www.ulicaprosta.net

Forum przy Ulicy Prostej
Teraz jest So mar 06, 2021 3:12 am

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Wt cze 02, 2020 7:01 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 14, 2019 6:31 pm
Posty: 55
Lokalizacja: Warszawa
Tak się zastanawiam skąd się bierze tyle herezji w kościele typu binitarianizm,anihilacjonizm i wiele wiele innym niebiblijnych nauk? Zastanawiam się jak ludzie,którzy pragną iść za Bogiem przyjmują i przekazują dalej te herezje które jawnie przeczą temu co jest napisane w Biblii. Nielada wyczynem jest teraz znaleźć jakiś zdrowy,Biblijny kościół/zbór.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Śr cze 03, 2020 1:46 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt sty 15, 2016 4:30 pm
Posty: 392
Magda1993 napisał(a):
Tak się zastanawiam skąd się bierze tyle herezji w kościele typu binitarianizm,anihilacjonizm i wiele wiele innym niebiblijnych nauk?

Dlaczego jest TYLE tego? Osobiście rozumiem to tak:
Jedyna droga prowadząca do życia wiecznego jest wąska i kroczy nią niewielu (Mt. 7:14). Diabłu zależy na tym, żeby odwieźć tylu, ilu się da od tej drogi, stąd zwodzi on cały świat (Obj. 12:9; przed samym końcem nawet wśród przebudzenia narodu wybranego, Izraela, będzie tego próbował: Mt. 24:24). Dysponuje on ofertami pokus, dostosowanymi indywidualnie do danej sytuacji każdego (Mt. 4:1-11). Równie różnorodnie sprawa ma się z nauką Bożą: im więcej opcji i zamieszania, tym łatwiej się pogubić (no i nie każda ryba chwyci tę samą przynętę). Bo jeśli z jednej strony masz Jezusa, a z drugiej Allaha i Buddę, to sprawa jest wyraźniejsza. Natomiast jeśli z jednej strony jest Jezus, Ewangelia i Duch Święty, a z drugiej pojawia się INNY Jezus, INNA Ewangelia i INNY Duch (2.Kor. 11:4), to robi się bardzo niewyraźnie. Dlatego dodatkowo Diabeł celowo maskuje się w taki sposób, żeby odebrano jego przesłanie jako przesłanie Bożego posłańca, a i posłańcy Diabła czynią podobnie (2.Kor. 11:14-15). No i ostatecznie jaka nauka, taka praktyka. Wystarczy zatem podważyć fundamenty (Hebr. 6:1-2) - zdeformować istotę Boga, do jakiego się należy nawrócić / przemilczeć konieczność pokuty, żeby człowiek nie porzucił swojego grzechu / wyeliminować kaźń wieczną jako sprawiedliwą karę umniejszając przez to ogrom osobistego grzechu itd. -, żeby zawalił się cały dom.
A odnośnie szczerych dzieci Bożych, które tymczasowo zaplątały się w fundamentalne błędy doktrynalne: skoro Duch Boży prowadzi dzieci Boże (Rz. 8:14), możemy się tego spodziewać, że - dopóki nie zatwardziły swojego serca (patrz niżej) / trwają w nim (Jn. 15:4-6, Rz. 11:20-22) - będzie je wyprowadzać z błędów dotyczących fundamentu nauki (Jn. 14:26).

Magda1993 napisał(a):
Zastanawiam się jak ludzie,którzy pragną iść za Bogiem przyjmują i przekazują dalej te herezje które jawnie przeczą temu co jest napisane w Biblii.

Myślę, że tylko Bóg zna serce danego człowieka i wie, jak szczere jest jego pragnienie, żeby rzeczywiście iść za Bogiem. Poza tym tylko Bóg widzi, co dzieje się w człowieku w danym momencie życia (bo serce nie jest przecież statyczne). Dlatego niejedna osoba dobrze zaczyna - mając z początku wiarę i dobre sumienie -, ale stopniowo popada w zatwardziałość przez oszustwo grzechu (Hebr. 3:13). Kończy odrzucając wiarę i dobre sumienie, stając się przez to rozbitkiem w wierze: "zachowując wiarę i dobre sumienie, które pewni ludzie odrzucili i stali się rozbitkami w wierze" (1.Tym. 1:19).

Magda1993 napisał(a):
Nielada wyczynem jest teraz znaleźć jakiś zdrowy,Biblijny kościół/zbór.

Przykre, że taka rzeczywistość :cry: Byle samego siebie czystym zachować (1.Tm. 5:22) i - na ile to możliwe - szukać społeczności z dziećmi Bożymi, które wzywają Pana z czystego serca (2.Tm. 2:22).

A propos osobnym, wszak spokrewnionym problemem jest odrzucanie innych wierzących mimo braku odstępstwa od fundamentu nauki (np.: jeśli w tym zborze jest nauczane, że zbawienie jest utracalne/nieutracalne, to z tymi wierzącymi nie będę mieć społeczności). W ten sposób wąska droga staje się tak wąska, że prędzej czy później nie ma na niej miejsca dla nikogo poza nami samymi.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Śr cze 03, 2020 3:03 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 14, 2019 6:31 pm
Posty: 55
Lokalizacja: Warszawa
ppajda napisał(a):
A propos osobnym, wszak spokrewnionym problemem jest odrzucanie innych wierzących mimo braku odstępstwa od fundamentu nauki (np.: jeśli w tym zborze jest nauczane, że zbawienie jest utracalne/nieutracalne, to z tymi wierzącymi nie będę mieć społeczności). W ten sposób wąska droga staje się tak wąska, że prędzej czy później nie ma na niej miejsca dla nikogo poza nami samymi.


A co jeśli w okolicy nie można znaleźć żadnego zdrowego nauczania? Czy lepiej pozostać bez społeczności czy może dojeżdżać ileś kilometrów dalej gdzie jest zdrowa nauka chociażby raz na jakiś czas? Czy osoby które akceptują moc języka,pozytywne wyznawanie albo z drugiej strony to że chrzest zbawia. Czy z takimi osobami należy zerwać społeczność ? (Mówię o pojedynczych osobach ). Sama jestem dopiero 2 lata w wierze ale naprawdę współczuję tym osobom, które się rodzą na nowo i szukają zdrowej nauki bo jest tyle zwiedzeń wszędzie dookoła,że dla młodej osoby w wierze nie sposób się czasem połapać.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Śr cze 03, 2020 6:46 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt sty 15, 2016 4:30 pm
Posty: 392
Magda1993 napisał(a):
A co jeśli w okolicy nie można znaleźć żadnego zdrowego nauczania? Czy lepiej pozostać bez społeczności czy może dojeżdżać ileś kilometrów dalej gdzie jest zdrowa nauka chociażby raz na jakiś czas?

Moim zdaniem (może ktoś coś mądrzejszego napisze):
To sprawy, które są dość indywidualne: czy dojeżdżać, czy (już) wyjść z chorej społeczności, w jakich aspektach nauka nie jest zdrowa, na ile przywództwo danej społeczności jest nią zainfekowane itd. Myślę, że warto choć raz na jakiś czas dojeżdżać dalej, jeśli nie ma innych możliwości. W danej sytuacji potrzeba szukania Pana w modlitwie i Słowie Bożym i osobistego prowadzenia Ducha Świętego. Dobrze, jeśli ma się kogoś zdrowego i doświadczonego w wierze, kto zna osobę szukającą społeczności i sytuację na miejscu i mógłby doradzić.

Generalnie ideałem jest społeczność ludzi mieszkających na tyle blisko siebie, żeby móc pielęgnować braterskie relacje, widzieć nawzajem swoje życie, móc się praktycznie wesprzeć. Jeśli jest choć garstka takich szczerych (i zdeterminowanych do uczniostwa, regularnego spotykania się, dbania o relacje) wierzących na miejscu, to są to warunki, w których można dobrze funkcjonować i wzrastać duchowo. Nie jest konieczny budynek przeznaczony "na cele sakralne", tabliczka na budynku definiująca przynależność do denominacji i tym podobne (to nawet przeszkadza często w istocie sprawy, ale to temat na osobny wątek). Ważne jest jednak, żeby ta choć garstka ludzi była szczera i wierna, bo w przeciwnym wypadku się to szybko rozsypie (jeśli nie trzyma razem tabliczka na budynku i niedzielna tradycja, to tym, co spaja razem, są wyłącznie relacje budowane w zaufaniu do Pana - jeśli ich nie ma, grupa się duchowo i organizacyjnie sypie). Tak przynajmniej wynika z moich obserwacji.

Niektórzy (nawet poza czasem koronawirusowym) funkcjonują choć częściowo przez internet, dołączając się na odległość i pielęgnując kontakt w ten sposób. Dla mnie osobiście na dziś dzień sobie tego nie potrafię wyobrazić, ale dzięki Bogu za choć takie możliwości kontaktu.

Magda1993 napisał(a):
Czy osoby które akceptują moc języka,pozytywne wyznawanie albo z drugiej strony to że chrzest zbawia. Czy z takimi osobami należy zerwać społeczność ? (Mówię o pojedynczych osobach ). Sama jestem dopiero 2 lata w wierze ale naprawdę współczuję tym osobom, które się rodzą na nowo i szukają zdrowej nauki bo jest tyle zwiedzeń wszędzie dookoła,że dla młodej osoby w wierze nie sposób się czasem połapać.

Na podstawie jednego charakteryzującego kogoś zdania trudno moim zdaniem określić, czy właściwa jest społeczność z nim (rozumiem, że chodzi o pielęgnowanie kontaktu, bo piszesz o pojedynczych osobach). Przykładowo spotkałem osoby, które akceptują moc języka i pozytywne wyznawanie, bo są nieutwierdzone we wierze i nienauczone budowania swojej wiary w oparciu o Słowo Boże. Są jednak napominalne, dają ze sobą rozmawiać, zastanawiają się, nie są utwierdzone w tych poglądach. Z taką osobą bym osobiście nie zrywał kontaktu, a wręcz odwrotnie: zachęcałbym ją do zbliżenia się do Pana w jego Słowie (Judy 22-23). Moim zdaniem wypada do tego podejść indywidualnie i z rozwagą. Jednak najpóźniej, gdy mowa o osobie, która siedzi z przekonania w Ruchu Wiary i jest nienapominalna, trzeba uważać. Jeśli osoba wierząca mająca z nią kontakt jest niedługo wierząca, nieutwierdzona i nie ma wsparcia przez społeczność z innymi zdrowymi wierzącymi, a zarazem czuje, że kontakt z osobą tkwiącą w Ruchu Wiary duchowo źle na nią wpływa, warto zerwać społeczność i modlić się, co dalej.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Cz cze 04, 2020 10:45 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8526
Lokalizacja: Kraków
Magda1993 napisał(a):
A co jeśli w okolicy nie można znaleźć żadnego zdrowego nauczania? Czy lepiej pozostać bez społeczności czy może dojeżdżać ileś kilometrów dalej gdzie jest zdrowa nauka chociażby raz na jakiś czas? Czy osoby które akceptują moc języka,pozytywne wyznawanie albo z drugiej strony to że chrzest zbawia. Czy z takimi osobami należy zerwać społeczność ? (Mówię o pojedynczych osobach ). Sama jestem dopiero 2 lata w wierze ale naprawdę współczuję tym osobom, które się rodzą na nowo i szukają zdrowej nauki bo jest tyle zwiedzeń wszędzie dookoła,że dla młodej osoby w wierze nie sposób się czasem połapać.
Te z jestem zdania, że lepiej dojeżdżać niż być całkiem bez społeczności. Przyjrzeć się należy poglądom przywództwa kościoła i ich gotowości na zmianę zdania, gdyby Słowo Boże ich do tego przekonało. Nieutwierdzeni ludzie mają poglądy bardzo różne i dość "płynne" na ogół. Zachęcałbym do modlitwy i poszukiwań. No i trzeba rzeczywiście pamiętać, że nie ma kościoła idealnego. W sprawach marginalnych wolno nam się różnić.

To, co zbawia, nie jest sprawą marginalną, bo mamy do czynienia z fundamentem wiary. Należy odróżnić błędne nauczanie od herezji. No i zobaczyć, czy rzeczywiście duchowo "możesz wytrzymać" w określonym środowisku bez narażania się na duchowe szkody. Znalezienie zdrowego i żywego kościoła jest coraz większym luksusem w dzisiejszych czasach. Ale próbować warto. Mogą o tym zaświadczyć przynajmniej niektórzy uczestnicy tego forum.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Cz cze 04, 2020 3:15 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 14, 2019 6:31 pm
Posty: 55
Lokalizacja: Warszawa
Smok Wawelski napisał(a):
Znalezienie zdrowego i żywego kościoła jest coraz większym luksusem w dzisiejszych czasach. Ale próbować warto. Mogą o tym zaświadczyć przynajmniej niektórzy uczestnicy tego forum.


Czy ileś lat temu też było tak ciężko znaleźć zdrowy kościół? Czy to znak naszych czasów już? Mam wrażenie,że wszędzie gdzie się nie obejrzę(a przynajmniej te osoby,które poznaję osobiście) to wcześniej czy później okazuję się,że siedzą w takich właśnie naukach dziwnych a Ruch Wiary to już całkiem ogarną wierzących. Jedyną rzeczą w tym wszystkim co mnie martwi najbardziej,że ludzie którzy są nowo narodzeni nie pragną poznać czystej nauki ale brną w herezję i są w tym szczerzy,naprawdę w to wierzą. Czy jest możliwe by zostac zwiedzonym mimo szczerej chęci poznania tylko Biblijne nauki? Bo sama mam już lęk przed zwiedzeniem jakim kolwiek.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Cz cze 04, 2020 6:09 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 21, 2007 3:14 pm
Posty: 362
Lokalizacja: Warszawa
Umiłowani w Chrystusie i pozostali czytelnicy z Ulicy Prostej. Czytając wasze posty chciałbym się podzielić moimi spostrzeżeniami w sprawie chodzenia do tzw. Zgromadzeń. Przez 15 lat chodzenia do systemów budynkowych wielokrotnie miałem odczucie że po prostu tracę czas. Ja nawróciłem się w więzieniu przez przeglądanie ‘’Gedeonitki’’ Podczas czytania Listu do zboru w Efezie całe moje życie w nędzy stanęło mi przed oczami. Alkoholizm, narkomania i złodziejstwo oraz dzieciństwo, kiedy niewinnie szukałem Boga poprze gorliwość w Kościele rzymskim, spotkania ze Świadkami J. oraz kontakt z Rodziną Miłości/Dziećmi Boga Mojżesza Dawida Berga. Kiedy Słowo ożyło, ja jeszcze nie wiedziałem że został we mnie zrodzony Chrystus. Później przeczytałem że Apostoł Piotr pisze że :’’zostaliście zrodzeni z nasienia nieskazitelnego, prze Słowo Boże które żyje i trwa’’ 1 Piotra 1:23. Przez cały czas siedzenia w kryminale miałem przeogromną radość ze Spotkania z żywym Słowem. Często się słyszy że ktoś nawrócił się poprze muzykę np. J.S.Bacha albo zespół U2. Ale to tylko ożywione Słowo RHEMA może stworzyć w nas Chrystusa.. Kiedy chłopaki poszli na spacer, ja sam zostawałem w celi i czytając nowy Testament czułem że przychodzi Duch Święty. 1 rok siedzenia łatwo mi minął, bo przez ten czas byłem odnawiany przez Boga. Zmienił się mój charakter i wygląd fizyczny został mocno odrestaurowany. Po jakimś czasie od wyjścia na wolność zapragnąłem pójść do Społeczności ludzi, którzy mieli podobne przeżycia co ja ze Stwórcą. Kiedy składałem świadectwo przed Uroczystością chrztu Wiary, wielu zborowników podchodziło i składało mi gratulacje. Byli też ludzi, którzy przechodzili obok mnie i spuszczali wzrok. Ja nie jestem psychologiem, ale rozpoznaję kto z jakiego powodu przystępuje do organizacji. W tym kościele było ludzie którzy w normalnym systemie świeckim nie znaleźli akceptacji, a szukali jej w budynku kościelnym. Zapytałem się kiedyś jednego starego wierzącego: dlaczego większość ludzi jest taka ’’zduszona’’ Odpowiedział mi że w kościele są też ludzie, którzy przyjęli ewangelię intelektualnie, ale nie są ‘’zrodzeni z góry’’ Ja najlepiej zawsze się czułem podczas Nabożeństw kiedy mogłem się pomodlić ‘’na głos’’ Wracałem z nabożeństwa modlitewnego mając jakby ‘’łuki elektryczne’’ na głowie. Modlitewne w krótkim czasie przerodziło się w Nabo śpiewające i założyliśmy z Braćmi kameralną grupę modlitewną. Tam wyszkoliłem się w dziękczynieniu, prośbach, uwielbieniu i błaganiach. Na tych spotkaniach o wiele bardziej czułem bliskość Boga niż na tzw. Zgromadzeniach Niedzielnych. Pamiętając 1 list do Koryntian zastanawiałem się patrząc na 800 ludzi ‘’jak oni spożywali tą Wieczerzę Pańską. Nie wiedziałem, że spotkanie było w domu i najprawdopodobniej było tam 20 osób góra. Później byłem liderem grupy domowej, gdzie jeszcze bardziej budowałem wewnętrznego człowieka. Jak pisałem na początku: na Nabożeństwach liturgicznych często odczuwałem że tracę czas. Czasami przyjechał jakiś gość i jego przesłanie poruszało mnie na sumieniu. Poprze z stworzenie ze Społeczności mechanicznego systemu: skrócanie Nabożeństw i przerywanie kazań oraz wprowadzanie nieobrzezanych na sercu ludzi do zboru, zdecydowałem się zmienić Kościół. Na obrzeżach Warszawy była społeczność nazywana Kościołem rodzinnym. Bardzo spodobała mi się taka inicjatywa i miałem nadzieję, że znajdę tam ludzi, którzy całym sercem szukają Boga. Ale i tam kiedy składałem świadectwo odczuwałem syndrom”” Obcego w obcej krainie” Prawie każde kazanie pastora seniora było o kształtowaniu Chrystusa w w wierzącym poprzez nieprzyjemności w życiu. W skrócie mówiąc: jak nie będzie w życiu lania, wcirów i manta wszelakiego rodzaju – nie dostąpisz uświęcenia! Na kameralnym spotkanie modlitewnym prowadzący zachowywał się jak hegemon. Po własnej modlitwie zaraz była riposta i miało się dosyć modlenia. Ludzie przychodząc tam siedzieli i bali się odezwać słowem. JA często prosiłem o uzdrowienie mamy z Alzheimera, posilenie finansowe i długie życie(dowiedziałem się że mam HCV) No i po zakończeniu spotkania stawałem się najbardziej samotnym osobnikiem w budynku.. W tym czasie zetknąłem się z ideą kościołów domowych i była to dla mnie mała rewolucja. Propagatorzy idei twierdzili że utrzymanie dyscypliny w zborze jest możliwe jedynie w małej grupie. Bo prezbiter zna wszystkich członków i to bardzo blisko. Natomiast pastor mega churcha, nie zna wszystkich zborowników i nawet nie wie co często dzieje się w jego Społeczności. Jeśli chodzi o system do które go należałem okazało się że powstał w 3 wieku, kiedy powstała religia państwowa. Niektórzy twierdzą, że Konstantyn i kapłani Tajnych stowarzyszeń stworzyli system synagogalny aby stłamsić kościoły braterskie. W tamtym czasie rzadko kto umiał czytać i stworzono system Nauczyciel(Rabin) i słuchacze. Orator własnym słowami opowiadał historie biblijne i po jakimś czasie nazwano to głoszeniem ‘’Słowa Bożego’’.
Moja mama za jakiś czas zmarła i ja miałem pokój dla siebie aby całym sercem szukać Bożego Oblicza. Podczas okresu opieki nad rodzicielką nie miałem czasu na studium Słowa i modlitwę. Teraz woda życia lala się jak nektar na popękaną duszę. Zacząłem się modlić abym mógł prowadzić Kościół domowy. Pan zaczął w Słowie mi pokazywać fundamentalną prawdę, bez której Społeczność jest martwa: Obdarowanie prorocze. W przekładzie Gdańskim Apokalipsy 4 razy jest nacisk na zwrot ‘’Świadectwo Jezusa’’ W 19 rozdziale 10 w. Anioł Pański wyjaśnia Janowi że Świadectwem Jezusa jest duch proroctwa’’ Duch Święty poprowadził mnie również do 23 rozdziału Księgi Jeremiasza gdzie prorok po natchnieniem wskazuje jak naprawdę głosi się Słowo Boże. Łącząc to wszystko z Odnowieniem Przesłania Pięćdziesiątnicy pastora Clendennena, czyli stworzeniem na powrót żywego organizmu jakim ma być Kościół. Gdzie Pan Jezus jest głową i poprzez obdarowanie prorocze porusza swoimi członkami( zborownikami) Od tamtej pory czekam na spotkanie z Bogiem abym odzyskał zdrowie i był obdarowany proroczo, aby prowadzić własny zbór przekazując prawdziwe Słowo Boże.
Proszę was abyście sobie nie pomyśleli że neguję jakiekolwiek zgromadzenia założone przez człowieka. Na pewno jest wartościowe jak grupa chrześcijan modli się o dary Ducha Świętego i pragnie być Ciałem Pańskim. No bo Kościół miał być Chrystusem chodzący po ziemi i czyniąc dobrze uwalniał ludzi ciemiężonych przez diabla. Na koniec proszę Was abyście obejrzeli wykład Brata Clendennena. Może mnie lepiej zrozumiecie. https://www.youtube.com/watch?v=R0HASuL9ZeM

_________________
"Bez prorockich objawień naród dziczeje....''Księga Przysłów 29:18a


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Cz cze 04, 2020 7:20 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8526
Lokalizacja: Kraków
Magda1993 napisał(a):
Czy ileś lat temu też było tak ciężko znaleźć zdrowy kościół? Czy to znak naszych czasów już? Mam wrażenie,że wszędzie gdzie się nie obejrzę (a przynajmniej te osoby, które poznaję osobiście) to wcześniej czy później okazuję się,że siedzą w takich właśnie naukach dziwnych a Ruch Wiary to już całkiem ogarną wierzących. Jedyną rzeczą w tym wszystkim co mnie martwi najbardziej,że ludzie którzy są nowo narodzeni nie pragną poznać czystej nauki ale brną w herezję i są w tym szczerzy, naprawdę w to wierzą. Czy jest możliwe by zostac zwiedzonym mimo szczerej chęci poznania tylko Biblijne nauki? Bo sama mam już lęk przed zwiedzeniem jakim kolwiek.
Ileś lat temu nie było aż tak ciężko. I moim zdaniem to, co się teraz dzieje z Kościołem, to jest znak naszych czasów [ostatecznych]. Wystarczy poczytać biblijne teksty o stanie społeczeństw i Kościoła tuż Pochwyceniem Kościoła, wylaniem gniewu i Powrotem Pana w chwale.

Kiedyś Dave Hunt powiedział, że ludzie często ulegają zwiedzeniu na własną prośbę. Jeśli chcą żyć cieleśnie, to będą łatwym kąskiem dla wszystkich zwodzicieli obiecujących zdrowie, bogactwo i szeroką drogę. Jeśli ktoś szczerze szuka Boga, to będzie wiedział prędzej albo później, że coś nie gra. Dlatego nie ma co panikować, tylko się gorliwie modlić o trzeźwość i umiłowanie prawdy za wszelką cenę.

"Mimo to fundament Boży stoi niewzruszony, mając taką pieczęć: Zna Pan tych, którzy należą do niego, oraz: Niech odstąpi od nieprawości każdy, kto wzywa imienia Chrystusa" [II Tym. 2:19]

Kto prosi Ojca o chleb, nie dostanie kamienia. Ale niech prosi jeszcze o to, żeby mu Ojciec nie pozwolił nazywać kamieni chlebem.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Śr cze 10, 2020 12:13 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 14, 2019 6:31 pm
Posty: 55
Lokalizacja: Warszawa
Ostatnimi czasy prowadziłam rozmowę z osobą wyznająca i nauczającą innych że anihilacjonizm jest biblijny i absolutnie jest o tym przekonana i tak też naucza. Resztę nauki ma zdrowej tak myślę póki co. Czy to już jest podważenie fundamentu? Czy to jest jawna herezja i można tą osobę nazwać heretykiem? Czy mieć z nią społeczność? Wierzy w typową doktrynę Świadków Jehowy i Adwentystów. Twierdzi że nie jest ważne jak się w to wierzy dla zbawienia. Jest nie napominalna przekonana o słuszności swojej wiary.

I jeszcze jedno pytanie jakie nauki już są podważeniem fundamentu? Bo już sama mam mętlik w głowie a chciałabym być utwierdzona.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Śr cze 10, 2020 9:17 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 21, 2007 3:14 pm
Posty: 362
Lokalizacja: Warszawa
Znam dwie osoby które nie wierzą w piekło. ich mianownikiem jest to że pochodzą z rodzin pokoleniowo wierzących. Obaj panowie mają również zapal do morderczej zachłanności i egoizmu. Jeden z nich prowadząc firmę płaci pracownikom wypłatę ''pod stołem'', oszukuje innych ludzi (nawet Sąd) oraz znany jest jako heretyk i rozsadnik niepokojów i dziwnych doktryn po Społecznościach warszawskich. Rozmawiając z jednym z nich o karze wiecznej, stwierdził że nawet, jeśli istnieje piekło to jest to tylko tymczasowa kara. Z tego co napisałem możecie zauważyć, że niewiara w wieczne męki może prowadzić do wybiórczego traktowania przykazań Pańskich i tworzenia patologii, no bo jeśli nie ma kary to: ''Hulaj dusza, bo piekła nie ma!'' Osobiście radzę trzymać się z daleka od takich ''Anihilatorów".

_________________
"Bez prorockich objawień naród dziczeje....''Księga Przysłów 29:18a


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Cz cze 11, 2020 12:47 am 
Offline

Dołączył(a): Cz wrz 15, 2011 11:23 pm
Posty: 432
Magda1993 napisał(a):
Ostatnimi czasy prowadziłam rozmowę z osobą wyznająca i nauczającą innych że anihilacjonizm jest biblijny i absolutnie jest o tym przekonana i tak też naucza. Resztę nauki ma zdrowej tak myślę póki co. Czy to już jest podważenie fundamentu? Czy to jest jawna herezja i można tą osobę nazwać heretykiem? Czy mieć z nią społeczność?


Magda1993 napisał(a):
I jeszcze jedno pytanie jakie nauki już są podważeniem fundamentu? Bo już sama mam mętlik w głowie a chciałabym być utwierdzona.


Nauka o piekle jako sądzie wiecznym [Hbr 6:2] jest wspomniana w liście do Hebrajczyków jako podstawowa nauka czyli fundamentalna. Pan Jezus jako Zbawiciel ratuje nas przede wszystkim od piekła o którym sporo nauczał. Czyli jeżeli ktoś naucza, że nie ma sądu wiecznego o którym czytamy w wielu innych miejscach jako karze wiecznych męk [Mt 25:46] oraz oddzielenia od Boga na zawsze[2 Tes 1:9] to głosi Herezje. Heretyka po pierwszym i drugim upomnieniu unikaj [Tyt 3:10]

Rozumiem, że osoba o której mówisz naucza herezji i w związku z tym jest niebezpieczna. Odnośnie podstawowych nauk możesz przeczytać przykładowo właśnie w Hbr 6 oraz Ef 4:2-6; przykładowo kim jest Bóg, jaka jest kara za grzech jeżeli człowiek umrze nieusprawiedliwiony, w jaki sposób człowiek może mieć przebaczone grzechy czyli czym jest Ewangelia.

Dobrze pamiętać, że są ludzie, którzy szukają prawdy i są jeszcze pogubieniu ale otwarci na korektę gdy Bóg takową zsyła lecz są również i tacy, którzy na wstępie są zamknięci. Jeżeli osoba głosząca herezje jest w społeczności a nie przyjmuje napomnień wtedy należy ją wykluczyć. Czy osoba z którą rozmawiałaś powiedziała Ci od czego została zbawiona?


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Cz cze 11, 2020 8:51 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 14, 2019 6:31 pm
Posty: 55
Lokalizacja: Warszawa
T.S.CHRISTWEAPON napisał(a):
Znam dwie osoby które nie wierzą w piekło. ich mianownikiem jest to że pochodzą z rodzin pokoleniowo wierzących. Obaj panowie mają również zapal do morderczej zachłanności i egoizmu. Jeden z nich prowadząc firmę płaci pracownikom wypłatę ''pod stołem'', oszukuje innych ludzi (nawet Sąd) oraz znany jest jako heretyk i rozsadnik niepokojów i dziwnych doktryn po Społecznościach warszawskich. Rozmawiając z jednym z nich o karze wiecznej, stwierdził że nawet, jeśli istnieje piekło to jest to tylko tymczasowa kara. Z tego co napisałem możecie zauważyć, że niewiara w wieczne męki może prowadzić do wybiórczego traktowania przykazań Pańskich i tworzenia patologii, no bo jeśli nie ma kary to: ''Hulaj dusza, bo piekła nie ma!'' Osobiście radzę trzymać się z daleka od takich ''Anihilatorów".


Dokładnie tak samo pomyślałam,że to daje przepustkę diabłu.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Cz cze 11, 2020 8:58 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 14, 2019 6:31 pm
Posty: 55
Lokalizacja: Warszawa
Pax vobiscum napisał(a):
Nauka o piekle jako sądzie wiecznym [Hbr 6:2] jest :| wspomniana w liście do Hebrajczyków jako podstawowa nauka czyli fundamentalna. Pan Jezus jako Zbawiciel ratuje nas przede wszystkim od piekła o którym sporo nauczał. Czyli jeżeli ktoś naucza, że nie ma sądu wiecznego o którym czytamy w wielu innych miejscach jako karze wiecznych męk [Mt 25:46] oraz oddzielenia od Boga na zawsze[2 Tes 1:9] to głosi Herezje. Heretyka po pierwszym i drugim upomnieniu unikaj [Tyt 3:10]

Rozumiem, że osoba o której mówisz naucza herezji i w związku z tym jest niebezpieczna. Odnośnie podstawowych nauk możesz przeczytać przykładowo właśnie w Hbr 6 oraz Ef 4:2-6; przykładowo kim jest Bóg, jaka jest kara za grzech jeżeli człowiek umrze nieusprawiedliwiony, w jaki sposób człowiek może mieć przebaczone grzechy czyli czym jest Ewangelia.

Dobrze pamiętać, że są ludzie, którzy szukają prawdy i są jeszcze pogubieniu ale otwarci na korektę gdy Bóg takową zsyła lecz są również i tacy, którzy na wstępie są zamknięci. Jeżeli osoba głosząca herezje jest w społeczności a nie przyjmuje napomnień wtedy należy ją wykluczyć. Czy osoba z którą rozmawiałaś powiedziała Ci od czego została zbawiona?


Jest to społeczność w której jestem internetowo a osoba ta jest starszym i naucza i nagle wyszło takie coś,że ona tak wierzy. Jest tam wiele osób które dopiero zaczęły wierzyć i idą za tym. Jako,że ja zaczęłam bronić piekła to zostałam wyrzucona i usunięta z wszelkich komunikatorów,ogłoszono że jestem innego ducha i nie zdążyłam zapytać o to od czego są uratowani anihilacjoniśći. Stwierdzono też,że nie przychodzę w miłości i sieje zamęt. Inni wierzący potwierdzili że nie przeszkadza im to by kochać tą osobę jak brata.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Cz cze 11, 2020 7:25 pm 
Offline

Dołączył(a): Cz wrz 15, 2011 11:23 pm
Posty: 432
Nauka o wiecznej karze, którą jest piekło [Hbr 6:2, Mt 25:46, Dn 12:2, Obj 20:10-15 itd] jest fundamentalną nauką napisaną prostym językiem. Niestety człowiek o którym piszesz jawnie naucza inaczej podważając sprawiedliwość Bożą i z tego trzeba się upamiętać. Niestety ta nauka zmienia przesłanie Ewangelii.

Ci, którzy głoszą takie nauki zamiast ostrzegać niewierzących o przyszłym sądzie logicznie i konsekwentnie będą starać się naprawiać świat. Jeżeli Pan nie wybawia z piekła to jedynie zmienia ludzi na lepszych. Oczywiście jest prawdą, że Pan Jezus zmienia ludzi zbawiając od grzechu i jego mocy [Mt 1:21, Tyt 2:11-12, Rzym 6:14, Hbr 2:14-15] lecz to nie koniec, Pan Jezus przywraca nam społeczność z Bogiem oraz zbawia od ostatecznej konsekwencji którą grzesz ze sobą niesie a którą jest wieczne piekło. [Mt 25:46, Dn 12:2, 2 Tes 1:9, Rzym 6:23, Iz 30:33, Obj 20:10-15]

Obj 20:14-15 podsumowuje pójście do piekła jako drugą śmierć. W Słowie Bożym czytamy o śmierci jako o oddzieleniu duszy i ducha od ciała oraz człowieka od Boga a nie unicestwieniu. Na forum jest kilka wątków poświęconych temu zagadnieniu.

Na tej ziemi każdy człowiek w pewnym momencie życia umiera duchowo lecz dzięki Ewangelii możemy na nowo pojednać się z Bogiem. Jeżeli tego nie zrobimy czeka nas druga śmierć, oddzielenie wieczne od oblicza Boga gdzie jest płacz i zgrzytanie zębów. Ten "starszy" człowiek niestety nie idzie śladami Pana Jezusa, który bardzo poważnie podchodził do tematu piekła a którego głos był wyraźny ostrzegając tak jak tylko się dało aby człowiek mógł uniknąć tego strasznego miejsca.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Cz cze 11, 2020 8:48 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 14, 2019 6:31 pm
Posty: 55
Lokalizacja: Warszawa
Myślę,że łatwo jest też zwieść osoby nie utwierdzone. Sama potrzebuję jeszcze utwierdzenia w pewnych sprawach.

Czy osoby nauczające innych takich herezji które mowią,że są ewangelistami i podważające fundament ale być może same będące zwiedzione nieświadomie nie poniosą za to konsekwencji?

Dzisiaj mam wrażenie,że nie można już nikogo napomnieć gdy głosi coś takiego bo odrazu zarzuca się brak miłości. Mam wrażenie,że wszystko zakrywa się miłością.

Gdyby taka nauka wyszła na początku to nawet bym nie słuchała takich osób ale to się okazało dopiero po jakimś dłuższym czasie gdy już myślałam,że głoszona jest naprawdę zdrowa nauka.

Niektórych nauk jak właśnie ta o piekle nie sposób na zdrowy rozum pominąć i naprawdę trzeba się nagimnastykować by ją pominąć. Gdybym nie znała żadnej doktryny wcześniej i przeczytałabym Biblię to nie wiem czy bym sama wpadła na pomysł że nie ma piekła skoro jest o nim tak dużo.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL