www.ulicaprosta.net

Forum przy Ulicy Prostej
Teraz jest N wrz 25, 2022 4:04 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Dział zablokowany Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 47 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: N paź 24, 2010 11:19 am 
Gabi napisał(a):
Tylko jak długo można uczyć dziecko w domu? A co jak już wyjdzie spod tego klosza? Lepiej się odnajdzie w otaczającym go świecie? Może najlepiej od razu zamknąć się w jakimś kibucu albo do Amiszy dołączyć...? :roll:

Droga Gabi pozwól że i ja się przyjacielsko przyczepię, głównie tego klosza. Za pozwoleniem, wydaje mi się, że powtarzasz pewien zasłyszany slogan, który krąży dookoła ilekroć pada hasło domowej edukacji i powielasz schemat myślowy, który za nim stoi. Klosz oznacza zwykle stwarzanie dziecku sztucznego, idealnego świata poprzez niedopuszczanie do jego doświadczeń i świadomości tego co złe na świecie. Jest to okłamywanie dziecka, w pewnym sensie, że świat wygląda inaczej niż tak naprawdę. A powiedz mi, czy szkoła dostarcza właśnie takiego prawdziwego obrazu świata? Nie wiem, czy Twoje dzieci są już w wieku szkolnym (i to ponadpodstawowym), ale ja zdałam maturę parę lat temu i mogę Ci powiedzieć jako osoba z dość aktualnymi doświadczeniami, że takie warunki i środowisko życia, jakie panuje w szkole istnieją tylko w miejscach, gdzie dużą grupę ludzi zamyka się razem przymusowo, nie pytając czy chcą spędzać życie właśnie z tymi osobami, a nie innymi, czyli we wszelkich "zakładach zamkniętych" czyli w wojsku czy więzieniu na przykład. I taki człowiek - bezradny, zamknięty z ludźmi, którzy gdyby nie obowiązek szkolny (czyli jeszcze 200 lat temu) trudniliby się kradzieżą i rozbojem, albo leżeli pod stołem w gospodzie, albo już wisieli - uczy się, że na tym polega życie. Mi osobiście kilka lat zajęło zrozumienie, że świat "poza kratkami" wygląda inaczej niż przez te przeklęte 12 lat przymusowego piekła i że nie jest Prison Breakiem. Szkoła NIE UCZY życia, szkoła je wypacza.


Góra
  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pn paź 25, 2010 12:16 pm 
Offline

Dołączył(a): N sty 18, 2009 10:07 pm
Posty: 445
Dziękuję za wyjaśnienie droga Scarlett.
Cytuj:
powtarzasz pewien zasłyszany slogan

Raczej nie gdyż pojęcie klosza pojawiło się w mojej głowie kiedy po raz pierwszy usłyszałam o edukacji domowej. Z nikim wcześniej o tym nie rozmawiałam. Może mam tendencyjne myślenie...
Cytuj:
Szkoła NIE UCZY życia, szkoła je wypacza.

Tak naprawdę to cały świat jest wypaczony. Pracowałam w szkole, dwa lata w gimnazjum, wiem jak to wygląda od kuchni ale porównanie jej do więzienia to chyba lekka przesada, szkołę zawsze można zmienić, wybrać tę która mi odpowiada.
Ale tak naprawdę co innego mnie nurtuje w tym temacie.
Co zyska moje dziecko kiedy przez parenaście lat będę je separować od ludzi i jak zareaguje kiedy w końcu będzie musiało dołączyć do tzw. życia społecznego (studia,praca zawodowa). Czy będzie lepiej przygotowane na ten szok niż to dziecko, które "oswajało" się z nim już od małego? Czy idea edukacji domowej nie jest tak samo sztuczna jak i instytucja szkolna? Oczywiście nie musisz odpowiadać na te pytania.
P.S. Zakładam naturalnie, że w obu przypadkach rodzice wpajają dziecku wartości biblijne.

_________________
2Tm 3:16 "Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości,"


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pn paź 25, 2010 1:17 pm 
Gabi napisał(a):
Tak naprawdę to cały świat jest wypaczony. Pracowałam w szkole, dwa lata w gimnazjum, wiem jak to wygląda od kuchni ale porównanie jej do więzienia to chyba lekka przesada, szkołę zawsze można zmienić, wybrać tę która mi odpowiada.

Gabi, PRACOWAŁAŚ w szkole 2 lata. Może o dlatego wydaje Ci się, że szkołę "zawsze można zmienić". Tak, jak się w niej pracuje, a nie uczy. I może to dlatego porównanie jej z więzieniem jest dla Ciebie przesadą, w końcu to nie ci, którzy tam pracują są więźniami, tylko ci, którzy muszą się tam uczyć pod groźbą nasłania kuratora i grzywny. Poza tym jak szkołę można zmienić, skoro zasady na jakich działa są "ustawowo" takie same? To że świat jest wypaczony to nie jest uczciwy argument, bo przypuszczam, że nie pozwalasz oglądać dzieciom krwawych filmów, albo włóczyć się po dworcu w nocy tylko dlatego, że świat jest i tak wypaczony.
Cytuj:
Ale tak naprawdę co innego mnie nurtuje w tym temacie.
Co zyska moje dziecko kiedy przez parenaście lat będę je separować od ludzi i jak zareaguje kiedy w końcu będzie musiało dołączyć do tzw. życia społecznego (studia,praca zawodowa). Czy będzie lepiej przygotowane na ten szok niż to dziecko, które "oswajało" się z nim już od małego?

Ale powiedz mi, dlaczego niechodzenie do szkoły ma oznaczać separowanie od ludzi? Przecież już nie raz padła kwestia zajęć pozalekcyjnych, zabaw na podwórku i wyjazdów. Dlaczego takie dziecko ma przeżyć jakiś szok w ogóle? Czy Ty Twoje dzieci zamierzasz przewozić tylko z domu do szkoły i z powrotem, i to w szczelnie zamkniętym samochodzie? Bo rozumiem, że Twoje nie są jeszcze w wieku szkolnym. Myślę, że kiedy będą inaczej na to spojrzysz.


Góra
  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pn paź 25, 2010 1:45 pm 
Offline

Dołączył(a): N sty 18, 2009 10:07 pm
Posty: 445
Cytuj:
PRACOWAŁAŚ w szkole 2 lata

Pracowałam dłużej, dwa lata w gim.
Cytuj:
Może o dlatego wydaje Ci się, że szkołę "zawsze można zmienić".

Nie ma rejonizacji, szkołę można sobie wybrać.
Cytuj:
To że świat jest wypaczony to nie jest uczciwy argument

Podobnie jak to, że szkoła li tylko wypacza życie.
Cytuj:
dlaczego niechodzenie do szkoły ma oznaczać separowanie od ludzi?

A gdzie indziej twoje dziecko spędzi samo parę godzin dziennie z ludzmi nieodrodzonymi (o takich mi chodzi)?
Cytuj:
Czy Ty Twoje dzieci zamierzasz przewozić tylko z domu do szkoły i z powrotem, i to w szczelnie zamkniętym samochodzie?

A niby czemu? Nie rozumiem...
Cytuj:
Bo rozumiem, że Twoje nie są jeszcze w wieku szkolnym.

Mam jedno w wieku szkolnym.
Cytuj:
inaczej na to spojrzysz.

Pewnie inaczej spojrzę jak do gim. dojdą. :wink:
Cytuj:
Przecież już nie raz padła kwestia zajęć pozalekcyjnych, zabaw na podwórku i wyjazdów.

Osobiscie gdybym miała swoje dzieci sama uczyć oraz organizować im inne zajecia nie związane z nauką a do tego wciąż wykonywać swoje własne obowiązki domowe to bym chyba musiała być robotem, o pracy zawodowej nie wspomnę. Jeśli są takie kobiety, to szacun.
A poza tym nie mam sprecyzowanego zdania na ten temat. Głośno myślę, zastanawiam się...

_________________
2Tm 3:16 "Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości,"


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pn paź 25, 2010 2:58 pm 
Gabi napisał(a):
Pracowałam dłużej, dwa lata w gim.

W porządku, tylko czy to coś zmienia? Ja mówię o rzeczywistości szkolnej (głównie gimnazjalnej i licealnej) dla uczniów.
Cytuj:
Nie ma rejonizacji, szkołę można sobie wybrać.

Co można sobie wybrać? Drugą taką samą szkołę na innej ulicy? Nie mówiąc już o tym, że dziecko sobie nic wybrać nie może, bo jest uzleżnione od rodziców, od których zwykle słyszy "Nie marudź" albo "Weź się w garść"
Cytuj:
Podobnie jak to, że szkoła li tylko wypacza życie.

Na czym polega nieuczciwość tego argumentu?
Cytuj:
A gdzie indziej twoje dziecko spędzi samo parę godzin dziennie z ludzmi nieodrodzonymi (o takich mi chodzi)?

... dobrze, powtórzę jeszcze raz, ale proszę, czytaj uważniej to co piszę:
Cytuj:
Przecież już nie raz padła kwestia zajęć pozalekcyjnych, zabaw na podwórku i wyjazdów.

Dodam jeszcze, że o ile wyżej wymienione sposoby spędzania wolnego czasu pozwalają spędzić rzeczywiście kilka godzin z poganami, o tyle w szkole dziecko spędza z nimi cały dzień, codziennie.
Cytuj:
A niby czemu? Nie rozumiem...

A temu, że nie potrafisz ich umieścić w kontekście społecznym inaczej jak tylko w szkole. Więc rozumiem że albo szkoła, albo dom, innych miejsc socjalizacji dla nich nie przewidujesz.
Cytuj:
Pewnie inaczej spojrzę jak do gim. dojdą. :wink:

No przez wiek szkolny mam raczej na myśli gimnazjum i wyżej.
Cytuj:
Osobiscie gdybym miała swoje dzieci sama uczyć oraz organizować im inne zajecia nie związane z nauką a do tego wciąż wykonywać swoje własne obowiązki domowe to bym chyba musiała być robotem, o pracy zawodowej nie wspomnę. Jeśli są takie kobiety, to szacun.
A poza tym nie mam sprecyzowanego zdania na ten temat. Głośno myślę, zastanawiam się...

Nie napisałam nic o organizowaniu zajęć. Normalne dzieci się zwykle potrafią bawić same i wymyślać sobie różne zajęcia, ja się tak z moim rodzeństwem bawilam i rodzice nam do tego nie byli potrzebni. Wiadomo, kiedy dziecko jest młodsze to trzeba zaprowadzić na zajęcia typu angielski czy pływanie, ale potem już same chodzą :)


Góra
  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pn paź 25, 2010 7:47 pm 
Offline

Dołączył(a): N sty 18, 2009 10:07 pm
Posty: 445
Cytuj:
Nie mówiąc już o tym, że dziecko sobie nic wybrać nie może, bo jest uzleżnione od rodziców, od których zwykle słyszy "Nie marudź" albo "Weź się w garść"

Chyba to by było troche dziwne żeby siedmiolatek sam sobie szkołe wybierał... :roll: A jesli chodzi o rodzicow to chyba masz na mysli niewierzacych. W kontekscie rozmowy tacy mnie nie interesuja.
Cytuj:
Dodam jeszcze, że o ile wyżej wymienione sposoby spędzania wolnego czasu pozwalają spędzić rzeczywiście kilka godzin z poganami, o tyle w szkole dziecko spędza z nimi cały dzień, codziennie.

Nie wiem jakie dziecko po paru godzinach lekcyjnych ma jeszcze sily na pare godzin zajec pozalekcyjnych codziennie... :roll: A co do spedzania calego dnia w szkole to tez przesada. No chyba ze rodzice pracuja a skoro musza to i tak z edukacji domowej nici nawet jakby im sie ten pomysl bardzo podobal
Cytuj:
A temu, że nie potrafisz ich umieścić w kontekście społecznym inaczej jak tylko w szkole. Więc rozumiem że albo szkoła, albo dom, innych miejsc socjalizacji dla nich nie przewidujesz.

Nie wiem jak mozna bylo z mojej krotkiej wypowiedzi taki wniosek wyciagnac... :?
Cytuj:
Nie napisałam nic o organizowaniu zajęć

Bo nie masz dzieci a ja owszem i to takie ktorym trzeba wszystko zorganizowac bo poki co same nie moga. Rozmawiamy wiec na dwoch roznych plaszczyznach z kompletnie odmiennym bagazem doswiadczen i raczej trudno bedzie nam sie dogadac.

_________________
2Tm 3:16 "Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości,"


Ostatnio edytowano Wt paź 26, 2010 1:43 pm przez Gabi, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt paź 26, 2010 6:45 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 02, 2006 6:16 pm
Posty: 105
Lokalizacja: Bytom
Jestem na tak. Polecam książkę Maraka Budajczaka Edukacja Domowa. Co do wszelkich argumentów z grupy "trzeba dziecko hartować" to się ośmielam nie zgodzić. Wg badań jakichśtam, w tej książce chyba są, dzieciak edukowany w domu lepiej daje sobie radę, co zresztą, moim zdaniem, współgra z chrześcijańskim spojrzeniem na wychowanie. Lepiej ograniczać wpływ państwowych najemników na nasze dzieci.

_________________
...Lecz Mordochaj nie klękał i pokłonu mu nie oddawał.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt paź 26, 2010 8:03 am 
Offline

Dołączył(a): Pt lip 22, 2005 8:08 am
Posty: 105
Gabi, ja się zainteresowałem tematem i poszperałem po linkach zamieszczonych w tej dyskusji. Pewnie nie masz czasu, albo zacięcia, żeby to samo zrobić i ta dyskusja kręci się jak pies za swoim ogonem. Jak będziesz chciała, to skompletowałem kilka tekstów i rozmów na temat ED i mogę Ci wysłać tą "pigułkę" jako PDF-a.
Ja osobiście po zapoznaniu się z refleksjami rodziców prowadzących swoje dzieci w domu, jak też wypowiedziami pedagogów i badań na ten temat jestem ZA.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt paź 26, 2010 11:02 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N mar 04, 2007 1:25 pm
Posty: 1505
Lokalizacja: Silesia
Rzeczywiście jak się nie ma sprecyzowanego zdania na ten temat. Głośno myśli, zastanawia..., jak napisał Dominik nie ma czasu na posprawdzanie takie uczciwe - to potem po raz kolejny podsumowuje się temat obawami w stylu "kibucu i Amiszy". Nadal tego nie odwołałaś Gabi, a skoro reprezentujesz też środowisko nauczycielskie, to spróbuj to rozjaśnić lae konkretnie, żeby pomóc czegoś uniknąć, bo rozmawiamu w oparciu o pewne przepisy prawnie to regulujące. Czy to niemoralny, albo nielegalny zapis w ustawie, według Ciebie, gdzie jest korzeń Twojego poglądu?

Czy tylko sama możliwość wykorzystania metody do złych celów? Bo chyba nie tylko jak tego przykładu z widelcem, którym można też zrobić komuś krzywdę, więc bezpieczniej nie dawać ludziom sztućców.

Pamiętam, że Kristina wrzuciła linka do strony o ED bardzo dawno temu, Twoja reakcja Gabi jest podobna, ja od tego czasu poszperałam w necie, nawiązałam osobiste kontakty z rodzicami z ED, rozmawiałam z różnymi osobami pytając o ich poglądy - ale interesowały mnie merytoryczne, a nie emocjonalne.

Dlatego dopytywałam Cię Gabi o wskazanie o ten klosz.

S.L. została też w jakiś sposób wyeliminowana, bo jej doświadczenia jako ucznia/dziecka nie odpowiadają doświadczeniom matki-nauczycielki. A są tu też rodzice-nauczyciele na forum. Wypowiada się też Owieczka, jeśli ze mną nie masz przyjemności 8)

Ale poza tym, że rodzic-nauczyciel może co najwyżej potwierdzić sytuację panującą w szkołach i bezradność rodzica na to co spotyka dziecko, to ustawa dotyczy RODZICÓW i DZIECI li tylko.
Szkoły mają osobne przepisy jak to rozwiązać, przy takim wyborze rodziców.

O umiejętnościach socjalnych można rozmawiać na podstawie tego, co zaleca podstawa programowa na każdym z poziomu kształcenia. I jeśli to Cię niepokoi, to są tam podane konkretne umiejętności, które można realizować w grupie rówieśników jak i każdej innej grupie, a większość dotyczy kształtowania postaw przez wpajanie treści - poszanowanie, troska o innego człowieka i dobro wspólne. Rodzina jest i tak za to odpowiedzialna, a w szkole treści są przyswajane na zasadzie "3xZ", bo żeby nie dać się stłamsić, to trzeba nauczyć się bronić.

Sprawa i tak dotyczy rodziców i jak długo jest możliwość, to można ją uświadamiać tym z rodziców, któzy MOGĄ, że włąśnie mogą. Bo mam świadomość, że nawet jak ktoś chce to nie zawsze może, bo najefektywniej, jeśli jedno nie pracuje zawodowo. A co do obowiązków domowych, to włączanie dzieci do współtworzenia tej rodziny w sposób odpowiedzialny za siebie, to umiejętność wprowadzania ich w swoje obowiązki domowe i egzekwowanie ich. Wtedy dla rodzica zostaje to, czemu dziecko jeszcze nie podoła. To też jest umiejętność współżycia w grupie i socjalizacja od najmłodszych lat, gdy tylko dziecko już trochę "kuma" :D
Wtedy, gdy stykamy się z wiekiem szkolnym, wspólne poukładanie sobie czynności według priorytetów nie jest zderzeniem z czymś irracjonalnym i jest łatwiej. A przecież rodzice odrodzeni, to mądrzy rodzice, więc socjalizacja własnego dziecka powinna nie byc im obca. Chyba, że się nawdychali niezdrowej psychologizacji.
A właśnie świetny art. jest na TIQVIE i w temacie naszej rozmowy o SOCJALIZACJI rozumianej świecko - o "miłości bezwarunkowej", polecam:
http://www.tiqva.pl/o-psychologii/165-c ... warunkowa-

Druga sprawa jaką widzę, to fakt, że trudno jest się przestawić z myślenia o organizowaniu dziecku wszystkiego i podawaniu pod nos. Tak z socjalizacją samoobsługową czy wychowawczą, jak i z treściami poznawczymi. O ile pewne umiejętności wymagają ćwiczenia i sprawdzania, to można pozostawić swobodę w wyborze sposobu dziecku. Podobnie jest ze zdobyciem pewnej wiedzy. A czasu na samo "edukowanie" się dziecko wcale nie potrzebuje aż tyle ile traci go siedząc w szkole. Poza tym uczy się kontynuować jedno zadanie aż do zadowalających efektów, a nie przerywć myślenie na dzwonei i włączać czynności pseudoaktywne na dzwonek.
Moja ma 5 lat. Nie posłalibyśmy jej do przedszkola, bo to za droga sprawa przy jednej pensji. Ale jak gmina dofinansowała pobyt pięciolatków a młoda chciała zobaczyć jak tam jest, to poszła. Najpierw była zdziwiona, że tam wszystko robi się tak samo, o jednym czasie wszyscy i niczego ciekawego się nie uczą. Zdziwiona, że dzieci nie odpowiadają jej nawet jak maja na imię, nie potrafią się umówić na zasady zabawy, a pani wymyśla jakieś czary, piosenki to o czarach, bajki o niewidzialnych, znikających dzieciach i przedmiotach. Co raz bardziej się zniechęcała, ale ją zachęcaliśmy jeszcze. W końcu po 5 tygodniach infekcji wirusowej odpuściliśmy jej i zgłosiliśmy rezygnację, bo tak się z nią umawialiśmy, że to nie jest obowiązkowe.
Od razu jak się lepiej czuła wymyślała sobie zadania i prosiła o pomoc w sprawdzeniu. Ponieważ sama nauczyła się czytać, to nie ma problemu, a nawet nie ma możliwości zabronienia jej pracowania [uczenia się]. Jej zapał nie kończy się na sygnał dźwiękowy, a nawet porę posiłków można przesunąć, bo mamy w tym swobodę. Nie są też przeszkodą dni tygodnia, chociaż staramy się, żeby nie organizowała sobie pracy przynajmniej raz w tygodniu, ale jak głośno czyta bajkę młodszemu bratu, który jej przynosi i jęczy "pocytaj Efka", to nawet nie wie co wtedy ćwiczy i dla niej to nie jest praca. Nie jest to jeszcze edukacja właściwa, bo zerówka dopiero za rok, ale mam nadzieję, że nie zniknie jej ta naturalna ciekawość, pracowitość i wytrwałość którą ma teraz.
Dzieci uczą się uczyć same. O to w tym też chodzi. I nabierają takiego stylu życia, że potem rodzice muszą tym tylko mądrze pokierować.

Ja szukałam jakiś czas kontaktu z wierzącymi biblijnie, któzy już edukują domowo, zakładając że można by było dowiedzieć się paru praktycznych spraw ważnych może logistycznie dla wierzących, ale nie udało się [albo nie mają czasu, albo spłoszyli się pytaniem o wiarę biblijną, albo polecono nam katolików, albo okazywało się że nie wierzą biblijnie, albo z ich wyznania wiary wiem że mnie nie daliby zyć], więc temat jest zawieszony w tej kwestii, ale nie jest to sprawa życia i śmierci, a możliwości współpracy w temacie samej ED.
Podoba mi się natomiast zasada współpracy na zasadzie wzajemnej pomocy, a nie konsumpcji jaką zaobserwowałam wśród rodziców ED z różnych środowisk i światopoglądów.

A jako nauczyciel i pedagog nie widzę szkodliwości, a same plusy. Dzieci przewlekle chore, nie mogące realizować obowiązku szkolnego w szkole masowej i tak realizują całą edukację z rodzicami. Trafiając do kliniki, gdzie pracowałam w szkole szpitalnej miały możliwość nadrobienia zaległości, uczyliśmy je głónie jak mogą same organizować sobie uczenie się, jak selekcjonować informacje, gdzie szukać pożądanych treści, jak sprawdzać swoją wiedzę i jak wykorzystywać ją w praktyce. Dzieci miały tam zajęcia indywidualne [jeśli wydolność wysiłkowa tego wymagała], ale większość pracowała w zespołach wileloklasowych zróżnicowanych wielopoziomowo i w sposób zindywidualizowany.
[Dla przebijających argumenty na zasadzie kto ma większe kompetencje do opiniowania podaję, uczciwie, że mam tylko pełne kwalifikacje z geografii, kształcenia zintegrowanego i pełne studia z pedagogiki specjalnej-dzieci w normie intelektualnej przewlekle chore i z dysfunkcją narządu ruchu, jako n. mam mianowanie, tylko 10 lat praktyki na wszystkich poziomach kształcenia, bez szkoły średniej, chociaż mam uprawnienia, ale nie dotrwałam do otrworzenia u nas Liceum, wybierając karierę TYLKO jako żony i mamy 8) ]

Jako rodzicowi bardzo mi to odpowiada. Widzę natomiast, że to wymaga pewnej dyscypliny, planowania i przewartościowania priorytetów. a dziecko wcale nie jest wtedy w centrum i nie powinno być, jeśli rodzice to mądrze poustawiają. Nuczyciel w szkole masowej ma swoje wymagania mieć opracowane, więc wystarczy jak poda je rodzicom do realizacji i wtedy nie ma rozbieżności w wymaganiach końcowych.

Mam też świadomość, że to i tak jest marginalna dla systemu oświaty grupa, bo nawet jak ktoś chce to z przyczyn ekonomicznych może nie dać rady pozostawać na jednej pensji. Tylko że ED jest tańsze, bo tresci można realizować ze starych używanych podręczników kupowanych w antykwariacie, albo ściąganych z netu, można korzystać wraz z dzieckiem z czytelni/biblioteki [nawet szkolnej, jeśli jest zapisane gdzieś w tzw. "rejonie"].
Chociaż rejonizacji nie ma, to pierwszeństwo ma dziecko z okolicy rejonizowanej, więc i zajęcia pozalekcyjne może realizować w szkole do której jest "przyjęte" za zgodą Dyr.
Brak rejonizacji to natomiast fajna sprawa dla tych, którzy nie znaleźli mądrych Dyrektorów i mogą się zapisać nawet na drugim końcu Polski i pojechać tylko na egzamin klasyfikacyjny, żeby tylko móc realizować to w formie ED.


ps.: Państwo Budajczakowie to pionierzy ED w Polsce, a przeszli piekło i ich dzieci też. Nie wiem skąd mieli tyle uporu, ale nawet jak weszła ustawa w 1991 r. dająca taką możliwość, to realizowanie ED było traktowanie jak recydywa...

pps.: Dominik, to Ty do tego na prawdę poważnie podchodzisz :D

ppps.: ISZQ szykuj się Ty też powoli.

pppps.: Ponieważ siedzę w domu, to jakby ktoś potrzebował przy ED jakis materiałów pomocniczo-organizacyjnych, to chętnie pomogę [chociażby poprzeglądać plany krótko i długo terminowe do realizacji podstawy programowej, albo pomogę przełożyć "oczekiwane efekty" na sposoby ich osiągania - na początku to może laika przerażać]; dużo jest w necie, ale jak ktoś ma na początku problem z dotarciem do różnych ciekawych dokumentów, czy już tematów pracy to chętnie pomogę. Bo z praktyki wiem, że tak jest szybciej niż przez forum dla ED, tam można czekać miesiąc na odpowiedź, bo ludzie są zapracowani i chyba ten skrypt powiadomień nie wysyła.

ppppps: Michał, Wy już praktykujecie?

_________________
5775
"Ilu więc nas jest doskonałych, tak myślmy. A jeśli o czymś inaczej myślicie, i to wam Bóg objawi. Jednak w tym, do czego doszliśmy postępujmy według jednej miary i to samo myślmy"(Flp 3:15-16 Uwspółcześniona BG, wyd. Wrota Nadziei)
Welcome to Elijahnet!
"NA WIEKI JHWH SŁOWO TWOJE TRWALE ZASIADŁO W NIEBIOSACH" [interlinia Ps.119:89]


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt paź 26, 2010 11:50 am 
Offline

Dołączył(a): Pt lip 22, 2005 8:08 am
Posty: 105
Ani_isza, zaraziłaś Siostro tematem, a ja szerzę zarazę dalej.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt paź 26, 2010 1:45 pm 
Offline

Dołączył(a): N sty 18, 2009 10:07 pm
Posty: 445
Cytuj:
Gabi, ja się zainteresowałem tematem i poszperałem po linkach zamieszczonych w tej dyskusji. Pewnie nie masz czasu, albo zacięcia, żeby to samo zrobić i ta dyskusja kręci się jak pies za swoim ogonem. Jak będziesz chciała, to skompletowałem kilka tekstów i rozmów na temat ED i mogę Ci wysłać tą "pigułkę" jako PDF-a.

Bardzo dziękuję, podam ci na prive'a moj adres mailowy.

_________________
2Tm 3:16 "Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości,"


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt paź 26, 2010 1:54 pm 
Offline

Dołączył(a): N sty 18, 2009 10:07 pm
Posty: 445
Cytuj:
Rzeczywiście jak się nie ma sprecyzowanego zdania na ten temat. Głośno myśli, zastanawia..., jak napisał Dominik nie ma czasu na posprawdzanie takie uczciwe - to potem po raz kolejny podsumowuje się temat obawami w stylu "kibucu i Amiszy". Nadal tego nie odwołałaś Gabi, a skoro reprezentujesz też środowisko nauczycielskie, to spróbuj to rozjaśnić lae konkretnie, żeby pomóc czegoś uniknąć, bo rozmawiamu w oparciu o pewne przepisy prawnie to regulujące. Czy to niemoralny, albo nielegalny zapis w ustawie, według Ciebie, gdzie jest korzeń Twojego poglądu?

:shock:
To nie bylo podsumowanie tylko luzna mysl. Jesli nie na miejscu to rzeczywiscie odwoluje (juz sie nie bede bawic w wykasowywanie postow). Rzeczywiscie nie mam czasu ani na uczciwe ani na nieuczciwe sprawdzanie (za duzo obowiazkow w realu przy dzieciach). Srodowiska nauczycielskiego nie reprezentuje juz od dawna. A jesli chodzi o korzen mojego pogladu to nie bardzo wiem o ktory moj poglad chodzi ale to i tak nieistotne. Koncze dyskusje (zreszta niepotrzebnie rozpoczeta). Poczytam, moze zmadrzeje.... Bez odbioru.

_________________
2Tm 3:16 "Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości,"


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt paź 26, 2010 2:07 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N mar 04, 2007 1:25 pm
Posty: 1505
Lokalizacja: Silesia
Pozwolę sobie przypomnieć:
Gabi napisał(a):
Tylko jak długo można uczyć dziecko w domu? A co jak już wyjdzie spod tego klosza? Lepiej się odnajdzie w otaczającym go świecie? Może najlepiej od razu zamknąć się w jakimś kibucu albo do Amiszy dołączyć...? :roll:
To rzeczywiście bardzo luźna myśl, będąca jednak wnioskiem o izolowaniu się jak w kibucu lub jak Amisze...ale jeśli nie przemyślanym, to rzeczywiście lepiej przemyśl Gabi. A jak znajdziesz czas, to wrzuć też "dlaczego", bo im więcej merytorycznych i trzeźwych sugestii, tym większa może to być pomoc praktyczna dla kogoś, kto jeszcze się waha, albo już zaczął a czegoś nie dostrzega i może coś zmienić, żeby nie naszkodzić dziecku.
Bo sama idea ED nie ma na celu stworzenia i zamknięcia dziecka w odizolowanych warunkach laboratoryjnych.

_________________
5775
"Ilu więc nas jest doskonałych, tak myślmy. A jeśli o czymś inaczej myślicie, i to wam Bóg objawi. Jednak w tym, do czego doszliśmy postępujmy według jednej miary i to samo myślmy"(Flp 3:15-16 Uwspółcześniona BG, wyd. Wrota Nadziei)
Welcome to Elijahnet!
"NA WIEKI JHWH SŁOWO TWOJE TRWALE ZASIADŁO W NIEBIOSACH" [interlinia Ps.119:89]


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt paź 26, 2010 4:49 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 02, 2006 6:16 pm
Posty: 105
Lokalizacja: Bytom
Do Ani; nie praktykuję ale się przymierzam. Jeśli moja najukochańsza teściowa (to nie kpina) zechce nam pomóc to się zdecydujemy, ale tylko na nauczanie początkowe. Czy masz jakieś aktualne dane, choćby przybliżone, ile rodzin edukuje w Polsce domowo? I jaki z tego procent jest ewangelikalnie wierzących?

_________________
...Lecz Mordochaj nie klękał i pokłonu mu nie oddawał.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt paź 26, 2010 5:26 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N mar 04, 2007 1:25 pm
Posty: 1505
Lokalizacja: Silesia
Na stronie tego człowieka [Pawła Bartosika]:
http://www.edukacjadomowa.blogspot.com/
masz jego adres @, myślę, że jeśli ktoś może mieć jakieś dane konkretne w tym temacie, to może być to właściwa osoba [nas też "ankietował", bo zbiera te informacje, pewnie do pracy naukowej o ED]. Uważa się za ewangelikalnie wierzącego.
Wiem, że niektórzy odrodzeni wierzacy właśnie zakończyli ED z różnych powodów [od nich mam namiar na pewien dodatkowy kontakt, ale gdy zadałam podobne pytanie jak Ty okazało się że odsyłąją mnie do...katolików któzy wiedzą o ewangelikalnych, więc nie pytałam jeszcze w tym temacie]. Poza tym jest grupka z Lublina [od Pawła Chojeckiego "KNP"]. Z forum ED wiem, że grupę rodzin zorientowanych na ED w Polsce szacuje się około setki.

Jeżeli chcecie zacząć w następnym roku szkolnym, to wcześniej do 30 maja [przed danym wrześniem] należy złożyć podanie do Dyr. wybranej szkoły o zezwolenie na ED. Wcześniej trzeba mieć opinię o dziecku w celu ED od Poradni PP. Opinia PPP jest ważna dwa lata. Potem ją powtarzacie. Bezpłatnie w publicznej Poradni właściwej dla miejsca zamieszkania [albo w prywatnej tylko sprawdźcie, czy ma uprawnienia do opiniowanie].
Jakby były potrzebne namiary na niepubliczne szkoły [ o jednej wiem z ich strony, że dla ED jest bezpłatna, a ta druga to nie wiem, bo trzeba by zwyczajnie spytać] z mądrymi Dyrektorami, to mogę podzielić się danymi, które dostałam od innych rodziców z ED.

To na wypadek, gdyby były problemy gdzieś w okolicy zamieszkania. A może się tak zdarzyć...

_________________
5775
"Ilu więc nas jest doskonałych, tak myślmy. A jeśli o czymś inaczej myślicie, i to wam Bóg objawi. Jednak w tym, do czego doszliśmy postępujmy według jednej miary i to samo myślmy"(Flp 3:15-16 Uwspółcześniona BG, wyd. Wrota Nadziei)
Welcome to Elijahnet!
"NA WIEKI JHWH SŁOWO TWOJE TRWALE ZASIADŁO W NIEBIOSACH" [interlinia Ps.119:89]


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Dział zablokowany Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 47 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL