www.ulicaprosta.net

Forum przy Ulicy Prostej
Teraz jest Pn mar 01, 2021 11:54 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Dziwny sen
PostNapisane: Pn lut 11, 2013 7:52 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8525
Lokalizacja: Kraków
szelka napisał(a):
Czy autobus nie jest przypadkiem opieczętowany z zewnątrz, a pieczęć objęta gwarancją?
:shock: Chcesz powiedzieć, że Kierowca porwał pasażerów oraz zaspawał drzwi i okna, żeby nie mogli wysiąść? Raczej nie, bo o ile nikt nie może wyrwać pasażera z autobusu, to każdy może wysiąść, jeśli bardzo będzie chciał. Gwarancja dotyczy jedynie osób przebywających w autobusie z własnej woli. "Wysiąście" z autobusu jest naruszeniem gwarancji, bez możliwości reklamacji u Producenta.

Niektórzy mylą istotę udzielonej gwarancji. Jest ona udzielona osobom przebywającym "w autobusie" czyli warunkowo. Bo to autobus jest predestynowany, by dojechać. Dlatego najstarsi pasażerowie, którzy przybili regulamin tuż za fotelem Kierowcy, napisali "trwajcie w autobusie" oraz "poddawajcie samych siebie próbie, czy trwacie w autobusie, doświadczajcie siebie". Napisali również wiele ostrzeżeń przed możliwością doprowadzenia się do stanu, w którym pasażer wysiada, łamiąc wszystkie zabezpieczenia. Podali kilka przykładów byłych pasażerów, którzy wyskoczyli i "stali się rozbitkami", albo wysiadając "za życia umarli". Gdyby drzwi i okna były zaspawane i opieczętowane, to wszystko nie miałoby najmniejszego sensu.

Nie chcę wprowadzać nowej analogii, ale to jest trochę tak jak z kupnem młotka posiadającego "wieczystą gwarancję". Czyli młotek się nigdy nie zepsuje. Ale można go wyrzucić do kosza. Wtedy traci się młotek razem z jego "wieczystą gwarancją".


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Dziwny sen
PostNapisane: Pn lut 11, 2013 8:20 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 09, 2005 7:51 am
Posty: 527
OK. Zaczyna mi się przypominać dawniejszy przykład z żelazkiem na gwarancji :) Podobnie jak wtedy, w trakcie tłumaczenia rozumiem cię i młotek trafia do mnie (zabawnie to brzmi).
Ale zaczynam się gubić w teorii, kiedy widzę kogoś, kto traci pewność wieczności ze względu na fakt, że może zbawienie utracić i żyje w lęku albo
w niepewności swojej ostatecznej przyszłości- tłumacząc, że nikt z nas wie na pewno, że wytrwa do końca.
Albo próbuje robić coś na kształt "produkowania" świętości, ale motywacją jest lęk.

Mam wrażenie, że tego lęku nie mają zwolennicy wiecznej gwarancji młotka i tutaj są o coś mocniejsi.
Słabsi są natomiast ze względu na nieuprawnione poczucie immunitetu na wszystko, co oczywiście jest bez sensu.
Czy miałbyś jakąś radę na ten lęk? Czy wierzący może twierdzić "idę do nieba", czy jedynie "na dzień dzisiejszy idę do nieba" ? A tym samym ostatecznie nie wiadomo?

_________________
Wy do wolności powołani jesteście.
(Gal 5,13)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Dziwny sen
PostNapisane: Pn lut 11, 2013 8:26 pm 
Offline

Dołączył(a): N gru 23, 2007 1:38 pm
Posty: 6
Mama Muminka napisał(a):
Pan Ci coś pokazał w czasie tej uczty - czy dobrze zrozumiałam, że coś było/ jest nie tak w Twoim życiu?
Witaj Mamo Muminka:) Dziękuję że odpisałaś na mój sen:) Myślę że Pan pokazał mi to , że muszę zrezygnować z pewnych rzeczy w moim życiu żeby tam się znaleźć z Nim. Pokazał mi swoja chwałę żeby mnie zbudować i zachęcić i też mi powiedział że wszystko jest dobrze tylko musisz zrezygnować z tego. Tak jakby dodał mi otuchy ale też pokazał co jest źle. Że mam jeść i pić tylko ze stołu Pańskiego a nie pic wody ze świata tak to odbieram. Ziemska szklanka wody. W odczytaniu tego pomógł mi inny sen który miałem dużo wcześniej. W pierwszym śnie Pan pokazał mi jak silne jest słowo Boże w życiu człowieka ,jaką ma moc i że należy się nim karmić żeby być silnym . Pokazał mi to dlatego że zaniedbywałem Słowo a próbowałem walczyć z problemami i całym światem w sposób cielesny. A trzeba nam wiedzieć że walczymy nie z ciałem i krwią ale ze zwierzchnościami . Krótko opisze ten sen. Też dziwny. Jestem na dużym polu duży obszar. W koło mnie krążą dziesiątki wilków . Podbiegają do mnie co chwile jeden to drugi i mocno mnie szarpią. Są coraz bliżej mnie zataczając coraz ciaśniejszy krąg.Jestem cały mokry wykończony i bardzo spragniony z wycieńczenia. W około mnie porozrzucane dziesiątki pustych plastikowych butelek po wodzie. Pije z następnej butelki te wodę ale jest coraz to gorzej i już nie mam w ogóle siły walczyć z tymi wilkami. Szarpią mnie tak mocno ze to koniec ,już mnie gryzą. Nagle pojawia się mężczyzna ubrany na biało z kijem jak pasterz . Patrzy na mnie i mówi. Dlaczego nie pijesz tej wody którą masz w samochodzie? Podchodzę ostatkiem sił do auta patrzę mam butelkę całkiem innej wody. Zacząłem ją pic. Zauważyłem że z każdym łykiem tej wody, wilki oddalają się ode mnie jak porażone prądem. Krążą w koło ale coraz to dalej ode mnie aż oddaliły się w sporą odległość. Co znów chciały się przybliżyć to piłem łyk tej wody i jakby porażone prądem znów się oddalały. Widziałem inny samochód i w nim moich znajomych jak przejeżdżali a te wilki biegły obok nich tak że zepchnęły ich do rowu i jechali przechyleni w tym rowie a wilki nie pozwalały im wyjechać na drogę. Wiedziałem że zaraz zgina i pomyślałem ze smutkiem że gdyby mieli tą wodę to żyli by. Że ta woda to Słowo Boże to domyśliłem się jak później znalazłem w schowku w samochodzie Biblię którą tam zostawiłem jak wracałem ze spotkania.
Mama Muminka napisał(a):
Tylko zastanawiam się jeszcze, czym było Twoje oddalanie się od ziemi w górę? Odebrałeś to jako obraz swojej śmierci?
Nie nie. To nie była smierć. Kiedy zamknąłem oczy myśląc że zaraz umrę to wtedy przeszyła mnie jakby taka światłość i energia i zacząłem się wznosić w górę. Tego nieda sie opisać słowami bo było to tak cudowne. Nigdy wcześniej tak mocno nie czułem właśnie że żyję:) jak się oddalałem:) jakbym był wyrwany dosłownie sekundy przed śmiercią o której wcześniej myślałem. To było bardziej realne niżbym kiedykolwiek przypuszczał .
Mama Muminka napisał(a):
Czy miałeś już wcześniej prorocze sny?
Miałem kilka snów które sprawdziły sie w moim życiu ale nigdy takich właśnie i nie wiedziałem co o nich myśleć bo to tylko sny. Ale teraz widze ich sens i przekaz do mojego życia. Pozdrawiam z Panem Siostro


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Dziwny sen
PostNapisane: Wt lut 12, 2013 1:23 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8525
Lokalizacja: Kraków
szelka napisał(a):
OK. Zaczyna mi się przypominać dawniejszy przykład z żelazkiem na gwarancji :) Podobnie jak wtedy, w trakcie tłumaczenia rozumiem cię i młotek trafia do mnie (zabawnie to brzmi).
No, jeśli młotek do Ciebie trafia, to na pewno jesteś w autobusie. :lol:

szelka napisał(a):
Ale zaczynam się gubić w teorii, kiedy widzę kogoś, kto traci pewność wieczności ze względu na fakt, że może zbawienie utracić i żyje w lęku albo w niepewności swojej ostatecznej przyszłości - tłumacząc, że nikt z nas wie na pewno, że wytrwa do końca.
Jeśli ten lęk jest tożsamy z bojaźnią Bożą, to mamy przecież żyć w bojaźni przez czas pielgrzymowania naszego - Paweł dopiero przed śmiercią napisał, że "biegu dokonał i wiarę zachował" [II Tym. 4:7-8]. Mówiliśmy o "systemie zabezpieczeń" i o tym, że zbawienia nie traci się przez przypadek albo z dnia na dzień. Trzeba wykazać się tak potężna zatwardziałością, że autor Listu do Hebrajczyków porównuje ją do zatwardziałości ojców na pustyni:

"Baczcie, bracia, żeby nie było czasem w kimś z was złego, niewierzącego serca, które by odpadło od Boga żywego, ale napominajcie jedni drugich każdego dnia, dopóki trwa to, co się nazywa "dzisiaj", aby nikt z was nie popadł w zatwardziałość przez oszustwo grzechu. Staliśmy się bowiem współuczestnikami Chrystusa, jeśli tylko aż do końca zachowamy niewzruszenie ufność, jaką mieliśmy na początku. Gdy się powiada: Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych, jak podczas buntu, kto to byli ci, którzy usłyszeli, a zbuntowali się? Czy nie ci wszyscy, którzy wyszli z Egiptu pod wodzą Mojżesza?" [Hebr. 3:12-16]

Ojcowie na przestrzeni wielu lat zatwardzali swoje serca i Bóg miał do ich wstręt przez 40 lat [3:17]. Nasze wytrwanie do końca nie jest zależne od naszych cielesnych wysiłków, lecz od tego, czy będziemy zatwardzali serce, czy pozwolimy Duchowi Świętemu, który jest nam dany, skutecznie do nas przemawiać:

"Dlatego, jak mówi Duch Święty: Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych, jak podczas buntu, w dniu kuszenia na pustyni, gdzie kusili mnie ojcowie wasi i wystawiali na próbę, chociaż oglądali dzieła moje przez czterdzieści lat" [Hebr. 3:7-9]

Zawsze, gdy Duch Święty nas pouczy, mamy możliwość przyjścia do tronu Pana, by otrzymać łaskę. Ale to my musimy przystąpić z ufną odwagą do tronu łaski:

"Starajmy się tedy usilnie wejść do owego odpocznienia, aby nikt nie upadł, idąc za tym przykładem nieposłuszeństwa. Bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca; i nie ma stworzenia, które by się mogło ukryć przed nim, przeciwnie, wszystko jest obnażone i odsłonięte przed oczami tego, przed którym musimy zdać sprawę. Mając więc wielkiego arcykapłana, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trzymajmy się mocno wyznania. Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu. Przystąpmy tedy z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze" [Hebr. 4:11-16]

Łaska nie jest jakimś urządzeniem wprawionym w ruch poza naszą świadomością i wolą przez Boga, który jednym ją daje, a innym nie daje, bo taki ma kaprys. I jak już ją komuś da, to nie można jej już odrzucić. Taka teoria jest sprzeczna choćby w powyższymi wersetami, które mówią nie tylko o adresatach, ale i o autorze listu: "jeśli tylko aż do końca [my] zachowamy niewzruszenie ufność, jaką [my] mieliśmy na początku", "[my] starajmy się", "[my] przystąpmy", "abyśmy [my] znaleźli łaskę ku pomocy". Trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby udowodnić, że te słowa są do nieodrodzonych, a przy okazji potraktować autora Listu do Hebrajczyków jako nieodrodzonego. A wszystko w imię szukania poczucia bezpieczeństwa nie tam, gdzie trzeba.

szelka napisał(a):
Albo próbuje robić coś na kształt "produkowania" świętości, ale motywacją jest lęk.
Pozostawanie w autobusie jest zależne od naszej wiary, a nie od naszych wysiłków w "produkowaniu świętości". Nasza wiara decyduje o relacji z Bogiem. Zatwardziałość serca osłabia naszą wiarę i miłość do Boga. Stąd tyle napomnień, żebyśmy trwali w wierze. Wiara nie jest uczynkiem - choć niektórzy próbują dowieść, że jest, bo jest im to potrzebne do udowodnienia, że jeśli trwanie w wierze jest warunkiem "pozostawania w autobusie", to jest to "zbawienie z uczynków". Ale to jest redefinicja pojęć po to, żeby "wyjść na swoje". Równie obrzydliwa jak katolickie twierdzenie, że wiara jest uczynkiem, więc zbawienie jest z uczynków czyli sakramenty są warunkiem zbawienia.

szelka napisał(a):
Mam wrażenie, że tego lęku nie mają zwolennicy wiecznej gwarancji młotka i tutaj są o coś mocniejsi.
Problem nie polega na gwarancji samego młotka, tylko na posiadaniu tego młotka. Pozbycie się młotka razem z jego gwarancją skutkuje brakiem młotka. Dlatego zbawienie jest wieczne tylko dla tych, którzy je posiadają trwając w wierze. Kto ma Syna, ma żywot. Kto nie ma Syna, nie ma żywota. Jeśli ktoś nie ma lęku dlatego, że sam młotek ma wieczna gwarancję, to czy po wyrzuceniu młotka nadal będzie się powoływał na gwarancję? Producent poprosi go o przyniesienie młotka, bo to jego trwałość jest objęta gwarancją, a nie jego posiadanie.

szelka napisał(a):
Słabsi są natomiast ze względu na nieuprawnione poczucie immunitetu na wszystko, co oczywiście jest bez sensu.
Upatrywanie poczucia bezpieczeństwa w obietnicach, które się samemu wymyśliło, jest niebezpieczne. Jeśli kupię młotek z wieczystą gwarancją, a następnie go wyrzucę (jak ojcowie na pustyni), to Producent młotka nie będzie słuchał moich wyjaśnień, że przecież gwarancja mówiła, że od momentu otrzymania będę już zawsze posiadał młotek. Nie mówiła i trzeba ją było uważnie czytać, zamiast słuchać "akwizytorów" fałszywych gwarancji.

szelka napisał(a):
Czy miałbyś jakąś radę na ten lęk? Czy wierzący może twierdzić "idę do nieba", czy jedynie "na dzień dzisiejszy idę do nieba" ? A tym samym ostatecznie nie wiadomo?
Prawdziwa miłość do Pana usuwa lęk przed karą - dlatego należy mieć bojaźń przed Panem (nie przed karą), bo ona jest częścią miłości do Niego. Kto naprawdę kocha Pana, ten się Go również boi i jest to bojaźń będąca początkiem mądrości. Jedno i drugie - miłość i bojaźń - powinny mieć w centrum samego Pana:

"A ja przyjmę was i będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący; mając tedy te obietnice, umiłowani, oczyśćmy się od wszelkiej zmazy ciała i ducha, dopełniając świątobliwości swojej w bojaźni Bożej" [II Kor. 6:17-7:1]

Są tacy, którzy dali się przekonać, że jeśli Bóg jest ich Ojcem i otrzymali obietnice, to nie muszą się już Boga bać i wszystko zależy już tylko od Boga w ich życiu (bo inaczej byłaby to "uczynkowość"). Dlatego są przekonani, że jadą autobusem z zaspawanymi drzwiami i oknami, a wieczysta gwarancja i predestynacja dotyczy ich przebywania w autobusie. I to jest błąd, który może kosztować nawet "wysiąście" z autobusu w przekonaniu, że nawet, jeśli wyskoczą, to nie wypadną, a Kierowca obiecał im, że nie wypuści ich z autobusu nawet wtedy, gdy złamią wszystkie zabezpieczenia.

Są i tacy, którzy wiarę pokładają nie w łasce Bożej, tylko w sobie samych i w centrum ich życia z Bogiem są tak naprawdę... oni sami. Ten egocentryzm sprawia, że drżą przed karą, ponieważ boją się Boga, ale Go nie miłują doskonale:

"W miłości nie ma bojaźni, wszak doskonała miłość usuwa bojaźń, gdyż bojaźń drży przed karą; kto się więc boi, nie jest doskonały w miłości. Miłujmy więc, gdyż On nas przedtem umiłował" [I Jana 4:18-19]

Taka postawa jest źródłem cielesnej religijności jako próby zaspokojenia Bożej sprawiedliwości i uśmierzenia Jego gniewu. Zamiast skoncentrować się na tym, żeby "pozostawać w Chrystusie" bo "On jest sprawiedliwością naszą". Bóg jest miłością i On pierwszy nas umiłował, co udowodnił przez śmierć swego Syna za nas, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami [Rzym. 5:8]. Możemy Mu wierzyć, że ponieważ dał nam swego Ducha, który jest Święty, wystarczy Go nie zasmucać i chodzić w światłości, nie oszukując siebie samego. Wtedy krew Mesjasza będzie nas oczyszczać i będziemy bezpieczni na bieżąco [I Jana 1:5:2:1], co będą widzieć również bracia i siostry, ponieważ z bogobojnego, czystego życia powodowanego miłością wynika obiektywny owoc i wtedy "wiemy, że jedziemy".

Owocu nie można z siebie "wydusić". On musi naturalnie wyrosnąć dzięki trwaniu latorośli w Krzewie. Jeśli będziemy kochać Pana z całego serca i bać się Go, zamiast kochać siebie samych z całego serca i bać się kary, to myślę, że osiągniemy zdrową równowagę - odprężymy się, ufając Bogu, co nam daje pewność zbawienia, bo jesteśmy "w Umiłowanym". Z drugiej strony, to odprężenie nie będzie nas prowadzić do postępującej zatwardziałości serca właśnie ze względu na bojaźń Bożą będącą początkiem mądrości. Wtedy "do końca zachowamy niewzruszenie ufność, jaką mieliśmy na początku", co jest warunkiem pozostania "w Nim", co z kolei jest warunkiem korzystania z dobrodziejstw Nowego Przymierza.

Przepraszam, żem się tak rozpisał. Materia delikatna i wielu się w niej gubi, chodząc "w tę lub we w tę" jak mawiała moja babcia.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Dziwny sen
PostNapisane: Wt lut 12, 2013 7:32 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 09, 2005 7:51 am
Posty: 527
Ja ci bardzo dziękuję, żeś się tak rozpisał :) I za powtórzenie jeszcze raz tego wszystkiego też. I za metaforę, której pewnie nikt tu nie zapomni przez lata.
Powyższy post będzie dla mnie swoistym kompendium, bo mam w jednym miejscu odpowiedzi na wszystkie swoje pytania ntt- jeśli przyjdzie tak zwane "gdyby co".

_________________
Wy do wolności powołani jesteście.
(Gal 5,13)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL