do nieba czy piekła lecz zawsze daje wybór.
Cytuj:
Ida: Jak być prostym człowiekiem, który nie kalkuluje i nie przetwarza Ewangelii przez naukowe koncepcje? Jaka przemiana musi dokonać się w naszym symbolicznym sercu, aby zaufało Panu?

„Początkiem mądrości jest bojaźń Pana...” [Przyp. Sal. 9:10]
„Ale wskażę wam, kogo się bać macie! Bójcie się tego, który, gdy zabija, ma moc wrzucić do piekła. Zaiste, powiadam wam: Tego się bójcie!” [Łk 12:5]
„Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.” [Rzym 6:23]

Każdy prosty człowiek, który usłyszy ewangelię zda sobie sprawę z 2 rzeczy:
-Człowiek złamał Boże prawo czego konsekwencją jest wieczna kara.
-Bóg spłacił nasz dług i dziś oferuje każdemu odpuszczenie grzechów i życie wieczne za darmo przez wiarę.

Przemiana musi nastąpić naszego starego serca. Bóg u Ezechiela 36:26-27, mówi do narodu izraelskiego, że da im nowe serca oraz swojego Ducha. Bóg jest tym, który przemienia serce lecz nie robi tego wbrew woli człowieka.
Cytuj:
Ida: Serce definiuję, chyba słusznie, jako siedlisko myśli, uczuć, namiętności i najgłębszych pragnień. Sprawa ważna, bo niektóre rzeczy zawsze będą zasłonięte przed tymi, którzy bardziej ufają rozumowi niż sercu. Może dlatego nie wszyscy doświadczają nowego narodzenia.

Pełną ufność mamy mieć w Bogu gdyż on jest skałą. Rozum wraz z sercem jest ważny lecz oba potrzebują Bożego Słowa aby słusznie rozsądzić. Rozumem możemy rozpoznać, że to Bóg stworzył świat[Rzym 1:20] a sercem możemy uwierzyć, że Pan Jezus został wzbudzony z martwych[Rzym 10:9] lecz to Słowo Boże jest skuteczne, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca. [Hbr 4:12]

Ewangelia jest zasłonięta dla tych co giną[2 Kor 4:3-4]. Często jest to skutkiem braku bojaźni Bożej oraz nieumiłowania prawdy. Jezus ostrzegał przed karą ognia wiecznego lecz dziś ludzie mówią, że to tylko metafora. W tym wypadku widać wyraźnie, że brak bojaźni Bożej prowadzi do nie umiłowania prawdy czego pierwszą konsekwencją jest zwiedzenie a drugą potępienie.

Podsumowując, "zaufać całym sercem" można jedynie wtedy gdy to serce odda się do dyspozycji Boga, który je bada i ma moc zmienić. Zmiany w sercu zaczynają się gdy Słowo Boże w nim zamieszka.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt sie 25, 2015 9:06 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 4:37 am
Posty: 65
Dziękuję za przemyślenia. :)

Cytuj:
nowego narodzenia nie doświadczają ludzie, którzy zwyczajnie zbyt umiłowali grzech albo są zbyt pyszni, żeby przyznać, że są grzeszni...Może to i koreluje trochę z "poleganiem na własnym rozumie" (coś w stylu: wszystko wiem najlepiej, pozjadałem wszystkie rozumy" :wink: ), ale nie rozdzielałabym tak rozumu od serca.

Na pewno umiłowanie grzechu jest przeszkodą w nowym narodzeniu. Ale nie tylko grzech.
A jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko. Umiłowani, jeśli serce nas nie oskarża, mamy ufność wobec Boga... ( 1 Jana 3,20-21)
Negatywne myśli i emocje potrafią ograbić nasze serce z zaufania Bogu. Zdradliwe serce może nas potępiać, bo czymś rozczarowaliśmy Boga lub zawiedliśmy w jakiejś sprawie. Czujemy się mało wartościowi a niekorzystna ocena własnej osoby bierze górę w naszym życiu. Rozgoryczamy się i popadamy w przygnębienie, bo chybiliśmy, zbłądziliśmy lub po prostu tak negatywnie postrzegamy dotychczasowe działania. Nie zawsze musi istnieć ciężki grzech, ale pojawia się podszept Szatana oskarżający nasze serce. Tak przebiegle postępował Diabeł z Hiobem, posługując się kłamstwem w wydaniu niewiernego Elifaza. Podobnie działa dzisiaj. Co o tym sądzicie? W moim przypadku dostrzegam taką zależność : w czymś zawiodę, a mam poczucie winy i utraty Bożego uznania, niewspółmierne do poczynionego uchybienia. Moja wina, niegodna, nie zasługuję to przykra religijna spuścizna, z której trudno się wyleczyć.
Cytuj:
Jeśli mieszka w nas Duch Święty, a do tego mamy szczere serce przed Bogiem- to nie zbłądzimy i nie zagubimy się w jakichś "analizach".

A jeśli nie mieszka w nas Duch Święty, co wtedy? Mamy prosić Boga o udzielenie DŚ? Czy prosić DŚ o przyjście do naszego serca?

Cytuj:
Ido, co rozumiesz przez "symboliczne serce"?

Dokładnie to, o czym napisałeś. Nasz mięsień sercowy pracuje dzięki własnemu automatyzmowi i niewiele możemy naprawić korzystając z wolnej woli. Przemiana dotyczy naszego duchowego serca. Król Dawid w pokutnej modlitwie poszedł dalej: "Serce czyste stwórz we mnie, o Boże, ducha prawego odnów we mnie!" (Ps.51,12)
Myślę, że za mało się modlę w tej sprawie, za bardzo polegam na własnych siłach. To mnie gubi. Może to oznaka nie tyle słabości co ukrytej pychy manifestującej się w złożony sposób?

Cytuj:
Podsumowując, "zaufać całym sercem" można jedynie wtedy gdy to serce odda się do dyspozycji Boga, który je bada i ma moc zmienić. Zmiany w sercu zaczynają się gdy Słowo Boże w nim zamieszka.

Pax , szczególnie Ci dziękuję za osobiste wynurzenia. Oddać serce do dyspozycji Boga- ładnie zabrzmiało, trudniej z praktyką, kiedy odzywa się w nas duch niezależności. Szatański duch niezależności...prawda?

Zwróciliście uwagę na bojaźń Pana czyli zdroworozsądkowy lęk przed wywołaniem Bożego niezadowolenia. Tak? Chciałam zapytać, jaką rolę w nowym narodzeniu i zaufaniu Bogu całym sercem odegrał strach przed piekłem? Dostrzegam, może niesłusznie, znamienną kalkulację. Nowe narodzenie jako ucieczka przed Bożym gniewem i "jeziorem ognistym". Wiem, zabrzmiało prowokacyjnie.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt sie 25, 2015 10:50 am 
Offline

Dołączył(a): Śr lip 16, 2008 2:02 pm
Posty: 1824
Co do poczucia winy- jeśli nie możemy się z niego wydobyć mimo pokuty i żalu za grzechy (a także prób zadośćuczynienia w niektórych przypadkach) to
18 Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą! 19 Po tym poznamy, że jesteśmy z prawdy 9, i uspokoimy przed Nim nasze serce. 20 A jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko 10. 21 Umiłowani, jeśli serce nas nie oskarża, mamy ufność wobec Boga, 22 i o co prosić będziemy,
otrzymamy od Niego, ponieważ zachowujemy Jego przykazania i czynimy to, co się Jemu podoba"

Zawiodłam? Zgrzeszyłam? Zbłądziłam? Idę do Boga na kolana i błagam o wybaczenie. Wiem, że "Bóg nie odrzuci skruszonego na duchu". Polegam na Jego łasce. Odwracam się od tego, co robiłam źle- patrzę naprzód. Mimo, że mam świadomość zła, które wyrządziłam, nie usprawiedliwiam się, przyjmuję z Jego rąk przebaczenie i proszę o dodanie sił i wiary na następne dni. Oczywiście- nie folgując sobie ani nie pobłażając. Nie mówię, że to jest takie łatwe, ale nie ma chyba innej drogi...Zawsze będziemy słabi, zdarzy nam się nieraz upaść. Bóg o tym wie. Chodzi o to, aby nie trwać w złym. Nie trwać w grzechu. Zresztą, jest napisane, że Bóg dał nam wszystko, co jest potrzebne do życia w pobożności, Słowo Boże nie kłamie...


Cytuj:
A jeśli nie mieszka w nas Duch Święty, co wtedy? Mamy prosić Boga o udzielenie DŚ? Czy prosić DŚ o przyjście do naszego serca?


Jeśli nie mieszka- to znaczy, że nie narodziliśmy się na nowo w Chrystusie i w ogóle nie powinniśmy się brać za jakąkolwiek analizę Pism. Najpierw trzeba się narodzić na nowo w Chrystusie, w każdym dziecku Bożym mieszka Duch Święty.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt sie 25, 2015 1:02 pm 
Offline

Dołączył(a): Cz wrz 15, 2011 11:23 pm
Posty: 315
Cytuj:
Ida: Zwróciliście uwagę na bojaźń Pana czyli zdroworozsądkowy lęk przed wywołaniem Bożego niezadowolenia. Tak? Chciałam zapytać, jaką rolę w nowym narodzeniu i zaufaniu Bogu całym sercem odegrał strach przed piekłem? Dostrzegam, może niesłusznie, znamienną kalkulację. Nowe narodzenie jako ucieczka przed Bożym gniewem i "jeziorem ognistym". Wiem, zabrzmiało prowokacyjnie.

Bóg jest tym, który ma moc zabić ciało i wrzucić duszę do ognia wiecznego.[Łk 12:5]
Boga należy się bać. Gdy Pan pokazał mi moją grzeszność czułem prawdziwy strach przed Jego świętością.

Piekło zostało stworzone dla szatana i jego aniołów[Mt 25:41], jako miejsce wiecznej kary[Mt 25:46]. Biblia nazywa to miejsce jeziorem ognistym w którym męki trwają wiecznie i nie ma tam wytchnienia[Mt 25:46][Obj 14:9-11]. Szatan wraz ze swoimi aniołami nie mogą się upamiętać, ich przeznaczeniem jest piekło. Z ludźmi jest inaczej, my mamy możliwość upamiętania się lecz nie wszyscy chcą i dlatego Bóg będzie sędzią sprawiedliwym gdy osądzi tych, którzy nie schronili się w Jezusie. Pan Jezus nie umarł na krzyżu tylko dlatego abyśmy mieli wieczne szczęście z Nim. On cierpiał te wszystkie męki przede wszystkim abyśmy uniknęli Jeziora ognistego gdzie jest płacz i zgrzytanie zębów.

Jeżeli więc ręka twoja albo noga twoja cię gorszy, utnij ją i odrzuć od siebie; lepiej jest dla ciebie wejść do żywota kalekim lub chromym, niż mając obydwie ręce lub obydwie nogi być wrzuconym do ognia wiecznego. A jeśli cię oko twoje gorszy, wyłup je i odrzuć od siebie; lepiej jest dla ciebie z jednym okiem wejść do żywota, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła ognistego. [Mt 18:8-9]

Sprawa jest bardzo poważna, Pan Jezus ostrzega nas przed ogniem wiecznym, mówiąc, że lepiej zrezygnować z wszystkiego i wejść do żywota wiecznego aniżeli trafić do miejsca wiecznych kaźni.

Pisałaś Ido nieco o rozumie, mówię Ci jeżeli rozumiesz słowa Pana Jezusa to zastanów się gdzie pójdziesz po śmierci jeżeli nie znajdziesz się ukryta w Jezusie. Gdyż piekło jest bardzo realne i mimo, że w organizacji starali się jak mogli zniszczyć Ci myślenie o piekle to ono nie przestało istnieć, ogień nie przestał się palić.

Wielu ludzi odłożyło myślenie o niebie i piekle na później, to jest największy błąd. Pewnego dnia nie obudzimy się na tej ziemi[Hbr 9:27] i co wtedy? Bóg nie pozwoli się z siebie śmiać i sąd przyjdzie.

Na tej ziemi mamy możliwość podjęcia decyzji gdzie chcemy iść po śmierci. Słowo Boże pobudza nasz rozum i serce aby wybrać mądrze. Żaden nie odrodzony człowiek nie może znaleźć się w niebie gdyż wtedy nie byłoby to już niebo.
Bóg używa ewangelii aby przyciągnąć grzesznika do siebie. Pan Jezus jest prawdą i wszystko co mówił jest prawdziwe także piekło.
Cytuj:
Ida: Oddać serce do dyspozycji Boga- ładnie zabrzmiało, trudniej z praktyką, kiedy odzywa się w nas duch niezależności. Szatański duch niezależności...prawda?

Człowiek ma tendencje do własnego pomysłu na rozwiązywanie problemów a szatan chętnie pomaga w tym. Bóg dał nam swoje Słowo abyśmy się nie pogubili i zawsze mogli być pewni co powinniśmy czynić. Praktyka polega na zapieraniu się własnego ja lecz bez pomocy Ducha Świętego nie mamy szans.
Cytuj:
Ida: A jeśli nie mieszka w nas Duch Święty, co wtedy? Mamy prosić Boga o udzielenie DŚ? Czy prosić DŚ o przyjście do naszego serca?

Tak jak napisała Owieczka, jeżeli nie mieszka w nas Duch Święty znaczy to, że nie narodziliśmy się na nowo. Duch Święty nas przekonuje o grzechu, sprawiedliwości i o sądzie, wtedy przychodzi prawdziwa pokuta i wołanie o ratunek. Przez nasze grzechy weszliśmy na drogę do piekła lecz w Jezusie człowiek może uzyskać w pełni usprawiedliwienie i zostać przeniesiony na drogę zbawienia. Nie ma co kombinować, są tylko dwie drogi, wąska, która wiedzie do żywota wiecznego i przestronna, która wiedzie na zatracenie.[Mat 7:12-14] Nie wielu znajduje tą wąską, często z powodu własnych pomysłów na życie choć jest tylko jeden Pan, któremu winniśmy być posłuszni.
Cytuj:
Ida:Myślę, że za mało się modlę w tej sprawie, za bardzo polegam na własnych siłach. To mnie gubi. Może to oznaka nie tyle słabości co ukrytej pychy manifestującej się w złożony sposób?

"Jeśli Pan domu nie zbuduje, Próżno trudzą się ci, którzy go budują..."[Psalm 127:1]

Proś Boga o zbawienie, Duch Święty nas przekonuje, że zgrzeszyliśmy przeciwko wiecznemu i świętemu Bogu.

"Bliski jest Pan wszystkim, którzy go wzywają, wszystkim, którzy go wzywają w prawdzie" [BG; Psalm 145:18]


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt sie 25, 2015 2:15 pm 
Offline

Dołączył(a): Śr lip 16, 2008 2:02 pm
Posty: 1824
Jeszcze dodam tak od siebie- im mniej myślimy o sobie, tym łatwiej być blisko Boga. Im mniej analizujemy swoje zachowania (rozpatrując je pod kątami wszelakimi),tym zdrowsi jesteśmy. Boże przykazania są naprawdę proste, przejrzyste i nie trzeba tak włosa na czworo dzielić. Z doświadczenia (niestety) wiem, że dłubanie się w swoim charakterze, osobowości, zachowaniu etc.. to inna odmiana egocentryzmu. I nie przynosi dobrych owoców. Właściwie większość spraw to kwestia podjęcia decyzji i wytrwania w tej decyzji. Podoba mi się, jak Paweł pisze- kto kradnie, niech kraść przestanie. No tak po prostu! Tymczasem w świecie- może to,że kradnie wynika z traumy z dzieciństwa...miał biedę w domu, teraz szuka bezpieczeństwa w posiadaniu dóbr..może jest "chory" na "kleptomanię"...może trzeba go zrozumieć, nie potępiać, parę rozmów z terapeutą...Niech przeanalizuje swoje zachowania, zobaczy, jak na niego wpływa kradzież...zresztą, może on wcale nie chce kraść...ma taki wewnętrzny przymus...nie można go za to winić.." etc.. A Paweł- kto kradnie- niech kraść przestanie! Niech podejmie decyzję i wytrwa w niej. Koniec, kropka. Ludzie zawsze wszystko komplikują. W większości przypadków dlatego, żeby...usprawiedliwić swój własny grzech lub niechęć przed podjęciem konkretnej decyzji.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt sie 25, 2015 6:05 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 4:37 am
Posty: 65
Bywa tak, że chwilowa utrata łącza internetowego powoduje zniknięcie całego napisanego postu. Na szczęście w relacjach z Bogiem wygląda to inaczej. Nawet jak chwilowo oddalimy się od Boga, On o nas pamięta i o naszych duchowych działaniach. :)

Owieczko, odnośnie poczucia winy. Dotyczy ono nie tylko ludzi, którzy poważnie zgrzeszyli jak np.król Dawid. Cudzołożył z Batszebą, próbował zatuszować grzech, a kiedy mu się to nie udało, doprowadził do śmierci męża Uriasza. Negatywne emocje są jak najbardziej udziałem ludzi wierzących, których rozczarowują własne słabości, niedociągnięcia czy zwykłe niedopisanie w sprawach Bożych.

Pamiętacie przykład proroka Eliasza? Miał silną wiarę, ale działał w trudnym dla Izraela okresie, kiedy naród oddalił się od Boga. W pewnym momencie poczuł się tak przytłoczony, że prosił Boga o śmierć. „Dosyć! Teraz, Boże, zabierz moją duszę” (1 Król. 19,4). Ci, którzy nigdy nie doświadczyli tak negatywnych emocji, mogliby dyskredytować modlitwę Eliasza. W pewnym sensie prorok zawiódł, bo zadanie go przerosło. Nadeszła wiadomość, że niegodziwa królowa Jezebel zamierza go zabić. W obawie o swoje życie uciekł na dzikie pustkowie (1 Król. 19,2-4). Zapewne skupił się na swoim tragicznym położeniu i doszedł do mylnego wniosku, że jego służba prorocka jest daremna. „Nie jestem lepszy od moich praojców”. Poczuł się bezużyteczny jak proch i kości jego zmarłych przodków. Negatywnie ocenił swoje dotychczasowe wysiłki i prorocką pracę. Uznał, że zawiódł Boga, bo nie sprostał wyznaczonemu przez Niego zadaniu. Ale Pan postrzegał Eliasza inaczej i poczynił kroki, żeby go o tym upewnić. Posłał anioła, który miał go wzmocnił. Dostarczył mu także pożywienia i wody, żeby go pokrzepić przed dalszą podróżą. Bóg zlecił nowe zadania, które Eliasz z odzyskanymi siłami podjął się wypełnić.
Czy Eliasz za bardzo skupiał się na sobie i własnych odczuciach? Być może w pewnym momencie tak się stało i to spowodowało przygnębienie i niemożność działania. Ale Bóg nie zlekceważył emocji proroka, dał mu potrzebnego pokrzepienia. Upewnił, że Eliasz jest cenny w oczach Pana. Mimo chwilowego zbłądzenia, lęku o własne życie czy nieposłuszeństwa wobec Boga.

Grzech oddala człowieka od Boga. Uzyskując pewny poziom duchowej dojrzałości mamy rozeznanie w sprawie chybiania celu myślą, mową i czynem. Nie grzeszymy rozmyślnie, raczej nieświadomie. Bywają jednak sytuacje, w których czujemy, że zawiedliśmy Boga, w czymś nie dopisaliśmy, coś błędnie oceniliśmy lub po prostu nie potrafiliśmy uporać się z wątpliwościami. Kiedy byłam w łączności z pewnym zborem ewangelicznym zaniepokoiły mnie niekorzystne zjawiska, które określę mianem pychy wyznaniowej. W bardzo niekorzystnym świetle dokonano oceny nabożeństw zielonoświątkowych, którym towarzyszyły " tamburyny i sztandary" , głośne pieśni i wznoszenie rąk. Jakby to forma nabożeństwa górowała nad jej treścią. Powiem, że takie podejście mnie zaskoczyło i takie protekcjonalne i mało wnikliwe ocenianie innych chrześcijan. Jacy my jesteśmy uświęceni i nabożni, jacy inni słabi i rozwodnieni. Przeoczając znany fakt, że to zieloni słyną ze służby w więzieniach, pomocy dzieciom z patologicznych rodzin i innych działań pełnych miłości do bliźniego. Te wątpliwości oddaliły mnie ważnych decyzji.

Co do proszenia Boga w modlitwie o zesłanie Duch Świętego, uważam taką prośbę za zasadną i zgodną z Bożym Słowem.
A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię. Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze - Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie. Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was. (...)
A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.
(Jana 14, 13-26)

Pax, temat piekła odkładałam na później. Może czas się z nim zmierzyć. Na chwilę obecną trudno mnie postraszyć jeziorem ognistym. A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców i wszelakich kłamców: udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką. To jest śmierć druga.(Obj.21,8)


Ostatnio edytowano Wt sie 25, 2015 6:29 pm przez Ida, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt sie 25, 2015 6:24 pm 
Offline

Dołączył(a): Śr lip 16, 2008 2:02 pm
Posty: 1824
Ależ jest różnica między wołaniem do Boga, kiedy nie dajemy sobie rady, a analizowaniem siebie i każdego swojego zachowania- a o tym pisałam. Chodzi mi o takie skupianie się na sobie, egocentryczne kręcenie się dookoła własnych odczuć, przeżyć, myśli etc..
Co do pomagania innym- i Caritas to czyni, a nie znaczy to, że KRK jest w prawdzie. Oczywiście nie forma stanowi o tym, czy jesteśmy w prawdzie czy nie i pewnie są takie zbory, które uświęcając się "na zewnątrz" (strój, forma nabożeństwa, pewne rytuały, zakazy itp.) wpadają w pychę i zaczynają żyć krytyką innych kościołów (też takie miałam okazję poznać).
Kiedy masz podjąć ważne decyzje dotyczące wiary, nie patrz na ludzi- dzisiejsi chrześcijanie w różnych zborach mogą gorszyć swoimi słowami i zachowaniem. Żyjemy w ciężkich czasach, czasach bez wiary, a zwodzicieli namnożyło się jak nigdy wcześniej...


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt sie 25, 2015 6:40 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 4:37 am
Posty: 65
Owieczka napisał(a):
Kiedy masz podjąć ważne decyzje dotyczące wiary, nie patrz na ludzi- dzisiejsi chrześcijanie w różnych zborach mogą gorszyć swoimi słowami i zachowaniem. Żyjemy w ciężkich czasach, czasach bez wiary, a zwodzicieli namnożyło się jak nigdy wcześniej...

Potrzebujemy duchowych sióstr i braci, aby wzrastać w wierze, aby się pobudzać do szlachetnych uczynków, aby się wzajemnie budować (Heb.10,24-25). To dla mnie ważne, przynajmniej w początkowym okresie odchodzenia od religijnego fałszu. "Żelazo ostrzy się żelazem, a oblicze człowieka wygładza bliźni". Nie wyobrażam sobie duchowego odosobnienia. Przecież Ty też nie czujesz się dobrze sama, bez społeczności innych wierzących.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt sie 25, 2015 6:52 pm 
Offline

Dołączył(a): Śr lip 16, 2008 2:02 pm
Posty: 1824
Nie. Nie czuję się dobrze. Ale Bogu dziękuję za wierzącą rodzinę. Poza tym- nie mam wyjścia.Dookoła mnie nie ma zdrowych, chrześcijańskich społeczności. I kiedy wychodziłam ze swoich zwiedzeń- również ich nie było. W zasadzie kontakt ze zdrowym nauczaniem miałam tylko przez Ulicę Prostą.
Może być tak, że nie znajdziesz (czego Ci oczywiście nie życzę) braci i sióstr w wierze- a przecież to nie jest powód, dla którego można odejść od Boga. Jest trudniej, ale nadal trzeba wierzyć, ufać, czekać na przyjście Pana Jezusa i uświęcać się...(jeśli się narodziło na nowo w Chrystusie, rzecz jasna, od tego trzeba zacząć).


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt sie 25, 2015 7:00 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 4:37 am
Posty: 65
Owieczka napisał(a):
Może być tak, że nie znajdziesz (czego Ci oczywiście nie życzę) braci i sióstr w wierze- a przecież to nie jest powód, dla którego można odejść od Boga. Jest trudniej, ale nadal trzeba wierzyć, ufać, czekać na przyjście Pana Jezusa i uświęcać się...(jeśli się narodziło na nowo w Chrystusie, rzecz jasna, od tego trzeba zacząć).

Dziękuję Ci, Owieczko. :) Mam tego świadomość o czym piszesz i powagę czasu w jakim przyszło nam żyć.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pn sie 31, 2015 12:26 am 
Offline

Dołączył(a): Cz wrz 15, 2011 11:23 pm
Posty: 315
Cytuj:
Ida: Pax, temat piekła odkładałam na później. Może czas się z nim zmierzyć. Na chwilę obecną trudno mnie postraszyć jeziorem ognistym. A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców i wszelakich kłamców: udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką. To jest śmierć druga.(Obj.21,8)

Cieszę się, że chcesz się zmierzyć z teamtem piekła lepiej teraz niż wcale.

Część 1 – Śmierć Druga/ Jezioro Ogniste

Najpierw ustalmy kogo dotyczy lub nie dotyczy i czym jest śmierć druga.

Kogo dotyczy?

Z ew. wg. Jana wiemy, że każdy kto nie wierzy w Jezusa już jest osądzony(Jan 3:18). Z zacytowanego przez Ciebie fragmentu(Obj 21:8) widzimy grupę ludzi, którzy mają udział w jeziorze ognistym. Gwoli wyjaśnienia powiem tylko, że tchórz to osoba, która bardziej boi się ludzi aniżeli Boga a bałwochwalca to osoba, która nie tylko czci obrazy lecz również czyni sobie obraz w sercu innego Boga aniżeli Pan(JHWH). Jeżeli Bóg mówi, że piekło jest wieczną karą a ktoś twierdzi, że Bóg, który jest miłością byłby okrutny gdyby to było prawdą, to tym samym czyni sobie fałszywy obraz Boga w sercu. Co do kłamców to każdy z nas chociaż raz w życiu skłamał, tym samym staliśmy się kłamcami w Bożych oczach(Rzym 3:4) a udziałem kłamców jest jezioro ogniste. Dlatego bez krwi Jezusa Chrystusa przelanej za nasze grzechy, każdy z nas znalazłby się w piekle. Tak więc druga śmierć dotyczy każdego kto nie został usprawiedliwiony przez Boga.

Kogo nie dotyczy druga śmierć?

Druga śmierć nie ma mocy nad tymi co mają udział w pierwszym zmartwychwstaniu(Obj 20:6). Są to Ci sami ludzie co narodzili się na nowo(Jan 3:3), którzy wierzą w Jezusa(Jan 3:36) tym samym wierzą w Tego, który Go posłał(Jan 5:24; 3:33-36)

Czym jest druga śmierć?

„A diabła, który ich zwodzi, wrzucono do jeziora ognia i siarki, tam gdzie są Bestia i Fałszywy Prorok. I będą cierpieć katusze we dnie i w nocy na wieki wieków”. Obj 20:10

„A wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzą się, jedni do żywota wiecznego, a drudzy na hańbę i wieczne potępienie.” Dan 12:2

„I odejdą ci na kaźń wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego” Mat 25:46

„gdyż sprawiedliwa to rzecz u Boga odpłacić uciskiem tym, którzy was uciskają, a wam, uciskanym, dać odpocznienie wespół z nami, gdy się objawi Pan Jezus z nieba ze zwiastunami mocy swojej, w ogniu płomienistym, wymierzając karę tym, którzy nie znają Boga, oraz tym, którzy nie są posłuszni ewangelii Pana naszego Jezusa. Poniosą oni karę: zatracenie wieczne, oddalenie od oblicza Pana i od mocy chwały jego” 2 Tes 1:6-9

Z powyższych fragmentów widzimy wyraźnie, że nie ma mowy o anihilacji.

Czy zgadzasz się Ido, że męki oraz oddalenie od oblicza Bożego będzie wieczne tak jak masz napisane powyżej?

„Syn Człowieczy wprawdzie odchodzi, jak o nim napisano, ale biada owemu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Lepiej by było, gdyby się nie narodził ów człowiek.” Mk 14:21

Gdyby anihilacja miała miejsce słowa Pana Jezusa dotyczące Judasza nie miały by sensu.

„A nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą; ale raczej bójcie się tego, który może i duszę i ciało zatracić w piekielnym ogniu” BG Mt 10:28

O słowach z ew. wg. Mt 10:28 pisaliśmy tutaj jeżeli będziesz zainteresowana:
viewtopic.php?f=2&t=1710

----------------------------------------------------------------------------------------------
Część 2 - Szeol/Hades

Niektórzy traktują historię Łk 16:19-31 jako jedną z przypowieści mówiącą w metaforyczny sposób.
Pan Jezus natomiast podaje konkretne imiona takie jak Abraham czy Łazarz, to samo w sobie wyklucza strukturę przypowieści. Zarówno bogacz jak i Abraham oraz Łazarz znajdowali się w konkretnym miejscu zwanym po grecku Hades. W Dz Ap. 2:27 jest również użyte słowo hades lecz Piotr w tym miejscu cytuję Psalm 16:10 mówiący o szeolu, tak więc szeol oraz hades opisują to samo miejsce, które zostało stworzone przez Boga.

Z Nowego Testamentu wiemy, że hades/szeol jest podzielony na 2 części, które dzieli przepaść. W jednej przebywał Abraham wraz z Łazarzem i było to miejsce pociechy(Łk 16:25) A w drugiej bogacz i jest to miejsce męki(Łk 16:23-25.28). Abraham, Łazarz oraz bogacz mieli pełną świadomość. Bogacz nawet prosił aby ostrzec jego rodzinę przed tym strasznym miejscem lecz Abraham odpowiedział mu, że oni i tak nie słuchają tego co mówią Pisma i nawet jakby ktoś przyszedł z umarłych to też by nie uwierzyli.(Łk 16:31)

Z 1 listu Piotra 3:19-20 dowiadujemy się, że Pan Jezus poszedł ogłosić coś duchom, które przebywały w szeolu, które kiedyś były nie posłuszne. Nasuwa się od razu myśl, że te duchy musiały mieć świadomość aby wysłuchać to co ogłosił im Jezus. Czyli teoria nieświadomości w szeolu upada po raz kolejny. Na wszelki wypadek napiszę, że nasz Pan nie głosił tym nieposłusznym duchom dobrej nowiny.

W liście do Efezjan 4:8-9 mamy napisane, że zanim Pan wstąpił na wysokość powiódłszy za sobą jeńców wpierw zstąpił do niższych części ziemi. Możliwe choć się nie upieram, że łono Abrahama jest teraz puste i wierzący zarówno starego jak i nowego przymierza są teraz z Nim w niebie i czekają na zmartwychwstanie ciał. Zarówno ze starego jak i nowego testamentu wiemy, że święci starego przymierza przebywali w szeolu do czasu ofiary Jezusa. Dopiero po śmierci krzyżowej czytamy, że jacyś jeńcy zostali wyciągnięci. Wnioskuję, że byli to święci starego przymierza dla których Jezus był drogą do nieba.

Gdy Pan Jezus mówił do jednego ze złoczyńców, że jeszcze dziś będzie z nim w raju, czy miał na myśli miejsce w którym przebywał Abraham i Łazarz? Bardzo możliwe gdyż po swojej śmierci nasz Pan udał się najpierw do szeolu a później zabrał ze sobą jeńców.

Mogę się mylić kim byli jeńcy wyciągnięci przez Pana Jezusa gdyż nie ma napisane wprost i jak któryś z braci będzie chciał coś napisać w tym temacie to na pewno to rozważę. Jednego jestem pewien; bogacz opisany w ew. wg. Łukasza przeżywa męki do dnia dzisiejszego gdyż tak powiedział Jezus.

Miejsc w Biblii opisujących „szeol/hades oraz gehennę” jest więcej. Pisałaś, że na chwilę obecną trudno Cię przestraszyć piekłem. Bóg nie straszy lecz ostrzega wiele razy i wzywa do upamiętania się i wiary w Jezusa. Musimy być świadomi, że „straszna to rzecz wpaść w ręce Boga żywego”[Hbr 10:31] lecz ten sam Bóg oferuje dziś łaskę tym, którzy rozpoznali swój grzeszny stan i potrzebę Zbawiciela.

„Pan ma upodobanie w tych, którzy się go boją, którzy ufają łasce jego.” Psalm 147:11


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pn sie 31, 2015 2:35 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8461
Lokalizacja: Kraków
Pax vobiscum napisał(a):
W liście do Efezjan 4:8-9 mamy napisane, że zanim Pan wstąpił na wysokość powiódłszy za sobą jeńców wpierw zstąpił do niższych części ziemi. Możliwe choć się nie upieram, że łono Abrahama jest teraz puste i wierzący zarówno starego jak i nowego przymierza są teraz z Nim w niebie i czekają na zmartwychwstanie ciał. Zarówno ze starego jak i nowego testamentu wiemy, że święci starego przymierza przebywali w szeolu do czasu ofiary Jezusa. Dopiero po śmierci krzyżowej czytamy, że jacyś jeńcy zostali wyciągnięci. Wnioskuję, że byli to święci starego przymierza dla których Jezus był drogą do nieba.

Gdy Pan Jezus mówił do jednego ze złoczyńców, że jeszcze dziś będzie z nim w raju, czy miał na myśli miejsce w którym przebywał Abraham i Łazarz? Bardzo możliwe gdyż po swojej śmierci nasz Pan udał się najpierw do szeolu a później zabrał ze sobą jeńców.
Zgadza się. Jeśli po swoim ukrzyżowaniu i zmartwychwstaniu Pan Jezus wziął kogokolwiek z szeolu do nieba, to musieli być święci z okresu Starego Testamentu. Po prostu przedtem tylko tacy tam byli (dokładnie - ich dusze). Kolejność wydarzeń zapisana choćby w samym Ef. 4:9 pokazuje, że Pan najpierw najpierw zstąpił do podziemi, a potem wstąpił na wysokość, wiodąc ze sobą jeńców. Z tego wynika, że obszar szeolu zwany "łonem Abrahama" jest już pusty, bo święci okresu Nowego Przymierza po śmierci idą już do Pana [II Kor. 5:8; Flp. 1:23; Obj. 7:14].

Ponadto, w Ef. 4:8 mamy dosłowny cytat z Ps. 68:19, którego kontekst wskazuje na Izrael. Łono Abrahama było w literaturze rabinicznej zwane rajem czyli "Gan Eden":

http://judaism.about.com/od/judaismbasi ... eliefs.htm

Można zatem postawić tezę, że raj został przeniesiony do nieba i w szeolu nie istnieje teraz takie miejsce. Dusze świętych są z Panem, a zmartwychwstaną w swoim porządku.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL