www.ulicaprosta.net

Forum przy Ulicy Prostej
Teraz jest N lis 19, 2017 11:23 am

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 696 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pn mar 07, 2016 1:02 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lut 08, 2016 12:31 pm
Posty: 53
...

_________________
Nie ma bowiem żadnego znaczenia to, czy się jest obrzezanym, czy nie. Ważne jest jedynie to, żeby być nowym stworzeniem (Ga 6;15)


Ostatnio edytowano Pn mar 07, 2016 3:28 pm przez krecik, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pn mar 07, 2016 1:45 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8461
Lokalizacja: Kraków
krecik napisał(a):
Teoretycznie według dosłownego traktowania tekst z Ef 5;25 „Mężowie niech miłują swoje żony, bo Chrystus również umiłował Kościół i wydał zań samego siebie. „ to jestem gotowy na taki czyn...
Właśnie. Teoretycznie. Choć wydanie przez Chrystusa samego siebie nastąpiło zanim powstał Kościół, a nie po śmierci Kościoła. Czyli źle dobrałeś fragment - decyzja o tym, czy po śmierci swojej żony ożeniłbyś się powtórnie, nie ma związku z tym, że wydajesz siebie za nią. Nie możesz już oddać za nią życia, bo ona już nie żyje.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pn mar 07, 2016 2:02 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N wrz 09, 2007 4:23 pm
Posty: 198
Smok Wawelski napisał(a):
krecik napisał(a):
Teoretycznie według dosłownego traktowania tekst z Ef 5;25 „Mężowie niech miłują swoje żony, bo Chrystus również umiłował Kościół i wydał zań samego siebie. „ to jestem gotowy na taki czyn...
Właśnie. Teoretycznie. Choć wydanie przez Chrystusa samego siebie nastąpiło zanim powstał Kościół, a nie po śmierci Kościoła. Czyli źle dobrałeś fragment - decyzja o tym, czy po śmierci swojej żony ożeniłbyś się powtórnie, nie ma związku z tym, że wydajesz siebie za nią. Nie możesz już oddać za nią życia, bo ona już nie żyje.


Zdaje się, że krecikowi raczej chodziło o to, czy bylibyśmy gotowi oddać życie za swoją żonę (tak jak Chrystus oddał życie za kościół), w sytuacji, która by tego wymagała.

Jeżeli dobrze rozumiem pytanie, to jako odpowiedź dał był MILCZENIE. Dzisiaj, kiedy nie stoję wobec takiej sytuacji, mogę powiedzieć praktycznie wszystko, złożyć najbardziej sumienne obietnice. I co z tego? Nie wiem, jak bym się zachował w konkretnej sytuacji. Wiem natomiast, że człowiek zdolny jest do wszystkiego - zarówno złego, jak i dobrego (czyli zwykłe tchórzostwo lub wielkie poświęcenie).

Dlatego dla mnie takie rozważania nie mają najmniejszego sensu. Na pytanie, czy jestem gotowy umrzeć za swoją żonę, odpowiem - tak. Ale czy rzeczywiście tak postąpie w konkretnej sytuacji? Nie wiem. "Zwodnicze jest serce człowieka..."


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pn mar 07, 2016 2:42 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8461
Lokalizacja: Kraków
Ernest H. napisał(a):
Zdaje się, że krecikowi raczej chodziło o to, czy bylibyśmy gotowi oddać życie za swoją żonę (tak jak Chrystus oddał życie za kościół), w sytuacji, która by tego wymagała.
Rzeczywiście, teraz dopiero doczytałem o "okolicznościach poświęcenia". Założyłem, że pytanie dotyczy tematu wątku i pomyliłem się. W kontekście wątku jest ono "ni z gruszki, ni z pietruszki". Co ma wspólnego rozwód i powtórne małżeństwo z oddaniem życia za własną żonę? :roll:


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pn mar 07, 2016 3:26 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lut 08, 2016 12:31 pm
Posty: 53
Ernest H. napisał(a):

Zdaje się, że krecikowi raczej chodziło o to, czy bylibyśmy gotowi oddać życie za swoją żonę (tak jak Chrystus oddał życie za kościół), w sytuacji, która by tego wymagała.

Jeżeli dobrze rozumiem pytanie, to jako odpowiedź dał był MILCZENIE. Dzisiaj, kiedy nie stoję wobec takiej sytuacji, mogę powiedzieć praktycznie wszystko, złożyć najbardziej sumienne obietnice. I co z tego? Nie wiem, jak bym się zachował w konkretnej sytuacji. Wiem natomiast, że człowiek zdolny jest do wszystkiego - zarówno złego, jak i dobrego (czyli zwykłe tchórzostwo lub wielkie poświęcenie).

Dlatego dla mnie takie rozważania nie mają najmniejszego sensu. Na pytanie, czy jestem gotowy umrzeć za swoją żonę, odpowiem - tak. Ale czy rzeczywiście tak postąpie w konkretnej sytuacji? Nie wiem. "Zwodnicze jest serce człowieka..."


Dzięki za odpowiedź ! Za to że skumałeś o co mi chodzi !
Oczywiście że takie dywagacje są mało sensowne, ale tak sobie gdybam. Mam taką samą odpowiedź. To tyczy się pierwszej części wątku. Natomiast pierwsze moje pytanie dotyczy rozwodu. Czy spotkałeś się kiedyś z utożsamieniem rozwodu ze śmiercią ?

_________________
Nie ma bowiem żadnego znaczenia to, czy się jest obrzezanym, czy nie. Ważne jest jedynie to, żeby być nowym stworzeniem (Ga 6;15)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt mar 29, 2016 11:43 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt mar 19, 2013 11:29 am
Posty: 62
Chciałbym wtrącić pytanie do małżonków na tym forum.
Czy według was, biblia dopuszcza w małżeństwie takie męskie lub "babskie" spotkania poza małżeństwem?

Zastanawiam się czy u chrześcijań mogą być sytuacje, tematy, problemy męskie / kobiece, w których jeden małżonek powinien być wyrozumiały i odpuścić, zgodzić się na takie osobne towarzyskie spotkanie - żony z koleżanką lub męża z kolegą, kolegami .

Tak nie bardzo mi to pasuje ze Słowem które mówi "i będą ci dwoje jednym ciałem. A tak nie są już dwoje, ale jedno ciało".
Proszę o wasze zdanie.

_________________
/ Krzysztof z Warszawy


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt mar 29, 2016 3:06 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt sty 15, 2016 4:30 pm
Posty: 207
seismic napisał(a):
Chciałbym wtrącić pytanie do małżonków na tym forum.
Czy według was, biblia dopuszcza w małżeństwie takie męskie lub "babskie" spotkania poza małżeństwem?

W pewnym kontekscie istnieja nawet wskazania do takich spotkan. Tutaj mamy przykladowo "babskie" spotkanie starszej wiekiem, doswiadczonej siostry z mlodsza wiekiem, mniej doswiaczona siostra: "[...] starsze kobiety mają również zachowywać godną postawę, jak przystoi świętym; że nie mają być skłonne do obmowy, nie nadużywać wina, dawać dobry przykład; niech pouczają młodsze kobiety, żeby miłowały swoich mężów i dzieci, żeby były wstrzemięźliwe, czyste, gospodarne, dobre, mężom swoim uległe, aby Słowu Bożemu ujmy nie przynoszono." (Tyt.2:3-5)

seismic napisał(a):
Zastanawiam się czy u chrześcijań mogą być sytuacje, tematy, problemy męskie / kobiece, w których jeden małżonek powinien być wyrozumiały i odpuścić, zgodzić się na takie osobne towarzyskie spotkanie - żony z koleżanką lub męża z kolegą, kolegami .

Tak nie bardzo mi to pasuje ze Słowem które mówi "i będą ci dwoje jednym ciałem. A tak nie są już dwoje, ale jedno ciało".
Proszę o wasze zdanie.

W powyzej zacytowanym fragmencie z listu do Tytusa widac, ze "babskie" spotkania w konkretnym, biblijnym kontekscie (pouczanie mlodszej siostry w poboznym zyciu jako pobozna kobieta/zona, doradzanie jej "po Bozemu") sa nawet zalecane.
Ty piszesz tak, jakby jeden malzonek nie chcial tego drugiego malzonka na "babskie/meskie spotkanie" puscic. Wymagaloby to od niego "wyrozumialosci". Stad mysle, ze odnosnie tego, co napisales, dobrze by bylo miec jakies konkrety. Czy chodzi o sytuacje, gdzie oboje sa wierzacy? Jesli maz/zona jest wierzacy/-a i chce sie spotkac z kolegami/kolezankami gwoli omawianiu problemów: czy to sa koledzy/kolezanki wierzacy/wierzace? Jakie sa to problemy? Bo istnieja przykladowo "problemy", o których rozmawianie w pewien sposób (Hebr.13:4) z pewnymi osobami (Ps.1:1) moze sie Panu Bogu poprostu nie podobac. Sa rózne sytuacje. Przykladowo: wierzaca zona spotyka sie regularnie z przyjaciólka, zeby... narzekac i plotkowac o mezu. Lub: wierzacy maz radzi sie swojego niewierzacego kolegi, jak postepowac w malzenstwie. To slusznie malzonce/malzonkowi nie pasuje. Ale moze byc tez przykladowo tak, ze zona spotyka sie z przyjaciólka, której maz nie lubi i dlatego szuka na nia "paragrafu" w Pismie. Musialbys poprostu dokladniej opisac zagadnienie, zeby móc sie konkretnie ustosunkowac.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re:
PostNapisane: So kwi 09, 2016 9:56 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sty 25, 2011 9:51 pm
Posty: 119
Lokalizacja: Puławy
Przebudzony75 napisał(a):
Sam jestem rozwiedziony (rozwiodłem się będąc nienawróconym) i przyznam, że przez długi okres nie miałem zdania w tym temacie.
Cały czas się zastanawiałem, czy jako chrześcijanin mogę ponownie się ożenić?
Po długiej lekturze i modlitwach wiem, że nie mogę póki moja żona żyje.
Był to dla mnie "ciężki orzech do zgryzienia" i przyznam, ze długo z tym wałczyłem.
Dopiero po 8 m-cach jestem w stanie zdecydowanie powiedzieć, że chrześcijanin, który się rozwiódł, żeniąc się ponownie po prostu cudzołoży.

Pozdrawiam


piękna postawa, godna naśladowania. Oby wszyscy wierzący w Chrystusa, którzy się rozwiedli lub zostali porzuceni - pamiętali, że w oczach Bożych rozwód nie istnieje. Sam gdybym miał żonę i gdyby np mnie zdradziła, zostawiła itd to dopóki żyłaby to miałbym żonę, mimo że np odeszłaby ode mnie i weszła w związek z kimś innym. Nadal aż do śmierci byłaby moją żoną, i nie miałbym prawa znaleźć sobie "nowej" żony, dopóki tamta by żyła - http://mieczducha888.blogspot.com/2016/ ... onczy.html


, W tak ważnym, fundamentalnym obszarze między ludźmi - w temacie małżeństwa jest ogromny chaos, wielkie zamieszanie, wielkie zapętlenie. Nie możliwe aby taki stan pochodził od Boga. Nauka Boża w tej kwestii nie jest skomplikowana, nie jest trudna, nie jest chaotyczna ale jest genialnie prosta i brzmi tak :


- Małżeństwo jest nierozerwalne - tylko i wyłącznie śmierć kończy małżeństwo.

- W Bożych oczach rozwód nie istnieje.

- Instytucja małżeństwa dotyczy całej ludzkości, a nie tylko chrześcijan.

- Wszelkie nowe związki rozwodników (gdy żyje prawowierny małżonek) są trwaniem w cudzołóstwie.

- Tylko śmierć współmałżonka pozwala na ponowne małżeństwo


jednak każde odstępstwo od tej prostej nauki, prowadzi do chaosu, zamieszania i to widać często w tematach małżeńskich, ale jak pisałem powodem jest odchodzenie od prostej Bożej nauki odnośnie małżeństwa.

Nawrócenie się nie sprawia że cudzołożny związek przestaje być cudzołożny. Tak jak nawrócony złodziei nie może dalej kraść, a nawrócony morderca nie może nadal zabijać. Złodziei ma porzucić kradzieże, morderca ma przestać mordować, a żyjący w cudzołożnym związku ma zerwać ten cudzołożny związek.


pozdrawiam Dominik
,

_________________
jak antychryst oszuka wielu chrześcijan : http://mieczducha888.blogspot.com/2015/ ... cijan.html

nie będzie pochwycenia przed 2021 rokiem : http://mieczducha888.blogspot.com/2017/ ... cijan.html

nowy związek rozwodników to grzech : http://oblubienica.eu/czytelnia/artykul ... -jurkowski

http://www.chrystusowy.pl/i152,Powtorne ... owski.html


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pn kwi 11, 2016 5:30 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lut 08, 2016 12:31 pm
Posty: 53
Smok Wawelski napisał(a):
Słyszałem o próbach szukania furtki do rozwodu dwojga odrodzonych osób poprzez uznanie, że współmałżonek "umarł duchowo". Oczywiście, to jest nonsens. Ale nie mam pojęcia, na jakiej podstawie rozwód miałby być uważany jako "śmierć współmałżonka". Przecież on fizycznie żyje. To byłby jakiś kosmos. :shock:



Jeśli para małżeńska (mąż i żona ) deklaruje że są na nowo narodzonymi chrześcijanami, i pomimo tego RZEKOMEGO FAKTU chcą się rozstać. To faktycznie jest to szukanie furtki i oszukiwanie Boga, ludzi i siebie.
Jeżeli człowiek autentycznie spotka Boga i narodzi się z Jego nasienia, to ma już nowe serce w którym Boża miłość została rozlana. A jak cokolwiek się rozlewa (płyn) to wypełnia każdą szczelinkę...
Analogicznie jest w sferze duchowej.

Lecz jeśli młoda kobieta która na sto procent podąża za Bogiem zostanie opuszczona przez mężczyznę który założył nową rodzinę. Zastosuje taką furtkę, to sprawa wygląda zupełnie inaczej. No chyba przyznasz mi troszeczkę racji ?

_________________
Nie ma bowiem żadnego znaczenia to, czy się jest obrzezanym, czy nie. Ważne jest jedynie to, żeby być nowym stworzeniem (Ga 6;15)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pn kwi 11, 2016 9:01 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8461
Lokalizacja: Kraków
Przyznam. Ja z przyznawaniem racji nie mam jakiegoś szczególnego problemu, jeśli tę rację widzę. W przypadku tej furtki i jej szukania problem polega na różnych między "rzekomym" a "prawdziwym".


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Re:
PostNapisane: Pn kwi 11, 2016 9:33 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N cze 18, 2006 7:21 pm
Posty: 253
MieczDucha napisał(a):
Przebudzony75 napisał(a):
Sam jestem rozwiedziony (rozwiodłem się będąc nienawróconym) i przyznam, że przez długi okres nie miałem zdania w tym temacie.
Cały czas się zastanawiałem, czy jako chrześcijanin mogę ponownie się ożenić?
Po długiej lekturze i modlitwach wiem, że nie mogę póki moja żona żyje.
Był to dla mnie "ciężki orzech do zgryzienia" i przyznam, ze długo z tym wałczyłem.
Dopiero po 8 m-cach jestem w stanie zdecydowanie powiedzieć, że chrześcijanin, który się rozwiódł, żeniąc się ponownie po prostu cudzołoży.

Pozdrawiam


W związku powołanie się na moją wypowiedź, czuję się zobowiązany do przedstawienia mojego obecnego spojrzenia i poglądu na poruszoną sprawę.

Lektura Pisma Świętego, w tym listu do Koryntian 7 rozdziału zmusza do wyciągnięcia następujących wniosków:

1. Chrześcijanie nie mogą się rozwodzić (I KOR.7:10-11).
a) Jeżeli się rozwiodą muszą pozostać w stanie "samotnym" a najważniejsze aby pojednać się na nowo.
2. Chrześcijanin, który ma małżonka niewierzącego, a ten chce się rozwieść... Wówczas taki chrześcijanin jest wolny i nie jest dalej związany z niewierzącym małżonkiem, który odszedł (I KOR.7:15).
3. Chrześcijanin, który się nawrócił, gdy był rozwiedziony, może wejść w ponowny związek małżeński. Nie grzeszy jeśli się ponownie pobierze (I KOR.7:27-28).
4. Dla chrześcijan żona czy też mąż są aż do śmierci (oczywiście przy założeniu, że oboje małżonków jest wierzących) (I KOR.7:39).

Uznaje moje wcześniejsze wpisy za nieprawdziwe i niesłuszne. Nastąpiła w tym temacie zmiana.

p.s. Oprócz powyższego tematu, na mojej 10 letniej drodze, jako człowieka nawróconego, nastąpiła również zmiana w wielu innych BARDZO istotnych kwestiach.

1. JEZUS jest Bogiem - przez krótki czas miałem, co do tego wątpliwości.
2. DUCH ŚWIĘTY jest Bogiem - również w tym przypadku się myliłem, uważając Ducha Świętego za moc Bożą.
3. KOŚCIÓŁ nie jest Izraelem duchowym - Kiedyś myślałem, że tak jest.
4. POCHWYCENIE kościoła nastąpi przed wylaniem gniewu Bożego - kiedyś uważałem, że kościół będzie podczas 7 letniego wylewania gniewu (uważam, tą naukę za bardzo ważną w kontekście wiary chrześcijan w powtórne przyjście Jezusa).

Są jeszcze inne nauki (stety/niestety jest ich wiele. Jako były ŚJ miałem nieźle namieszane).

Pozdrawiam

Marcin

_________________
Początkiem mądrości jest bojaźń Pana
Przyp.9:10


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Re:
PostNapisane: Pn kwi 11, 2016 11:56 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lut 08, 2016 12:31 pm
Posty: 53
Przebudzony75 napisał(a):

Uznaje moje wcześniejsze wpisy za nieprawdziwe i niesłuszne. Nastąpiła w tym temacie zmiana.

p.s. Oprócz powyższego tematu, na mojej 10 letniej drodze, jako człowieka nawróconego, nastąpiła również zmiana w wielu innych BARDZO istotnych kwestiach.

1. JEZUS jest Bogiem - przez krótki czas miałem, co do tego wątpliwości.
2. DUCH ŚWIĘTY jest Bogiem - również w tym przypadku się myliłem, uważając Ducha Świętego za moc Bożą.
3. KOŚCIÓŁ nie jest Izraelem duchowym - Kiedyś myślałem, że tak jest.
4. POCHWYCENIE kościoła nastąpi przed wylaniem gniewu Bożego - kiedyś uważałem, że kościół będzie podczas 7 letniego wylewania gniewu (uważam, tą naukę za bardzo ważną w kontekście wiary chrześcijan w powtórne przyjście Jezusa).

Są jeszcze inne nauki (stety/niestety jest ich wiele. Jako były ŚJ miałem nieźle namieszane).


Jeszcze bardziej jestem wdzięczny mojemu Panu Bogu, Jezusowi Chrystusowi, że zachował mnie przed zmianami...Bo moje wierzenia nie uległy zmianom od 1980 roku...niektórzy nazywają to betonem...Uważam jednak że jest to dobry beton i życzę tego tym którzy jeszcze uwierzą.

Widocznie każdy z nas potrzebuje innych sposobów aby poznać jedyną Drogę którą jest Jezus Chrystus.

W temacie wątku masz przekonanie jakie przedstawiłeś, lecz nie oznacza to że masz słuszność. Zakładasz taką opcję ?
Myślę że po prostu masz siłę aby wytrwać sam. Nie wiem ile masz lat, ale moja koleżanka została porzucona przez męża który założył nową rodzinę, która jest w wieku 40 lat. W tymże właśnie w czasie tej tragedii nawróciła się jeszcze raz, tym razem autentycznie. Jak widać Boże metody bywają pokręcone, ale zbawienne...

_________________
Nie ma bowiem żadnego znaczenia to, czy się jest obrzezanym, czy nie. Ważne jest jedynie to, żeby być nowym stworzeniem (Ga 6;15)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Śr kwi 20, 2016 3:56 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8461
Lokalizacja: Kraków
Ostatnio podczas mailowej korespondencji z kimś wnikliwym (i bardzo dobrze!) przyszło mi do głowy proste spostrzeżenie. O ile pamiętam, nie poruszałem tego tematu z tego punktu widzenia.

Mianowicie apostoł Paweł interpretuje słowa Pana Jezusa o rozwodach i powtórnych małżeństwach, ale stosuje je wyłącznie do osób odrodzonych aktualnie żyjących w związku małżeńskim:

"Tym zaś, którzy żyją w stanie małżeńskim, nakazuję nie ja, lecz Pan, ażeby żona męża nie opuszczała, a jeśliby opuściła, niech pozostanie niezamężna albo niech się z mężem pojedna; niech też mąż z żoną się nie rozwodzi" [I Kor. 7:10-11]

Odrodzeni ludzie żyjący w związku małżeńskim (a przecież Paweł zwraca się do Kościoła) nie mają prawa się rozwodzić, a jeśli jedno opuści drugie, to mają pozostać sami albo się pojednać. Czyli do nich odnoszą się słowa Jezusa o powtórnym małżeństwie jako cudzołóstwie, ponieważ w przeciwieństwie do nieodrodzonych ludzi pod Prawem Mojżeszowym mają przemienione serca, Ducha Świętego, zdolność do wybaczania 70 razy po 7 i Boga, który jest Panem obojga małżonków. Prawdopodobnie dlatego też Paweł w odróżnieniu do Pana Jezusa nie mówi o "wyjątku wszeteczeństwa", który był przepisem Prawa Mojżeszowego dla ludzi o sercach zatwardziałych (Paweł nie zwraca się do faryzeuszy).

Z powyższego stwierdzenia Pawła wynika, że on sam (Paweł) rozumiał, iż słowa Pana Jezusa na temat rozwodów i powtórnych małżeństw nie odnosiły się do innych czyli do pozostałych.

Jeśli chodzi o inne przypadki, to Paweł mówi:

"Pozostałym zaś mówię ja, nie Pan" [I Kor. 7:12]

"Pozostałym zaś" znaczy tyle, co "natomiast pozostałym" albo "lecz pozostałym" - czyli pozostałym Paweł mówi coś innego i zaznacza, że mówi on, a nie Pan - z prostego powodu: Pan mówił do Żydów odpowiadając na pytanie dotyczące Prawa Mojżeszowego, a następnie pokazał, jak powinni w tej kwestii postępować ludzie znający Boga ("na początku"). Koryntianie byli poganami, którzy kierowali się przed nawróceniem innym prawem (naturalnym) i mieli inne prawo cywilne w imperium rzymskim (dotyczące np. rozwodów i wielożeństwa).

Kim są owi "pozostali"? Najwyraźniej Paweł nie traktuje wszystkich adresatów tak samo. I dlatego mówi o małżeństwach mieszanych [12-16], o ludziach rozwiedzionych w starym życiu, którzy już są w innych związkach zawartych przed nawróceniem (tutaj mój wniosek opiera się na analogii do osób, które zostały zbawione znajdując się już w określonej sytuacji społecznej) [17-24], o dziewicach czyli pannach [25-26], o kawalerach i pannach [1-2] oraz o rozwiedzionych czyli "rozwiązanych od żon", którzy w takim stanie się nawracają [27-28].

Następnie wraca co nauczania dla odrodzonych małżeństw. Najpierw mówi, jak mają żyć [29-35], potem o ewentualnej decyzji długotrwałych narzeczonych co do wstąpienia w związek małżeński [36-38], a potem wraca do zasady dla małżeństw ludzi odrodzonych [39-40].

P.S.
Kreciku, jest tylko jedno zwierzątko na świecie, które słynie z tego, że nigdy nie zmienia poglądów. I nie jest to bynajmniej krecik. Dlatego beton szczycący się z tego, że jest betonem, niekoniecznie ma powody do dumy. :)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt maja 31, 2016 4:19 am 
Offline

Dołączył(a): Pn maja 16, 2016 11:11 pm
Posty: 7
Witajcie
Temat rozwodów był dla mnie na początku mojego nawrócenia bardzo zawiły, ale starałam się go badać. Nie dotyczy on mnie bezpośrednio, ale wokół jest mnóstwo przykładów nowo narodzonych chrześcijan, którzy rozwodzą się i zawierają ponownie związek małżeński.
Według mnie, rozwód jest dla ludzi odrodzonych zabroniony, a co za tym idzie wstępowanie w nowe małżeństwo także. Natomiast jeśli jedno z małżonków jest nieodrodzone, to rozumiem to tak, że nieodrodzony może odejść, ale to nie daje przyzwolenia ani na rozwód, ani na powtórne małżeństwo wierzącej strony.
W uwspółcześnionej biblii Gdańskiej, a nawet w tysiąclatce. 1 Kor 7:15 brzmi tak: Lecz jeśli niewierzący chce ODEJŚĆ, niech ODEJDZIE. Nie ma nic o rozwieść. King James Version :But if the unbelieving depart, let him depart ( zwróćmy uwagę że nie ma divorce). Ja to rozumiem, jako separację a nie rozwód, wnioskuję więc, że wierząca osoba powinna modlić się o pojednanie i upamiętanie niewierzącego małżonka.
Mam jednak pytanie, jak rozmawiać o tym z ludzmi nieodrodzonymi? Akurat tak mam, że zdarza mi się głosić ewangelię osobom, które są po rozwodach, lub też w trakcie, od dawna z nowymi partnerami, żyją bez ślubu. Ostatnio miałam okazję rozmawiać z rozwódką, która ma dziecko z obecnym partnerem i jest świadoma tego, że żyje w grzechu cudzołóstwa. Zgodnie ze swoim zrozumieniem i sumieniem poradziłam jej, żeby jak najszybciej wzięła ślub cywilny, aby już nie grzeszyć. Czy to dobra rada według was? Czy w ogóle tłumaczyć nieodrodzonym kwestię rozwodów i ponownych małżeństw, ale mówiąc im wprost: to się tyczy wierzących, a ty nie jesteś odrodzony/a? Powiem szczerze, żę mam dylemat.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt maja 31, 2016 11:28 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8461
Lokalizacja: Kraków
Tak się składa, że "rozwieść" i "odejść" to jest w oryginale to samo słowo. Jeśli tak, to wybór znaczenia narzuca kontekst. A kontekst mówi o mężach i żonach oraz o rozwodach (wersety 10-16). W wersecie 11 i 12 mamy nawet zrównanie "opuszczenia" i "rozwodu" jako synonimów:

"Tym zaś, którzy żyją w stanie małżeńskim, nakazuję nie ja, lecz Pan, ażeby żona męża nie opuszczała, a jeśliby opuściła, niech pozostanie niezamężna albo niech się z mężem pojedna; niech też mąż z żoną się nie rozwodzi."

W leksykonie Thayera dokładnie tak jest napisane. Czyli, że w wersetach 11 i 15 jest mowa o rozwodzie.

Co do pytania, odpowiem w osobnym poście. Natomiast co do powyższego, to uważam, że nie ma sensu na podstawie własnych założeń czytać tekstu. Wtedy zawsze nam wyjdzie to, co sobie założyliśmy. :)


Załączniki:
Divorce 1.jpg
Divorce 1.jpg [ 91.04 KiB | Przeglądane 1247 razy ]


Ostatnio edytowano Wt maja 31, 2016 3:34 pm przez Smok Wawelski, łącznie edytowano 1 raz
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 696 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL