www.ulicaprosta.net

Forum przy Ulicy Prostej
Teraz jest N wrz 25, 2022 2:55 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Dział zablokowany Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 696 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 47  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Śr lis 09, 2005 10:27 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So paź 15, 2005 7:24 pm
Posty: 1321
Opowiem Wam historię. Młodzi ludzie pobierają się. Biorą ślub kościelny w KK, ze względu na rodzinę. Sami raczej nie wierzą. Po paru latach pojawia się dziecko. A po kolejnych kilku rozwód. Brak miłości, współżycia. Ona go nie pragnie. W końcu zdradza. Separacja kilkuletnia. Ona nie chce wrócić do męża. On występuje z czasem o rozwód, który otrzymują. Dziecko pozostaje przy matce. Krótko po otrzymaniu rozwodu przyjmuje ewangelię od ludzi z KZ, nawraca się. Poznaje brata i zakochują się w sobie. Po konsultacjach ze starszymi otrzymują akceptację, (były wątpliwości) i po kilku miesiącach biorą ślub w KZ. Po paru latach pierwszy małżonek wyjeżdża zagranicę, poznaje inną kobietę i biorą ślub. W obu związkach rodzą się dzieci. W kraju? Brak miłości. Wzajemne oskarżenia, żale. Chrześcijanie? Czy tacy ludzie są małżeństwem przed Bogiem? Może nigdy nie byli, a ich związek jest błędem?


Ostatnio edytowano Pn lip 16, 2007 7:32 pm przez lis, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lis 10, 2005 2:08 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr kwi 20, 2005 2:35 pm
Posty: 330
Rozumiem że to fikcyjna historia..

Upewnij mnie i pozwól odetchnąć.. :roll:


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lis 10, 2005 3:15 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So paź 15, 2005 7:24 pm
Posty: 1321
Historia z życia, niestety. Choć dla Was wirtualna, zapraszam do porad duszpasterskich.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lis 10, 2005 3:34 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr kwi 20, 2005 2:35 pm
Posty: 330
Moim skromnym zdaniem, jeśli nie mogą żyć z sobą mogą się rozejść, oczywiście bez mozliwości kolejnego związku.

Wg mnie i nie tylko mnie, w sprawach rozwodu i małżeństwa powinniśmy nie pomnażać cierpienia, ale tez nie pobłażać ciału. Tzn. jeśli ludzie z sobą nie wytrzymuja a pobrali się jako wierzący, świadomi ludzie, to mogą żyć w separacji ale jeśli któreś z nich nawiąże nowy związek to jest wtedy cudzołóstwo i podlega dyscyplinie zborowej..


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lis 10, 2005 4:09 pm 
Wiesz, był już na forum taki wątek: "Kiedy ślubowanie małżeńskie jest prawe w oczach Boga?". Poczytaj, może znajdziesz tam odpowiedzi na swoje pytania.

Wydaje mi się, że zawarli ślub przed Bogiem: byli pewnie i świadkowie, i przysięga... Inna sprawa, czy podeszli do tego poważnie i czy rozumieli, że przymierze małżeńskie zawarte przed Panem jest nie rozrywalne... Jeśli rozumieli i przymierze zostało zawarte, żyjąc teraz z inną osobą, żyją w cudzołóstwie...

Konsekwencje naszych czynów często przychodzi nam długo znosić, niestety...

Niech mnie poprawią, jeśli się mylę...

Pozdrawiam.


Góra
  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lis 10, 2005 4:15 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So paź 15, 2005 7:24 pm
Posty: 1321
Nie wiem, czy zwróciliście uwagę. W omawianym przypadku jest mowa o dwóch małżeństwach.
W pierwszym mąż miał podstawę, by się rozwieść? Co z drugim małżeństwem?


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lis 10, 2005 7:28 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8611
Lokalizacja: Kraków
Ja widzę tutaj 3 aktualne małżeństwa: drugie ze strony ojca, drugie ze stroy matki i małżeństwo pełnoletniego ich dziecka. Mam nadzieję, że ogarniam sytuację...

Uważam, że zbór KZ popełnił błąd - jeśli to rozwiedziona kobieta po nawróceniu nie chciała wracać do męża mimo, że sytuacja była jeszcze do "odkręcenia", to nie należało błogosławić nowego związku. Ktoś ją wprowadził w błąd. Ale co powiedzielibyście teraz jej dzieciom, gdyby mama miała w imię prawa rozstać się z tatą, a dzieci straciłby albo mamę albo tatę? Myślicie, że taki Bóg, który odebrał im rodziców byłby dla nich pociągający?

Cytuj:
Czy mąż miał podstawę, by się rozwieść?

Każde małżeństwo zawarte publicznie i przypieczętowane wspólnym życiem (złączyli się i stali się jednym ciałem [I Mojż. 2:24]) jest ważne w oczach Boga. Małżeństwa ateistów, deistów, komunistów, hinduistów, muzułmanów, Lapończyków, Pigmejów, Aborygenów i innych są ważne przed Bogiem. Inaczej byłyby takie sytuacje, że człowiek po nawróceniu miałby furtkę do "wymiany na inny model" w sensie małżeńskim. Mąż nie miał podstawy do rozwodu, bo Bóg rozwodów nie uznaje. Ale się rozwiódł. Sytuacja się skomplikowała na tyle, że (o ile rozumiem) powstały nowe związki i z nich zrodziły sie dzieci. Powrót do stanu pierwotnego "na siłę" oznaczałby tragedię i cierpienie wielu osób, w tym dzieci, które naprawdę niczym nie zawiniły.

Bóg odpuszcza grzech. Grzechem było dopuszczenie do rozpadu pierwszego małżeństwa (i nigdy nie jest tak, że winna jest wyłącznie jedna strona). Z tego trzeba pokutować. Pozostają konsekwencje, ale czasu się nie cofnie. Złożono nowe przysięgi, zawarto nowe przymierza (przy większej lub mniejszej świadomości sprawy). Nie można już wrócić do stanu początkowego. Myślę, że należy przede wszystkim nie mnożyć cierpienia w imię litery prawa, dążyć do pojednania w sprawach wymagających przebaczenia i odpuścić sobie nawzajem, o ile to możliwe. "Jeśli można, o ile to od was zależy, ze wszystkimi ludźmi pokój miejcie" [Rzym. 12:18].

Cytuj:
Co z drugim małżeństwem?

Każda taka sprawa powinna być rozpatrywana indywidualnie. Myślę, że w sytuacji, gdy nie da się już wrócić do pierwotnego związku, a takie próby spowodowałyby wiele cierpień, należy przyjąć przebaczenie grzechów, iść do przodu i zadbać o to, by wszystkie rodziny w komplecie stawiły się kiedyś przed Panem w niebie. Myślę, że nasz Wielki Lekarz zna i stosuje zasadę "primum non nocere" - "Po pierwsze: nie szkodzić". To jest moje zdanie. O wiążące decyzje należy pytać Boga.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lis 10, 2005 8:32 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So paź 15, 2005 7:24 pm
Posty: 1321
Przepraszam za nieprecyzyjne policzenie małżeństw. Pisząc o dwóch małżeństwach miałem na myśli te zawarte w KK oraz w KZ, nie licząc powtórnego małżeństwa zawartego zagranicą oraz pełnoletniego dziecka.

Smoku, mam wątpliwości związane z Twoim komentarzem. Oczywiście, wolą Bożą jest nierozerwalność małżeństwa. Taki jest standard, wzorzec.
Czy są wyjątki? Z Twoich słów: "Mąż nie miał podstawy do rozwodu, bo Bóg rozwodów nie uznaje" - wnioskuję, że nie ma wyjątków. Cóż w takim razie miałyby oznaczać słowa Jezusa:

Mat 19:9
A powiadam wam: Ktokolwiek by odprawił żonę swoją, z wyjątkiem przyczyny wszeteczeństwa, i poślubił inną, cudzołoży, a kto by odprawioną poślubił, cudzołoży.

Czy nie ma tu mowy o przyczynie, która stanowi podstawę rozwodu, akceptowanego przez Boga? A wszeteczeństwo? Czy cudzołóstwo, czyli zdrada małżeńska, nie zawiera się, nie jest szczególnym przypadkiem wszczeteczeństwa? Osobiście myślę, że są też inne przypadki wszeteczeństwa, na przykład, małżeństwo z poligamistą, albo z osobą blisko spokrewnioną, albo z osobą zmuszoną siłą do ślubu, i inne(?). Myślę, że w tych przypadkach są podstawy dla uzasadnionego rozwodu.


A co z poniższymi słowami Jezusa, zresztą podobnymi w treści z Mat 19:9?

Łuk 16:18
Każdy, kto opuszcza żonę swoją, a pojmuje inną, cudzołoży, a kto opuszczoną przez męża poślubia, cudzołoży.

Małżeństwo z rozwodnikiem, tu, według słów Jezusa, opuszczoną przez mężą żoną, jest również cudzołóstwem. Czy takie małżeństwo, cudzołożne, nie powinno być rozwiązane?

Dużo pytań.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lis 10, 2005 8:42 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So paź 15, 2005 7:24 pm
Posty: 1321
I jeszcze jedno dla Smoka:
Napisałeś:
Cytuj:
Uważam, że zbór KZ popełnił błąd - jeśli to rozwiedziona kobieta po nawróceniu nie chciała wracać do męża mimo, że sytuacja była jeszcze do "odkręcenia", to nie należało błogosławić nowego związku.


Sytuacja była na tyle nie do odkręcenia, iż byli już po rozwodzie i pierwszy mąż nie zamierzał się z nią powtórnie pobierać.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lis 10, 2005 9:04 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So paź 15, 2005 7:24 pm
Posty: 1321
I jeszcze jedno moje spostrzeżenie, odnośnie Łuk 16:18
Każdy, kto opuszcza żonę swoją, a pojmuje inną, cudzołoży, a kto opuszczoną przez męża poślubia, cudzołoży.

Osobiście uważam, że Jezus zabraniał w tych słowach małżeństwa z rozwodnikiem, który został opuszczony przez drugą stronę w uzasadnionym przypadku, to jest właśnie wszeteczeństwa opuszczonej strony (Mat 19:9). Myśle, że Jezus nie zabraniał małżeństwa z rozwodnikiem, czyli stroną, która została opuszczona z nie własnej winy, czyli swojego wszczeteczeństwa. Byłoby to zgodne z duchem reguły Pawła z 1Kor 7:15:

A jeśli poganin chce się rozwieść, niechże się rozwiedzie; w takich przypadkach brat czy siostra nie są niewolniczo związani, gdyż do pokoju powołał was Bóg.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lis 10, 2005 10:00 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8611
Lokalizacja: Kraków
lis napisał(a):
Smoku, mam wątpliwości związane z Twoim komentarzem. Oczywiście, wolą Bożą jest nierozerwalność małżeństwa. Taki jest standard, wzorzec. Czy są wyjątki? Z Twoich słów: "Mąż nie miał podstawy do rozwodu, bo Bóg rozwodów nie uznaje" - wnioskuję, że nie ma wyjątków. Cóż w takim razie miałyby oznaczać słowa Jezusa:

Mat 19:9
A powiadam wam: Ktokolwiek by odprawił żonę swoją, z wyjątkiem przyczyny wszeteczeństwa, i poślubił inną, cudzołoży, a kto by odprawioną poślubił, cudzołoży.

Czy nie ma tu mowy o przyczynie, która stanowi podstawę rozwodu, akceptowanego przez Boga? A wszeteczeństwo? Czy cudzołóstwo, czyli zdrada małżeńska, nie zawiera się, nie jest szczególnym przypadkiem wszczeteczeństwa? Osobiście myślę, że są też inne przypadki wszeteczeństwa, na przykład, małżeństwo z poligamistą, albo z osobą blisko spokrewnioną, albo z osobą zmuszoną siłą do ślubu, i inne(?). Myślę, że w tych przypadkach są podstawy dla uzasadnionego rozwodu.

Dobra, po kolei. Podawanie Mat. 19:1-12 jako powodu do rozwodu jest nieporozumieniem wynikającym z niezrozumienia kontekstu dyskusji Jezusa z faryzeuszami. Dyskusja dotyczyła zagadnień Prawa Mojżeszowego i nie może być podstawą do legalizacji rozwodów w Nowym Przymierzu.

W Mat. 19:1-12 Jezus odpowiada faryzeuszom na podstawie prawa rozwodowego zapisanego u Mojżesza. Za czasów Jezusa istniały dwie szkoły rabiniczne różnie interpretujące V Mojż. 24:1. Według szkoły rabiego Hillela słowa "gdyż odkrył w niej coś odrażającego" oznaczają podstawę do rozwodu nawet w przypadku przypalenia obiadu, a wg. szkoły rabiego Szamaja podstawą do rozwodu może być wyłącznie to, co Jezus określił jako "powód rozpusty". Dlatego faryzeusze pytają Jezusa, czy można oddalić żonę "dla każdej przyczyny". To jest kolejna prowokacja z ich strony, żeby się opowiedział w sprawie interpretowanej sprzecznie. Ale Jego odpowiedź nie daje podstaw do rozwodu wierzącym pod Nowym Przymierzem.

http://www.tyndale.cam.ac.uk/Brewer/Article1.htm

W wersecie 9 mówiąc o "powodzie rozpusty (porneia)" powołuje się na V Mojż. 24:1, która mówi w oryginale hebrajskim:

When a man hath taken (8799) a wife, and married (8804) her, and it come to pass that she find (8799) no favour in his eyes, because he hath found (8804) some uncleanness in her: then let him write (8804) her a bill of divorcement, and give (8804) it in her hand, and send (8765) her out of his house.

Słowo "uncleanness" [ervah] to jest:

nakedness, nudity, shame, pudenda
pudenda (implying shameful exposure)
nakedness of a thing, indecency, improper behaviour
exposed, undefended

Tutaj jest po naszemu, że mąż "odkrył nieczystość" żony. Z użytych czasów w Biblii hebrajskiej i Septuagincie wynikałoby, że mąż odkrył po ślubie nieczystość żony wynikającą z jej złego prowadzenia się przed ślubem. Jaki to mógł być rodzaj "nieczystości"? Właściwie "ervah" oznacza "nieprzyzwoitość związaną z nagością".

Określenie "ervah dabar" (coś nieczystego) oznacza czyn lub słowo dotyczące nieprzyzwoitości na tle seksualnym w szerokim zakresie. "Ervah" występuje np. w I Mojż. 9:22 (obnażenie Noego przez Chama) i we fragmentach zakazujących obnażania nagości określonych osób [III Mojż. 18:1-20]

http://www.rabbinicalassembly.org/teshu ... enedut.pdf

W V Mojż. 22:13-21 jest opis "procedury" w przypadku, gdyby mąż podczas pierwszego współżycia z żoną odkrył, że ona nie jest dziewicą:

If any man take (8799) a wife, and go in (8804) unto her, and hate (8804) her,
And give (8804) occasions of speech against her, and bring up (8689) an evil name upon her, and say (8804) , I took (8804) this woman, and when I came (8799) to her, I found (8804) her not a maid:

W III Mojż. 20:10 jest mowa o cudzołóstwie, i zostało zastosowane zupełnie inne słowo:

And the man that committeth adultery (8799) with another man's wife, even he that committeth adultery (8799) with his neighbour's wife, the adulterer (8802) and the adulteress (8802) shall surely (8800) be put to death (8714) .

Adultery (cudzołóstwo) to po hebrajsku "na'aph" i tutaj z pewnością chodzi o cudzołóstwo popełnione w trakcie trwania małżeństwa.

Następna rzecz: cudzołóstwo było w Prawie Mojżeszowym karane śmiercią, a nie rozwodem: "Poniesie śmierć, zarówno cudzołożnik, jak i cudzołożnica" [III Mojż. 20:10]

Jeśli akt lub akty nieprzyzwoitości nastąpiłyby w okresie narzeczeńskim (umowa już była spisana) i niedoszły mąż dowiedziałby się o tym, miałby prawo rozwieść się z niedoszłą żoną, znajdując w niej coś odrażającego w sensie "ervah". Gdyby kwalifikowały się do ukamienowania kobiety, to po zawarciu małżeństwa (pierwsze współżycie) byłoby już za późno. Ale mąż nie musiał dawać listu rozwodowego jeśli przebaczyłby narzeczonej i ożenił się z nią - ludzie o zatwardziałych sercach (stąd aluzja Jezusa) nie przebaczają tak łatwo [Mat. 19:8].

http://www.cogeternal.org/text/TMarig&D ... onomy24and

Wygląda na to, że chodzi o akt rozpusty w szerokim rozumieniu przed zawarciem małżeństwa. Z tego właśnie powodu Józef chciał potajemnie opuścić Marię [Mat. 1:18-19] - w oryginale jest napisane:

"Nie chcąc jej wystawiać na pokaz, postanowił skrycie oddalić ją" (zapewne na podstawie V Mojż. 24:1) [Mat. 1:19 interlinia]

Żydowski NT mówi, że "postanowił po cichu zerwać zaręczyny" [poprzez list rozwodowy], a nie że chciał uciec. Był prawym człowiekiem i bał się, że gdyby sprawa wyszła na jaw po ślubie, Maria musiałaby zostać ukamienowana.

Cytuj:
Łuk 16:18 Każdy, kto opuszcza żonę swoją, a pojmuje inną, cudzołoży, a kto opuszczoną przez męża poślubia, cudzołoży.
Małżeństwo z rozwodnikiem, tu, według słów Jezusa, opuszczoną przez mężą żoną, jest również cudzołóstwem. Czy takie małżeństwo, cudzołożne, nie powinno być rozwiązane?

Słowa Jezusa są tylko potwierdzeniem, że u Boga nie ma rozwodów, a mąż i żona pozostają mężem i żoną związani przymierzem [Mal. 2:14-16] - tutaj nie ma nic na temat jakichkolwiek warunków rozwiązania małżeństwa. Nie przeprowadza się rozwodów w związkach cudzołożnych, bo one nie są małżeństwami - wygląda na to, ze Bóg tak na to patrzy.

Ale jak mówiłem, ważniejsze jest w tym wszystkim dobro człowieka niż bezlitosne prawo, w imię którego można by na przykład krzywdzić maluczkich. Dlatego potrzebna jest roztropność i dużo modlitwy.

Tzw. "przywilej Pawłowy" z I Kor. 7:15 to osobny problem na osobny post. :)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lis 10, 2005 10:36 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So paź 15, 2005 7:24 pm
Posty: 1321
Dobrze rozumiem?
Marcin i Smok twierdzą, że nie ma mowy o jakichkolwiek rozwodach według nauki Jezusa.

Marcin napisałeś:
Cytuj:
Wydaje mi się, że zawarli ślub przed Bogiem: byli pewnie i świadkowie, i przysięga... Inna sprawa, czy podeszli do tego poważnie i czy rozumieli, że przymierze małżeńskie zawarte przed Panem jest nie rozrywalne... Jeśli rozumieli i przymierze zostało zawarte, żyjąc teraz z inną osobą, żyją w cudzołóstwie...


Czyli oba ponowne małżeństwa, jego i jej, są cudzołóstwem? Powinni z nich zrezygnować? On jest osobą niewierzącą, ona uwierzyła i poślubiła chrześcijanina. Mają się rozstać? Jaka jest porada dla małżeństwa wierzących z KZ? (o ile w ogóle można mówić o małżeństwie, w takim razie)?


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lis 11, 2005 12:08 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8611
Lokalizacja: Kraków
lis napisał(a):
Dobrze rozumiem?
Marcin i Smok twierdzą, że nie ma mowy o jakichkolwiek rozwodach według nauki Jezusa.

Może tak: Jeśli ktoś stoi przed decyzją o rozwodzie i chce się kierować nauką Biblii, to niech wie, że co Bóg złączył, człowiek nie powinien rozdzielać.

Cytuj:
Czyli oba ponowne małżeństwa, jego i jej, są cudzołóstwem? Powinni z nich zrezygnować? On jest osobą niewierzącą, ona uwierzyła i poślubiła chrześcijanina. Mają się rozstać? Jaka jest porada dla małżeństwa wierzących z KZ? (o ile w ogóle można mówić o małżeństwie, w takim razie)?

Jeśli ktoś już się znalazł w sytuacji, której odwrócenie musiałoby skrzywdzić wiele osób i spowodować ich cierpienie, i teraz dopiero chce się kierować nauką Biblii, to niech wie, że Bóg jest miłosierny, odpuszcza grzech i nie chce niczyjej krzywdy - a szczególnie dzieci.

Weź głęboki oddech i przeczytaj może jeszcze raz mój pierwszy post. Osobiście nie wyobrażam sobie teraz pójścia do drugich małżonków obydwóch osób oraz wszystkich dzieci zrodzonych w drugich związkach i oznajmienia im, że od dzisiaj obydwie rodziny przestają istnieć, bo kiedyś tata jednych dzieci i mama drugich dzieci zgrzeszyli rozwodząc się.

Bóg odpuszcza grzech, oczyszcza od nieprawości i widzi serca. Myślę, że ze względu na Jego miłosierdzie obydwie nowe rodziny powinny pozostać rodzinami i nie należy ich rozbijać. Niech się nie rozstają i żyją razem. Niech przyjmą Boże przebaczenie i Boże błogosławieństwo.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lis 11, 2005 10:14 am 
Offline

Dołączył(a): Wt paź 18, 2005 6:29 pm
Posty: 818
Lokalizacja:
Słów Jezusa nie traktuje jako nakaz, że poslubi rozwiedzioną to cudzołozy ale jako określenie grzechu wobec Boga i... pomoc w takich sytuacjach aby przetrzymać trudny okres. Jeśli dla obu współmałżonków Bóg jest na pierwszym miejscu, to są wstanie przejść trudne chwile, jesli zaś nie chcą być ze sobą a Bóg jest gdzieś dalej, to dojdzie do rozejścia.

To powyższe jest tylko i wyłacznie dla osób wierzących. Jesli jakas osoba zaczęła wierzyć dopiero po rozwodzie to ma wybaczone jesli wejdzie w drugi związek.
Jesli jednak wejdzie ponownie w związek z "chrzescijaninem" z wierzchu, to co wtedy? Czy ma trzymac osobe niewierzącą przy sobie jesli ta chce sie roztać? Nie ma tego obowiązku. I są furtki, lecz nie po to aby robić z nich powód do roztania, ale jesli nie da rady, to aby móc roztać sie w zgodzie, nawet wtedy, aby samemu pozostać przy Chrystusie

Czasem jest tak że ktoś wie i zna prawo, rozumem, ale w sercu nie za bardzo, to i aby oszukac siebie zmieni wyznanie, aby byc czystym wobec Boga jako wczesniej niewierzący. Lecz Boga nie mozna oszukac, ani nawet siebie, a rozum owszem. Dlatego te wewnętrzne rzeczy rozsadzać samemu i lepiej jest jak z Chrystusa robi się jedynego sędziego w swym sercu, niż z innych ludzi.

Gdy mówiłem swojej zonie Tak, to na dobre i na złe, razem, aż że tak powiem do skończenia swiata czyli obecnego zycia (a nie że jeden dzień dłużej, bo to od złego). Po drodze jest duzo przeszkód, a nawet czasami ciąży coś jak prawo że nie wolno mi sie rozwieść. Wtedy tez mozna zobaczyc, że moze sie z tego narodzic gorycz do Boga że jest slepy i nie widzi że jest ciężko i źle, a On każe mi pozostawać w związku, który jest mi cięzarem i teraz podówjnym bo jak sie rozwiodę to On mnie odrzuci. Ale tak nie jest, i jest mi to pomoca bym mógl prztrwac własnie chwile ciężkie, które są i bym wytrwał.

Jak sie okazuje wiele z naszych slubowań jest jednak bardziej przed ludźmi, lub przed sobą samemu, niż z wewnetrznego odrodzonego człowieka przed Bogiem, tak i małżeństwa nie są zawierane przed Bogiem, choc Bóg je widzi.

Powiem ci Lisie że wszystkie małzeństwa Pagan są wszeteczeństwem przed obliczem Boga, wybaczalnym jednak bowiem nie w Jego obliczu, a w obecności kapłanów, którzy siebie tym obliczem czynią. Nie wybaczalnym jest własnie tylko wtedy gdy ktos będąc juz odrodzonym chce i dązy do rozwodu pokazując np, niewiarę drugiej osoby aby nie na siebie przyjąc winę za rozwód, i móc sie na czysto rozwieść.

Co jednak ma zrobić kapłan, bo wszyscy wierzący są kapłanami, tak samo jak, co zrobić z solą gdy zwietrzeje?

Czasem bez względu na innych i na cytowane słowa z Biblii, nie wezmę na siebie cieżaru, który inni chcą na mnie nałozyć, przez jakiekolwiek slubowanie i nie tylko wobec żony. A ze slubu wobec Boga karmie pomniejsze ślubowania, także i wobec drugiej strony.

Jesli ktoś nie wierzy Lisie, to zawsze szuka odpowiedzi konkretnej, prawnej, lecz tyle się praw narobiło, że ludzie spokojnie moga wybierać z półek marketu praw, wiar i religii. Lecz tam nie ma Jego, nie ma Boga.

Bóg jest mało wygodny dla ludzi, a w Chrystusie rosną wymagania, bowiem gdy w myslach nawet pożąda sie inna kobietę, tak juz wtedy się cudzołozy, a nie wtedy gdy się rozwiedzie i poslubi inną. :)
A że w ciele moim nie woda płynie ale krew, tak więc jako cielesny znam to co Duch pokazuje i grzeszyłbym także w ważniejszym ślubie gdybym twierdził że nie.

_________________
Jarek


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lis 11, 2005 2:12 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8611
Lokalizacja: Kraków
Cytuj:
Powiem ci Lisie że wszystkie małzeństwa Pagan są wszeteczeństwem przed obliczem Boga, wybaczalnym jednak bowiem nie w Jego obliczu, a w obecności kapłanów, którzy siebie tym obliczem czynią

No, tu bym się nie zgodził. Gdyby wszystkie małżeństwa pogan były wszeteczeństwem, to mielibyśmy niezły bigos. W Biblii wyraźnie widać, że poganie doskonale wiedzieli, co to jest małżeństwo i odróżniali je od cudzołóstwa, a żony od nałożnic. Bóg o to dbał osobiście:

"Ale Bóg przyszedł do Abimelecha we śnie tej nocy i rzekł mu: Umrzesz z powodu kobiety, którą wziąłeś, bo jest zamężna" [I Mojż. 20:3]

"I modlił się Abraham do Boga, a Bóg uzdrowił Abimelecha i żonę jego, i niewolnice jego, tak że znowu mogły rodzić" [I Mojż. 20:17]

"Wtedy Abimelech wezwał do siebie Izaaka i rzekł: Przecież to jest żona twoja, czemu więc mówiłeś: To siostra moja? Izaak odpowiedział mu: Mówiłem tak, bym nie zginął z powodu niej" [I Mojż. 26:9]

"Wezwał więc faraon Abrama i rzekł: Cóżeś mi to uczynił? Dlaczego nie oznajmiłeś mi, że ona jest żoną twoją?" [I Mojż. 12:18]

Bóg mówi o żonach pogan jako o żonach, a nie wszetecznicach [Iz. 13:16; Dan. 5:2-3,23; 6:25]. Narracja biblijna mówi, że poganin Feliks miał żonę Druzyllę (Żydówkę) [Dz. Ap. 24:24].

Małżeństwo zostało stworzone i ukonstytuowane jeszcze zanim na świecie pojawił się podział na pogan i nie-pogan [I Mojż. 2:24]. Do tego odwołuje się Jezus i to jest wiążące dla wszystkich ludzi.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Dział zablokowany Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 696 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 47  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL