www.ulicaprosta.net

Forum przy Ulicy Prostej
Teraz jest So paź 01, 2022 11:30 am

Strefa czasowa: UTC + 1




Dział zablokowany Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 81 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: So kwi 30, 2011 9:53 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lut 01, 2011 5:10 pm
Posty: 199
Lokalizacja: Lublin, Warszawa, Kraków
Cytuj:
Owszem nie jest nigdzie napisane, że oliwą można handlować,
ale skoro ktoś jest tak głupi, że ma lampę, a nie ma oliwy,
to wodzi go za nos bardzo niemiłosierny pan,
więc skoro ów mu się wysługuje,
to honorem i przywilejem mądrej panny jest posłać głupią tam,
skąd przyszła, czyli do diabła, ponieważ pożyczanie darów Bożych
odbiera chwałę ich szczodremu Dawcy.

W moich uszach: - Idźcie raczej do sprzedawców i kupcie sobie,
jest stosownym, pobożnym życzeniem zła dla głupich, zakłamanych istot.
- Sprzedałyście się złemu, to idźcie do niego,
zamiast udawać, że zależy wam na spotkaniu z Oblubieńcem.

Jest to zatem zwykłe, bezczelne pokuszenie,
oraz cenna recepta na niepotrzebne duchowe rozterki.


Witaj yarr,
jako poeta powiem że ładnym językiem piszesz, ale to co piszesz mnie troszkę niepokoi. Ja rozumiem że nawet do tych którzy błądzą mamy odnosić się w miłości. Napominać, zachęcać, pokazywać błędy i robić to bez wahania, jeśli mamy pewność że jest tak jak uważamy a nie jest to sprawa związana z życiem w wolności, rozumianej poprawnie.

Jeśli czytam o honorze i przywileju mądrych panien, i o stosownym i słusznym życzeniu zła, to coś mi tak jakoś ciężko w sercu. Czy możesz szerzej opisać co miałeś na myśli, jakoś nie rozumiem jak mógłbym się z tym zgodzić.

w miłości,

K.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: So kwi 30, 2011 10:14 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8611
Lokalizacja: Kraków
zinar napisał(a):
Czy mądre panny wzięły więc oliwę od sprzedawców, skoro wysłały do sprzedawców te głupie?
Tak się zastanawiam, bo Bóg raczej nic nie sprzedaje nikomu a raczej udziela za darmo. Sprzedawcy są też w liczbie mnogiej...
Próbowanie dorabiania symboliki w każdym najmniejszym szczególe każdej przypowieści nie ma sensu i kończy się zgubieniem jej przesłania. Sprzedawcy nie grają tutaj żadnej teologicznej roli - są jedynie tłem przypowieści, w której jest mowa o pannach posiadających i nie posiadających oliwę. Panny w przypowieści nie mają świadomości, co lub kogo symbolizują i dla nich rzeczą naturalna jest szukanie oliwy u sprzedawców, bo one nie szukają Ducha, tylko oliwę. To my odczytujemy tutaj posiadanie lub nieposiadanie światła, którego Duch jest źródłem.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: So kwi 30, 2011 10:26 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8611
Lokalizacja: Kraków
yarr napisał(a):
Więc tak, ekstrapolując trochę, przypuszczam,
że Mistrz nazywa je mądrymi także dla ich wymowy.
Ekstrapolacje i przypuszczenia powinny mieć jakąś podstawę w tekście, o którym mówimy. Bo inaczej przestajemy interpretować tekst, a zaczynamy się bawić w spekulacje.

yarr napisał(a):
Natomiast znacznie łatwiej przyjąć mi za pewnik,
że to ja czegoś nie rozumiem, bo jestem ograniczony,
niż przypisać to ograniczenie przypowieści Jezusa.
Mam dość duże zaufanie do karbów jego mowy
i akurat tutaj widzę zagadkę,
której ludzkie myślenie nie jest w stanie sprostać,
bez poluzowania kołnierzyka czy gorsetu.
Przypowieści z definicji mają pewne ograniczenia i rozumienie tej zasady nie jest żadnym kolnierzykiem ani gorsetem. Podobnie jak to, że każda analogia ma swoje granice. Dlatego nikt nie czyni ujmy przypisując coś oczywistego tej formie przekazu.

yarr napisał(a):
Owszem nie jest nigdzie napisane, że oliwą można handlować,
ale skoro ktoś jest tak głupi, że ma lampę, a nie ma oliwy,
to wodzi go za nos bardzo niemiłosierny pan,
więc skoro ów mu się wysługuje,
to honorem i przywilejem mądrej panny jest posłać głupią tam,
skąd przyszła, czyli do diabła, ponieważ pożyczanie darów Bożych
odbiera chwałę ich szczodremu Dawcy.
Posyłanie kogokolwiek do diabła nie jest ani honorem, ani przywilejem, ponieważ zostaliśmy powołani, aby błogosławić, a nie przeklinać [I Piotra 3:9]. W ST miłość bliźniego była przykazaniem znanym powszechnie.

yarr napisał(a):
Tak bym zreferował ten obrazek.
Ale może komuś co innego się przyśniło
i zdoła mnie wyleczyć z moich strasznych iluzji...?
Twoje iluzje są straszne, ponieważ nie mają podstaw w Piśmie. A na Piśmie sie tutaj opieramy. Nie na snach. :)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: So kwi 30, 2011 11:39 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz kwi 28, 2011 7:57 pm
Posty: 10
Koriel napisał(a):
Witaj yarr,
jako poeta powiem że ładnym językiem piszesz, ale to co piszesz mnie troszkę niepokoi.
Ja rozumiem że nawet do tych którzy błądzą mamy odnosić się w miłości.
Napominać, zachęcać, pokazywać błędy i robić to bez wahania,
jeśli mamy pewność że jest tak jak uważamy
a nie jest to sprawa związana z życiem w wolności, rozumianej poprawnie.

Jeśli czytam o honorze i przywileju mądrych panien, i o stosownym i słusznym życzeniu zła,
to coś mi tak jakoś ciężko w sercu.
Czy możesz szerzej opisać co miałeś na myśli, jakoś nie rozumiem jak mógłbym się z tym zgodzić.
K.


Po pierwsze, nie wiem, czy mój język jest ładny, bo nie bardzo dbam o to.
Staram się, żeby dobrze mi służył i nie kalał godła, które noszę w sercu.
Są ludzie, którzy chętnie wyśmialiby go jako nazbyt kosztowną, w dodatku nieoryginalną manierę,
ale ponieważ są to zazwyczaj słuchacze nie ryzykujący osobistej rękojmi za wypowiadane słowa,
więc siłą rzeczy moje drogi schodzą się z ich traktem na krótko.

Po drugie, nie wiem, czy mogę coś poradzić na Twój ciężar.
Przypowieści Jezusa to twardy orzech do zgryzienia.
Moim zdaniem, nie warto się łudzić co do tego,
że kierują one do desygnatów zapoznanej przez ludzi rzeczywistości.

Nie znam siewcy, który rozrzuca ziarno po skale,
czy pastucha, któremu nie dano nasycić trzewi świńską strawą;
nie znam też nikogo, kto by, znalazłszy skarb na roli, zamiast wziąć skarb,
dołożył ze swego, aby mieć rolę, na której go znalazł.

To znaki ukrytej rzeczywistości Ducha i zarazem znamiona tożsamości Jezusowego posłannictwa -
- nie ma na ziemi nic podobnego do tych opowieści,
więc warto im się bliżej przyjrzeć i przykładać do nich stosowną miarę.

Napisałem o honorze i przywilejach, bo racja stanu przywilejów i poczucia honoru wymaga,
a scena właśnie na obronę takiej racji mi wygląda.
Przywilejem mądrych nad głupimi jest darowana im władza sądu,
która czyni ich wiarę skuteczną, zdolną do osiągnięcia jej celu,
którym jest osobiste zbawienie.

Nie ma na ziemi, ani w niebie żadnej racji, która by mogła odebrać ten przywilej wierzącemu.
Jest natomiast władza, która może tę rację podważyć, zachwiać nią,
i, w efekcie, zniszczyć, ze zgubnym skutkiem dla celu jego zbawienia.

Nie wydaje mi się, żeby tak Jezus jak i apostołowie
oceniali ryzyko związane ze zwiedzeniem jako niewielkie.
I to właśnie pieczęć tych "suflerskich podpowiedzi" może się przysłużyć tym,
którzy nie lekceważą prorockich napomnień.

Czy sądzisz także, Korielu, że gdy Jezus mówi jasno i jednoznacznie: - Odejdź ode mnie, szatanie...!,
to kieruje Nim intencja przysporzenia Piotrowi i jego bliźnim ciężaru na sercu?
Nie myślę, żeby tak było.

Czemuż by tej samej miary nie przyłożyć do innych wypowiedzi Wodza ślepych,
w szczególności zaś do tej, która ilustruje nieoczekiwane przeszkody
ostatniego etapu wielkiej wiary?

Odmowa zawsze odrzuca czyjąś rację - tutaj jest to ewidentnie racja głupia
i jako taką rozumie je każde dziecię.
Pytanie tylko, czy rozumie też ono, jak groźny jest przeciwnik prawdy,
jak blisko jest jego własnych trzewi,
i jakimi sposobami (ludźmi) się posługuje, żeby odebrać Bogu chwałę.

Odpowiedź na to ostatnie pytanie nie jest oczywista,
zważywszy, z jednej strony, podatność ziemskiego gruntu na szatańskie rebelie,
a z drugiej, choćby i niewybaczalną wątpliwość Mistrza,
dotyczącą tego, czy uda Mu się znaleźć za powrotem to, co był zakrzewił.

Nie jest hańbą dla rycerza użycie miecza -
- odprawa dana głupim pannom jest, skądinąd, bardzo dworska i niewinna.
Hańbą jest oddanie chorągwi ludziom podłym i zepsutym,
i według mnie, jedyna uprawniona tu kontrowersja może dotyczyć
"stopnia zepsucia głupich panien".

Według mojej oceny, dla głupoty szkoda mądrych słów,
dlatego dobrze, by było ich niewiele i nie ujawniały one zbyt skwapliwie,
jaka kieruje nimi myśl i czy na pewno bogobojna, Korielu.

_________________
yarr


Ostatnio edytowano So kwi 30, 2011 2:15 pm przez yarr, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: So kwi 30, 2011 1:29 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lut 01, 2011 5:10 pm
Posty: 199
Lokalizacja: Lublin, Warszawa, Kraków
Rozumiem że maniera którą piszesz wynika z poczucia patriotyzmu, i szczególnego poczucia estetyki, i nie będę tego w ogóle dotykał, za wyjątkiem tego, że w sercu powinniśmy mieć Prawo Pana, i miłość do Niego a także miłość wzajemną, mam nadzieję że owo godło Ci tego nie przesłania - i mówię to tak półżartem, półserio :)

Piszesz że dla głupoty szkoda słów, od pewnego momentu tak, jak mówimy z kimś kto nie chce nas słuchać mimo że mamy siłę argumentów, i z tym mogę się zgodzić. Ale czy jeśli widzimy głupca który źle idzie to pozwolimy mu źle iść?
Ja widzę że powinniśmy jednak napominać do zmiany myślenia, aby mniej było tych którzy są głupi.

Jeśli jesteś odrodzonym przez Boga JHWH człowiekiem, to pamiętaj też ten czas, kiedy nim nie byłeś aby nie wzbić się w pychę nad tymi którzy jeszcze łaski Jego nie przyjęli. Baczmy też jak zwiastujemy ową Ewangelie o Jezusie, aby nasza pewność siebie, nasze maniery i dworskość nie zgorszyły innych. A ludzie niewierzący choć też swój rozum mają, to przygasły, na wpółślepy na sprawy boże, i dlatego mogą pewne nasze zachowania, maniery językowe opacznie odebrać, albo nawet nie zrozumieć tego że teraz jesteśmy na takim a nie innym etapie drogi z Jeszuą Mesjaszem.

Jest w twojej wypowiedzi coś co ciężko mi uchwycić, widzę z jednej strony głębię ale i pustynię...

o jakim niewybaczalnym błędzie Mistrza mówisz? i niewybaczalnym przez kogo - nas? Boga JHWH?
Jeśli chodzi Ci o słowa z Ew. Mateusza, to nie widzę tam wątpliwości, a ostrzeżenie.

całkiem prywatnie, kim dla Ciebie jest Jeszua Mesjasz? Mistrzem?, zbawicielem?, czy może kimś jeszcze? albo kimś innym?


Cytuj:
Przypowieści Jezusa to twardy orzech do zgryzienia.
Moim zdaniem, nie warto się łudzić co do tego,
że kierują one do desygnatów zapoznanej przez ludzi rzeczywistości.


Ja widzę przypowieści dane nam przez Boga JHWH jako coś ponad czasowego, łatwego do rozpoznania w każdych czasach.
Nie żyjemy w próżni, nie jest tak że każde pokolenie wyrasta z niczego, i mimo że historia może pokazywać tak dramatyczne zdarzenia jak upadki cywilizacji, to jednak prędzej czy później pojawiają się badacze historii i żmudną i nieco niewdzięczną pracą odkrywają to co początkowo mogło się wydawać niejasne dziwne i niezrozumiałe. Po drugie, takie słowa nieco godzą w suwerenność Boga i natchnienie pisma. Zbadaj to proszę.

Cytuj:
Czy sądzisz także, Korielu, że gdy Jezus mówi jasno i jednoznacznie: - Odejdź ode mnie, szatanie...!,
to kieruje Nim intencja przysporzenia Piotrowi i jego bliźnim ciężaru na sercu?
Nie myślę, żeby tak było.


ja również nie sądzę, mamy tutaj wspólny pogląd

wybacz, ale muszę tu przerwać, jeśli Pan pozwoli, do zobaczenia

w miłości,

K.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: So kwi 30, 2011 4:37 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr gru 15, 2010 5:19 pm
Posty: 89
Ciekawe.... rozumiem wypowiedzi wszystkich....tylko nie Yarr'a.

Yarr, czy mógłbyś pisać tak,żeby i dla maluczkich było to zrozumiałe...


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: So kwi 30, 2011 5:49 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz kwi 28, 2011 7:57 pm
Posty: 10
Dorka napisał(a):
Ciekawe.... rozumiem wypowiedzi wszystkich....tylko nie Yarr'a.
Yarr, czy mógłbyś pisać tak,żeby i dla maluczkich było to zrozumiałe...

Nie szkodzi, Dorko, nic nie szkodzi.
Postaram się wyjść Ci naprzeciw, chociaż uwierz mi, nie jest to dla mnie łatwe.
Nie mam zbyt dużo czasu, a jestem tylko robotnikiem,
więc i głowa mi czasem ciąży, a nie chcę, żeby przez moją nieporadność
coś się niedobrego zdarzyło.
Poczekaj, proszę.

Widzisz, to jest trochę tak, jakbyś widziała małego chłopca,
trzymającego w swoich rękach ciężki pług wbity w ziemię,
która odkłada się na jego oczach za sprawą siły konia,
który ten pług ciągnie.

Mały chłopiec ledwo może sam się utrzymać na swoich nogach,
a pług nim szarpie, tak że gdyby lemiesz wpadł na jakiś kamień,
to byłoby z nim całkiem źle.

Ludzie patrzą na to i nic nie rozumieją, bo ten chłopiec mało co mówi,
a do tego bardzo niewyraźnie, więc a to strofują go bezdusznie,
a to wołają, że mu się dzieje jakaś krzywda,
albo że na głowę upadł, czy mu się co uroiło...
No wiesz, jak to ludziska.

Ale oni nic nie wiedzą o tym, dlaczego on jest taki tępy i ograniczony,
tudzież dlaczego się tak zawziął, żeby jednak przeorać tę swoją rolę.
To jest jak zgorszenie, zgroza, skandal nie z tej ziemi.

A on nie może im tego powiedzieć wprost, choćby bardzo chciał,
bo taki otrzymał rozkaz; a on jest trochę jak taki mały żołnierz,
który niewiele wie i rozumie, ale to, co widział i słyszał,
całkiem mu wystarcza, żeby starać się z całych sił,
za żadne skarby, nie wypuścić tego pługa z rąk.

Ja rozumiem, że tu jest dużo mądrych ludzi,
którzy chcieliby wiedzieć jeszcze więcej,
ale ja czasem wolałbym wiedzieć mniej,
a przynajmniej żeby ta wiedza tak nie bolała,
a ponieważ nie życzę bliźnim gorzej niż sobie,
więc też nie uważam, żeby zaspokajanie ich ciekawości
musiało być moim priorytetem.

Jeśli chcesz, to się śmiej, ale to, co Ci mówię, jest prawdą.

_________________
yarr


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: So kwi 30, 2011 5:53 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz kwi 28, 2011 7:57 pm
Posty: 10
Mam czyste sumienie, Korielu - jeśli o to Ci chodzi.
Wiem, o czym mówię i co robię.
Mówię o tym lekko z sobie tylko znanych powodów i nie oczekuję od Ciebie,
że z miejsca przychylisz się do mojego wstrząsającego wykładu.

Jeśli chcesz zaopinować mój osąd, to zrób to -
- podlega on osądowi Bożemu tak jak wszystkie głosy na tym Forum,
więc nie musisz się martwić, czy dotknie on i mojej głowy.
Skąd wiesz, czy tego właśnie nie pragnę bardziej od Ciebie?

Skąd bierzesz pewność własnego osądu?
Wahasz się, czy w ogóle mogę mieć słuszność, więc swoją pewność siebie
odziewasz na mój użytek w pozór jakoby zbożnego niepokoju o stan mojej duszy.
Co mam o tym sądzić, przyjacielu?
Żeś wysupłał ze swego zanadrza szczodry datek dla nędznika?

Myślisz, że od takich darów jak Twoje serce staje się lepsze?
A cóż Tyś mi powiedział o pannach mądrych i głupich,
prócz tego, bym się pychy wystrzegał i umiał odpłacać dobrem za złe,
a koniecznie przestrzegał największego z przykazań?

Cóż to za karygodną niegodziwość dostrzegłeś w moim wystąpieniu,
że mi z miejsca kazanie prawisz, jakbym czci i wiary dla Boga żywego się wyzbył,
w ogóle rejetrując się na Forum i zabierając w nim głos?

Twoja to rzecz, a nie moja, wiedzieć, kto jest moim Panem.
Jeśli tego nie wiesz, to po co Ci moje wyznanie,
skoro Ty sam godzisz w podstawę mojej samowiedzy?
Chcesz mnie na słowie przychwycić, czy jak?

Widzisz, co widzisz, i nic mi do tego, że masz przed oczami pustynię czy głębinę,
czy że moje słowa zdają Ci się nieco godzić w suwerenność Boga.
Pojęcia nie mam, skądeś to wytrzasnął, a brzmi, jakbyś za ten osąd dał wór pełen złota.

Ja nie wiem, o czy Ty mówisz, a widzę coś zgoła innego,
więc jeśli nie chcesz mi wyłupywać oczu,
tylko pokazać, żem w błędzie, to postaw mi przed oczami coś,
co jest chociaż odrobinę podobne argumentu w dyskusji, Korielu,
a nie do prywatnej, osobistej wycieczki (dla której masz stosowny guzik w panelu),
albo odpuść sobie, jeśli rachujesz sobie, że się rychło ze mną zmęczysz.

Może ktoś inny przeczyta i podpowie Ci coś, czego nie pojmujesz,
a czego ja, prostak, nie umiem Ci wyjaśnić lepiej i taktowniej, niż to zrobiłem.
Każda sprawa ma swój czas - i czas tej się dopełni,
więc poczekaj trochę i pomódl się.
Lepsze to niż Twoje duchowe "kung-fu".

Zapewniam Cię, że także mam poczucie humoru.
Nie lubię tylko cwaniaków żerujących na cudzej nędzy.
I oni to dobrze wiedzą.

_________________
yarr


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: So kwi 30, 2011 6:03 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz mar 31, 2005 5:14 pm
Posty: 910
Lokalizacja: Świnoujście
Zaiste, im więcej słów, tym więcej marności. Jaka z tego korzyść dla człowieka?

Nie mozna mniej, a tresciwiej? Bo ja tez nie wiem, o co chodzi :?

_________________
Poznanie nadyma.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: So kwi 30, 2011 6:10 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8611
Lokalizacja: Kraków
Dorka napisał(a):
Ciekawe.... rozumiem wypowiedzi wszystkich....tylko nie Yarr'a.
Yarr, czy mógłbyś pisać tak,żeby i dla maluczkich było to zrozumiałe...
Przyłączam się do prośby Dorki. Prosiłbym Cię yarr, żebyś pisał możliwie zwięźle i na temat, ponieważ nie jest to forum literatów. Myślę, że Twoje godło na tym nie ucierpi (czymkolwiek ono jest).

Długie wpisy trudno się czyta. Proszę, nie traktuj Dorki z góry, a jeśli masz mało czasu, to tym bardziej skracaj swoje wypowiedzi. Inaczej gotów będę pomyśleć, że nie przybyłeś tutaj w celu dyskusji, tylko indywidualnych popisów.

Co do "niewybaczalnej wątpliwości Mistrza" jak to ująłeś cytując słowa Pana: "Tylko czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?" [Łuk. 18:8], to nie wiem, kto miałby Mu cokolwiek wybaczać, a poza tym jest to pytanie retoryczne dotyczące stanu Kościoła tuż przed Pochwyceniem Kościoła, na co wskazuje kontekst.

P.S.
Przypominam, że na tym forum obowiązuje regulamin, który zabrania unikania postawionych pytań. Koriel zadał Ci już jedno, a i ja chętnie bym przeczytał Twoją odpowiedź. Na razie przeczytałem unik. Odpowiedź nie powinna być dla Ciebie niczym wstydliwym. Dlatego powtórzę pytanie:

"Kim dla Ciebie jest Jeszua Mesjasz? Mistrzem?, zbawicielem?, czy może kimś jeszcze? albo kimś innym?"


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: So kwi 30, 2011 6:44 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr gru 15, 2010 5:19 pm
Posty: 89
yarr napisał(a):
A on nie może im tego powiedzieć wprost, choćby bardzo chciał,
bo taki otrzymał rozkaz


Czy to metafora jakaś...?
A rozkaz od kogo...?

Sorki,ale brzmi to jakoś tajemniczo...wręcz mistycznie.

yarr napisał(a):
Ja rozumiem, że tu jest dużo mądrych ludzi,
którzy chcieliby wiedzieć jeszcze więcej,
ale ja czasem wolałbym wiedzieć mniej,
a przynajmniej żeby ta wiedza tak nie bolała


mam nadzieję,że nie dostajesz tajemniczych "przesłań".....


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: So kwi 30, 2011 8:07 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz kwi 28, 2011 7:57 pm
Posty: 10
Smok Wawelski napisał(a):
Ekstrapolacje i przypuszczenia powinny mieć jakąś podstawę w tekście, o którym mówimy.
Bo inaczej przestajemy interpretować tekst, a zaczynamy się bawić w spekulacje...
Przypowieści z definicji mają pewne ograniczenia i rozumienie tej zasady nie jest żadnym kolnierzykiem ani gorsetem.
Podobnie jak to, że każda analogia ma swoje granice.
Dlatego nikt nie czyni ujmy przypisując coś oczywistego tej formie przekazu...
Posyłanie kogokolwiek do diabła nie jest ani honorem, ani przywilejem,
ponieważ zostaliśmy powołani, aby błogosławić, a nie przeklinać [I Piotra 3:9].
W ST miłość bliźniego była przykazaniem znanym powszechnie...
Twoje iluzje są straszne, ponieważ nie mają podstaw w Piśmie.
A na Piśmie sie tutaj opieramy. Nie na snach. :)


Dzięki, Smoku, za ten skrócony katechizm.
Nie myślałem, że mogę wyglądać na potrzebującego pomocy,
ale cóż to człowiek może wiedzieć...
Nie wydaje mi się jednak, żebym potrzebował jakichś zabaw
czy rozrywek kosztem sedna ewangelicznego przekazu.
Być może nieprecyzyjnie się wyraziłem,
ale szło mi jedynie o podkreślenie rangi oświadczenia mądrych panien,
które wygląda mi na akt ich żywej i czujnej wiary,
znającej wyznaczone jej granice Bożego przyzwolenia.

Nie musisz widzieć tego i rozumieć tak, jak ja to rozumiem i otwarcie przedstawiam,
ale jeśli zwykłeś szczerze zabiegać o cudze dobro, zechciej zauważyć,
że zasłużyłem swoją postawą na Twoją cenzurkę spekulanta tylko dlatego,
że inaczej niż Ty pojmuję swoje kompetencje.

Po pierwsze, litera przekazu biblijnego nie zwalnia od myślenia
o sprawach nie objętych jej wykładem,
i gdyby apostoł Paweł mógł dosłyszeć się Twojej skromnej opinii,
a był zmuszony się z nią liczyć,
Macedonia nie usłyszała by prędko głosu zwiastuna dobrych wieści,
bo w ówczesnym "wydaniu Pisma" nic o tym nie było.

Twoja opinia jest argumentem pozornym i jej ostrze nie jest przedniej marki.
Gdybym widział, że częściej się nią posiłkujesz, musiałbym popaść w niemałą konfuzję.

Może po prostu skreślić tamtą scenę odmowy użyczenia oliwy,
skoro, Twoim zdaniem, nie można jej przypisać żadnej konkretnej treści...?

A może w ogóle stwierdzić, że Mesjasz gadał sobie a muzom,
i w prorockich przypowieściach są tylko sprawy wszystkim od dawna znane,
których stawianie bliźnim przed oczami podpada niemal pod jeden z "grzechów głównych".

Kiedy ktoś stara się wyjaśnić to, czego Ty nie wyjaśniasz,
arbitralnie orzekając jedynie o braku "dowiązania symboliczego" w wypowiedzi Jezusa,
odnośnie roli sprzedawców jako dysponentów, nazwijmy to - środka pierwszej potrzeby,
nie oznacza to zaraz, że stawia siebie ponad prawem Bożym,
czy zamierza się na czystość ewangelicznej formuły.

Może naprawdę istnieć ważny powód,
dla którego Jezus umieścił w tej przypowieści obraz sprzedawców,
kupczących oliwą dla mocno spóźnionych w swoim zbawiennym refleksie, głupich panien.

Czemu to niby ktoś miałby przyjąć Twój punkt widzenia,
w który dokonujesz wyboru hierarchii ważności przedstawionych przez Mistrza spraw
jedynie w oparciu o to, co Ci w duszy gra?

Jeśli potrafisz coś wyłożyć bliźnim, to wyłóż, a jeśli nie, to nie mów im,
że na pewno nie ma to znaczenia dla zrozumienia pouczenia Galilejczyka.
Bo to jest postawa nieuczciwa i niegodna szacunku wierzących,
o który bynajmniej nie dla siebie winieneś zabiegać.

Nie wydaje mi się także, żebym przekraczał Regulamin Forum,
nie odpowiadając na Wasze pytanie odnośnie tego, kto jest moim Panem.
Mogę mieć ważny powód, żeby milczeć właśnie w tej sprawie.
Jeśli byłbym człowiekiem, który chętnie stosuje uniki,
na pewno nie napisałbym tu ani słowa.

Nie masz prawa wymuszać osobistych zeznań na użytkownikach Forum
pod rygorem sankcji za nieprzestrzeganie Regulaminu.
Jeśli tak ma być, że to skasuj moje konto i będzie po kłopocie.

Skończyłem swoje wypowiedzi w tym temacie.
Nie wiem, jak z Wami gadać.
Wybaczcie za stracony czas -
- w końcu to tylko margines nie przeze mnie założonego tematu.
Niepotrzebnie zabierałem głos.
Coś mnie tknęło, a nie umiem powiedzieć co.

Może dotyczy to kogoś, kto jeszcze nie zabrał swojego głosu...
Naprawdę, nie wiem.

_________________
yarr


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: So kwi 30, 2011 8:35 pm 
Offline

Dołączył(a): So wrz 04, 2010 6:13 pm
Posty: 35
Yarr

Mącisz wodę, popełniasz werbalizm w czystej postaci i najwazniejsze -i tu ostrzeżenie dla innych- piszesz w innym duchu. Poddałeś się pewnym mocom i nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy (a może zdajesz).
Lepiej nie pisz więcej. Za to możesz zastanowić się nad swoim życiem i uznać, że jest ono grzeszne.
Poczytaj inne wątki o grzechu i odkupieniu.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: So kwi 30, 2011 9:09 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8611
Lokalizacja: Kraków
yarr napisał(a):
Po pierwsze, litera przekazu biblijnego nie zwalnia od myślenia
o sprawach nie objętych jej wykładem,
i gdyby apostoł Paweł mógł dosłyszeć się Twojej skromnej opinii,
a był zmuszony się z nią liczyć,
Macedonia nie usłyszała by prędko głosu zwiastuna dobrych wieści,
bo w ówczesnym "wydaniu Pisma" nic o tym nie było.
Myślenie o sprawach nie objętych wykładem Pisma i formułowanie na tej podstawie wniosków odnoszących się do tekstu Pisma to jest po prostu spekulacja. Ówczesne "wydanie Pisma" stanowiło punkt odniesienia dla nauczania Pawła, dzięki czemu można było je sprawdzić, co też ludzie szlachetniego usposobienia czynili [Dz. Ap. 17:10-12]. Forma wypowiedzi zwana przypowieścią była już znana i funkcjonowała wtedy. I nie traktowano przypowieści w taki sposób, żeby każdy szczegół traktować symbolicznie z najmniejszymi detalami włącznie.

Cytuj:
Może po prostu skreślić tamtą scenę odmowy użyczenia oliwy,
skoro, Twoim zdaniem, nie można jej przypisać żadnej konkretnej treści...?
Nie ma takiej potrzeby, ponieważ tło przypowieści jest rzeczą normalną, co nie oznacza, że należy doszukiwać się w każdym detalu treści o charakterze doktrynalnym, bo wtedy dochodzimy do takich wniosków, że przywilejem jest poyłanie kogoś do diabła - ponieważ sam do takiego wniosku doszedłeś, a jest on sprzeczny z nauczaniem Słowa Bożego jako całości, powinieneś moim zdaniem wyciągnąć z tego wnioski.

yarr napisał(a):
Kiedy ktoś stara się wyjaśnić to, czego Ty nie wyjaśniasz,
arbitralnie orzekając jedynie o braku "dowiązania symboliczego" w wypowiedzi Jezusa,
odnośnie roli sprzedawców jako dysponentów, nazwijmy to - środka pierwszej potrzeby,
nie oznacza to zaraz, że stawia siebie ponad prawem Bożym,
czy zamierza się na czystość ewangelicznej formuły.
Tylko, że Ty właściwie niewiele wyjaśniasz. Starając się dociec, jaka jest rola sprzedawców, dochodzisz do niebilijnych wniosków, które zaniepokoiły od razu zarówno Koriela, jak i mnie.

yarr napisał(a):
Może naprawdę istnieć ważny powód,
dla którego Jezus umieścił w tej przypowieści obraz sprzedawców,
kupczących oliwą dla mocno spóźnionych w swoim zbawiennym refleksie, głupich panien.
Nie musi. Podobnie jak w innych przypowieściach najdrobniejsze detale nie muszą mieć znaczenia teologicznego, ponieważ służą zbudowaniu osnowy dla konkretnej historii. Żaden wierzący pełen Ducha (mądra panna) nie kierowałby wierzącego, któremu światłości zabrakło, do sprzedawców kupczących oliwą. Byłoby to równoznaczne z "posyłaniem ich do diabła", a do tego ludzie odrodzeni nie maja ani prawa, ani kompetencji.

yarr napisał(a):
Czemu to niby ktoś miałby przyjąć Twój punkt widzenia,
w który dokonujesz wyboru hierarchii ważności przedstawionych przez Mistrza spraw
jedynie w oparciu o to, co Ci w duszy gra?
Ja wiem, że ludzie zazwyczaj sądzą innych po sobie samych. Ale to jest postawa błędna. Jeśli Ty interpretujesz Pismo w oparciu o to, co Ci "w duszy gra", to nie zakładaj, że inni robią to samo.

yarr napisał(a):
Jeśli potrafisz coś wyłożyć bliźnim, to wyłóż, a jeśli nie, to nie mów im,
że na pewno nie ma to znaczenia dla zrozumienia pouczenia Galilejczyka.
Bo to jest postawa nieuczciwa i niegodna szacunku wierzących,
o który bynajmniej nie dla siebie winieneś zabiegać.
Rozkładanie każdej przypowieści na czynniki pierwsze po to, żeby z każdego z nich wydobyć jakieś zawoalowane treści, po prostu mija się z celem. Podobnie jak dociekanie znaczenia ptaków niebieskich w przypowieści o ziarnie gorczycy [Mat. 13:31-32]. Gubiąc się w szczegółach tracimy istotę przesłania. Jak na razie Twoja teoria dotycząca sprzedawców oliwy nic nowego nie wniosła, poza zamieszaniem.

Człowiek odrodzony bardzo chętnie przyznaje się to tego, że Jezus jest jego Panem. Twoja tajemniczość jest nieco dziwna, a pytanie w tej sprawie nie jest przypadkowe. Ma swój sens w ramach prowadzonej dyskusji, ponieważ możemy się dzięki Twojej odpowiedzi dowiedzieć czegoś na temat Twojego stosunku zarówno do Słowa spisanego czyli Biblii jak i Słowa Wcielonego, czyli Pana Jezusa. To z kolei ułatwiłoby odpowiedź na pytanie, czy Twoje interpretacje wypływają z duszy, czy z ducha. I ewentualnie z jakiego ducha.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: So kwi 30, 2011 9:12 pm 
Offline

Dołączył(a): Wt paź 12, 2010 11:19 am
Posty: 17
Yarr,
z niepojętych względów odmawiasz odpowiedzi na pytanie Koriela. Pytanie to jest bardzo proste, a odpowiedź jest oczywista dla każdego chrześcijanina, dlatego nie dziw się, że chrześcijanie patrzą na Ciebie podejrzliwie.

Ale udało mi się przebić przez formę Twoich wypowiedzi (nie rozumiem też, dlaczego utrudniasz dyskusję pisząc tak poetycko) i chciałbym przejść do tematu:
Moim zdaniem zapomniałeś, że piszesz o przypowieści. Myślę tak dlatego, że mieszasz w swojej interpretacji rzeczywistość i alegorię.
Ta przypowieść jest dość prosta (ogólnie rzecz biorąc Jezus dawał ludziom przypowieści, aby łatwiej było im zrozumieć pewne rzeczywiste duchowe sprawy - więc nie rozumiem też, dlaczego uważasz, że to przypowieści są trudniejsze od pozostałej części Słowa Bożego).
Panny symbolizują ludzi, olej Ducha Świętego, a sprzedający miejsce, gdzie można uzyskać Ducha, czyli Boga.
Wg Twojej interpretacji metaforyczny olej panny dostały od prawdziwego Boga, który jest duchem (tu jest pomieszanie)
Próbując nadać nowe znaczenie sprzedającym należy dojść do wniosku, że to diabeł daje Ducha Świętego. To jest totalna bzdura.

Jeśli wynik jest zły, to gdzieś wcześniej też jest błąd, nie sądzisz? :wink:


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Dział zablokowany Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 81 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL