www.ulicaprosta.net

Forum przy Ulicy Prostej
Teraz jest Cz maja 24, 2018 7:09 am

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4
Autor Wiadomość
PostNapisane: So kwi 05, 2014 9:22 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lip 08, 2010 2:20 pm
Posty: 328
zielona napisał(a):
I jeszcze tylko ostatnie słowo do Mamy M. Nie chciałam Cię urazić. Nie osądzam Cię. Nikt mi nie dał do tego prawa i jestem tego w pełni świadoma. Nawet napisałam, że chyba rozumiem Twoje motywy(nie zakwestionowałam, że są szczere). To, co chciałam wyrazić to to, że można popaść w skrajność i dopatrywać się 'niestosowoności' w słowach, które mogą być obojętne znaczeniowo. Wówczas piętnując kogoś, kto ich używa możemy taką osobę skrzywdzić. Ale to jest moje zdanie. Nie roszczę sobie praw do tego, że mam rację(wręcz przeciwnie). Mamo M. jeśli Cię uraziłam, to przepraszam.Tyle z mojej strony.

Siostro kochana :)! Musiałabyś zrobić dużo więcej, żebym tak się poczuła. Zresztą masz całkowicie legalne prawo oceniać moją postawę i poglądy w świetle Biblii; nawet Cię zachęcam do tego. Poczułam się raczej zaszufladkowana w całkiem pomylonej szufladce ale to nic. Nic w tym strasznego; musimy dawać ludziom prawo, aby widzieli nas tak albo inaczej. Nie traktuję tego osobiście ale załamałam się w sensie merytorycznym: na jakim poziomie my dyskutujemy? I o czym? O tym, czy Biblia może być pisana slangiem? (W związku z obroną tego, co powyżej.) Też mnie smuci to, o czym napisał Smok W. że dzieci Boże równają w dół. W ogóle jest taki trend w kościele naszych czasów (ostatecznych), że ludzie raczej kombinują i szukają, jakby tu poużywać tego czy tamtego i jeszcze jakoś zmieścić się w tych Bożych granicach, zamiast podwyższać Boże standardy i trzymać się jak najdalej od tego, co ma choćby pozór zła.

Tak więc nie traktuję tego osobiście. I nie chodzi o piętnowanie wymienionych przez Ciebie przerywników jako strasznego grzechu - ludzie czytajcie ze zrozumieniem, nigdzie w dyskusji tego nie było!

Też Cię Zielona pozdrawiam.

_________________
"(...) Siebie samego czystym zachowaj" [1 Tm 5,22]


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: N sty 07, 2018 3:21 pm 
Offline

Dołączył(a): Pn maja 22, 2017 10:50 pm
Posty: 134
W ramach świadectwa podzielę się krótko. Miałam ogromny problem z plugawą mową nawet sporo czasu po tzw nawróceniu. (przed nawróceniem to już w ogóle lubowałam się w przekleństwach, w sensie przerywników). Tzn jak się nawróciłam to sobie zdałam sprawę że to nie w porządku ale zapominałam o tym kiedy się mocno zezłościłam i nie zapanowałam nad emocjami). Długo jednak oszukiwałam siebie że w momencie kiedy jestem zdenerwowana mam prawo dać upust przez słowa. Dziś stwierdzam że się myliłam, my - chrześcijanie, mamy inne sposoby na radzenie sobie ze złością. Kiedy mam tzw "nerwa" przypomina mi się czasem sytuacja kiedy Jezus się zezłościł. Ale mimo wszystko nie puszczał wtedy "wiązanek".
Niedawno właśnie ten werset z Listu do Efezjan przeciął moje serce i zdałam sobie sprawę że mowa której używałam, nawet niektóre właśnie żarty są niewłaściwe i zrezygnowałam z tego. Jeszcze nie wszystko jest tak jakbym chciała ale dążę do ideału :) Cieszę się że pracujemy nad tym z Duchem Świętym, bo, co by nie było, to w zasadzie jest nasza wizytówka. Sam Jezus powiedział z resztą że nie to co w nas wchodzi ale to co wychodzi kala nas i to też zapadło mi głęboko w serce.

Żartować lubię. Nigdy mi jednak nie odpowiadała złośliwość i docinanie. Takie dokuczliwe poczucie humoru. Nie, nie, to nie moja bajka że tak powiem. Odrębną jednak kwestią jest że spotykałam wielu chrześcijan którym z kolei brakowało dystansu do siebie i nawet na takie delikatne półżarty obrażali się jakby nie wiem co.

Zastanawia mnie natomiast jak powinniśmy się odnosić do niewierzących bluzgających... ? Zauważyłam że Ci którzy mnie znają raczej starają się hamować. Nie wszyscy ale jednak. A ogółem? W sumie w przypowieściach jest napisane "Nie odpowiadaj głupiemu według jego głupoty, abyś i ty nie był do niego podobny." (Prz 26:4), a zaraz po tym "Odpowiedz głupiemu według jego głupoty, aby nie był mądry we własnych oczach." Myślicie że to do tego może się odnosić? Jak to rozumiecie? A Wy? Zwracacie uwagę czy nie?
Pozdrawiam serdecznie!

_________________
Nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej :D


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Śr sty 10, 2018 12:56 am 
Offline

Dołączył(a): Cz wrz 15, 2011 11:23 pm
Posty: 353
Ezer napisał(a):
A ogółem? W sumie w przypowieściach jest napisane "Nie odpowiadaj głupiemu według jego głupoty, abyś i ty nie był do niego podobny." (Prz 26:4), a zaraz po tym "Odpowiedz głupiemu według jego głupoty, aby nie był mądry we własnych oczach." Myślicie że to do tego może się odnosić? Jak to rozumiecie?

Jak odpowiadając głupiemu według jego głupoty możemy stać się podobni do niego?

Przykładowo, głupi człowiek wszczyna kłótnie o byle co, nie ma mądrości aby zazwyczaj powstrzymać swój język, choć jak głupi milczy to uchodzi za mądrego [przyp 17:28]. Jeżeli zniżymy się do jego poziomu głupoty i zaczniemy się z nim przykładowo kłócić to nie będzie z tego żadnego dobrego pożytku.

"To wszystko przypominaj, zaklinając ich przed Panem, aby się nie wdawali w spory o słowa, bo to niczemu nie służy, tylko prowadzi do zguby słuchaczy." 2 Tym 2:14

Jak odpowiedzieć głupiemu według jego głupoty abyśmy nie stali się podobni do niego a on sam zobaczył swoją głupotę?

Najlepiej uniknąć głupiej rozmowy lecz czasem możemy mieć właściwe słowo na właściwy czas [Przyp 25:11-20], które obnaży głupotę takiego człowieka. Oczywiście nie chodzi o wynoszenie się nad głupim lecz obnażenie jego głupoty w taki sposób aby to zrozumiał. Również powinniśmy pamiętać aby żadne plugawe słowo, niedorzeczne gadanie czy nieprzyzwoite żarty nie wychodziły z naszych ust [Ef 4:29, 5:4] o czym już sama Ezer wspomniałaś.
Ezer napisał(a):
A Wy? Zwracacie uwagę czy nie?

Jakiś czas temu w pracy pewna dziewczyna obok mnie powiedziała może z 2 słowa wulgarne. Powiedziałem jej, żeby uważała na język bo jest możliwe, że w tym otoczeniu są jakieś damy. Dla tej osoby to co powiedziałem było złośliwe ale chyba coś zrozumiała. Oczywiście nie podaje tutaj żadnej formułki i nie radzę aby ktoś powtarzał to co powiedziałem. Czasem można po prostu poprosić człowieka aby nie wulgaryzował, to czy posłucha czy nie to już nie jest nasz problem. Zdecydowanie uważam, że jest różnica jeżeli dana osoba przy rozmowie z nami używa wulgaryzmów. Wydaje mi się, że wtedy jest jak najbardziej odpowiednie aby zwrócić uwagę. W przypadku gdy rozmawiają za naszymi plecami to bez mądrości Bożej nawet bym nie próbował pouczać.

Oczywiście póki serce jest nieodrodzone i woli się grzeszyć zamiast szukać sprawiedliwości to taka osoba raczej prędzej czy później wróci do swoich starych nawyków. Dlatego o takich ludzi przede wszystkim należy się modlić.

Przyszła mi na myśl pewna historia za czasów Pana Jezusa odnośnie Przyp 26:5. [Łk 7:24-35]

"I powiedział Pan: Do kogo więc przyrównam ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni?
Podobni są do dzieci, które siedzą na rynku i wołają jedne na drugie: Graliśmy wam na flecie, a nie tańczyliście, śpiewaliśmy pieśni żałobne, a nie płakaliście. Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel, nie jadł chleba i nie pił wina, a mówicie: Ma demona. Przyszedł Syn Człowieczy, jedząc i pijąc, a mówicie: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. Lecz usprawiedliwiona jest mądrość przez wszystkie swoje dzieci." Łk 7:31-35


W tym przypadku Pan Jezus użył pewnej ilustracji aby Faryzeusze zrozumieli, że są "mądrzy" ale jedynie we własnych oczach choć w rzeczywistości są głupcami odrzucającymi świadectwo Boże mimo wielu znaków.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Śr sty 10, 2018 3:26 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8541
Lokalizacja: Kraków
Ezer napisał(a):
A Wy? Zwracacie uwagę czy nie?
Ja oddalam się z miejsc, w którym moje uszy "więdną". Jeśli nie mogę się oddalić z jakichkolwiek przyczyn, to reaguję. Przecież w dzisiejszym świecie rządzi "poprawność polityczna" i nie wolno się wypowiadać w sposób, który mógłby urazić homoseksualistę, muzułmanina, transwestytę, bo to grozi nawet ściganiem przez "organa". Dlaczego nie możemy poprosić, żeby nie urażano nas, bo jesteśmy chrześcijanami? W dodatku jeśli zrobimy to w odpowiedni sposób, możemy mieć otwartą drogę do głoszenia Ewangelii.

Poza tym, w naszym kraju używanie wyrazów wulgarnych w miejscu publicznym jest wykroczeniem, za które można otrzymać do 1500 zł grzywny.

http://karalne.pl/przeklinanie-karalne/
http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/9 ... cznym.html

Ja się na ten przepis powołałem, gdy "kwiat rycerstwa" zebrany pod moim oknem nadużył mojej cierpliwości. Pomogło i obyło się nawet bez wizyty "organów".


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Śr sty 10, 2018 3:44 pm 
Offline

Dołączył(a): Śr lip 16, 2008 2:02 pm
Posty: 1835
error


Ostatnio edytowano Śr sty 10, 2018 9:12 pm przez Owieczka, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Śr sty 10, 2018 8:45 pm 
Offline

Dołączył(a): So kwi 01, 2006 3:38 pm
Posty: 789
ezer_kenegdo napisał(a):
A Wy? Zwracacie uwagę czy nie?
Ja na "swoim terytorium" zwracam uwagę, np. w pracy mówię wprost, że ja nie chcę słuchać przekleństw, dlaczego przeklinasz, czy musisz, czy też nawet - w tym pokoju się nie przeklina. Zazwyczaj działa :D Staram się, aby forma była raczej dowcipna, ale aby nie było wątpliwości co do treści mojego zdania.

Natomiast zastanowiło mnie co napisał Wawelski:
Smok Wawelski napisał(a):
Przecież w dzisiejszym świecie rządzi "poprawność polityczna" i nie wolno się wypowiadać w sposób, który mógłby urazić homoseksualistę, muzułmanina, transwestytę, bo to grozi nawet ściganiem przez "organa". Dlaczego nie możemy poprosić, żeby nie urażano nas, bo jesteśmy chrześcijanami?
Czy my w ogóle powinniśmy argumentować na ww. podstawie, tj. powoływać się na przepisy prawa, zasadę poprawności politycznej itp. ? Bo ten kij ma dwa końce, skoro ja mogę się domagać, aby inna osoba nie przeklinała, bo mnie to uraża, to powinienem z drugiej strony nie mówić innym o : piekle, demonach, zbawieniu tylko w Jezusie itp., bo to kogoś uraża !
Czy nie lepiej jest powoływać się na zasadę "wolność słowa" i ta wolność jest ograniczona jedynie terytorialnie, tzn. w moim domu nie obowiązuje zasada, zgodnie z którą ty możesz mówić co chcesz ( a ja uszanuję, że w twoim domu nie będę mówił czego ty sobie nie życzysz). Po prostu pożegnamy się. Publicznie ( w kręgu osób dorosłych ) możemy sobie mówić to co chcemy, ty sobie przeklinaj :( , ale ja ci będę mógł mówił o Jezusie. Zauważcie, że tak stawiając sprawę, już mamy przewagę 8)
Tylko nie mówcie mi, że ja jestem za przeklinaniem, bo nie jestem.
Smok Wawelski napisał(a):
W dodatku jeśli zrobimy to w odpowiedni sposób, możemy mieć otwartą drogę do głoszenia Ewangelii.
Czy przyjmując ww. pogląd nie zamykamy sobie jednak drogi do głoszenia Ewangelii ?
Proszę zauważyć http://karalne.pl/przeklinanie-karalne/ że skoro nie ma definicji słów nieprzyzwoitych, cyt.
"Każdorazowo słowa pod kątem ich „przyzwoitości” (czyli stosowności moralnej) oceniane są w kontekście panujących norm społecznych. Oceny tej dokonuje Policja ewentualnie, gdy dojdzie do postępowania sądowego – sąd. Organy te ustalają, czy dane słowo powszechnie uznawane jest za „nieprzyzwoite” (budzące zgorszenie)."
to ocena, że mówienie o demonach, piekle itp. jest obraźliwe, jest tylko kwestią czasu ! Wystarczy niewierzący sędzia i już " po nas".


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Śr sty 10, 2018 9:54 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8541
Lokalizacja: Kraków
wujcio napisał(a):
Bo ten kij ma dwa końce, skoro ja mogę się domagać, aby inna osoba nie przeklinała, bo mnie to uraża, to powinienem z drugiej strony nie mówić innym o: piekle, demonach, zbawieniu tylko w Jezusie itp., bo to kogoś uraża!
Jeśli ktoś sobie nie życzy, żebyś JEMU mówił o tych rzeczach, to pereł przed wieprze nie rzucaj. Zauważ, że nie mówimy o prawnym zakazie PUBLICZNEGO głoszenia Ewangelii. Moje odniesienie do poprawności politycznej miało charakter ironiczny. Wolność słowa nie jest absolutna i właśnie dlatego nie można publicznie przeklinać w imię "wolności słowa" - nie wolno również nikogo zniesławiać, obrażać, poniżać i tak dalej. Gdyby wolność słowa miała zostać ograniczona "jedynie terytorialnie", to można by było publicznie mówić najgorsze rzeczy.

Jak widzisz, "wolność słowa" też ma dwa końce, ponieważ jej granice zależą od stopnia przyzwolenia społecznego na określone zachowania. Na razie nasze prawo nie zabrania publicznego głoszenia Ewangelii, ale zabrania publicznego przeklinania. Ja wiem, że kwestią czasu jest brak przyzwolenia społecznego i prawnego na mówienie rzeczy, które dawniej były normalne i oczywiste, a także przyzwolenie na to, czego dawniej ludzie nie mieli odwagi powiedzieć na ulicy. Na razie mamy taki stan prawny, z którego możemy korzystać w sprawie publicznego przeklinania. Możemy się powoływać na słuszne granice wolności słowa.

Policjanci na ogół wiedzą, co to są wyrazy nieprzyzwoite i nie muszą posiadać ich listy. Mają tego świadomość i prawdopodobnie sami prywatnie nie użyliby ich na przykład przy księdzu. Dawniej nie używano takich wyrazów przy damach, ale nie ma już tych czasów, a i dam jak na lekarstwo.

wujcio napisał(a):
Czy nie lepiej jest powoływać się na zasadę "wolność słowa" ...
Jeśli coś SŁYSZYMY w przestrzeni publicznej, to nie ma sensu powoływać się na wolność słowa, bo go w tym momencie nie WYPOWIADAMY. Powołujemy się na granice wolności słowa.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Śr sty 10, 2018 10:33 pm 
Offline

Dołączył(a): So kwi 01, 2006 3:38 pm
Posty: 789
Smok Wawelski napisał(a):
Jeśli ktoś sobie nie życzy, żebyś JEMU mówił o tych rzeczach, to pereł przed wieprze nie rzucaj.
To jest oczywista oczywistość, nie o tym mówię.
Rzecz w tym, że głoszenie Ewangelii będzie uznane za obraźliwe, i rzecz następna chodzi o zakaz głoszenia innym - nawet jak nie wiedzą, że sobie tego nie życzą, czy tez życzą.
Smok Wawelski napisał(a):
Zauważ, że nie mówimy o prawnym zakazie PUBLICZNEGO głoszenia Ewangelii.
Tak, nie mówimy, ale mówimy o zasadzie ( która na pierwszy rzut oka nie jest zła i z której to zasady chcemy korzystać sami, aby domagać się od innych respektowania swoich praw, np. do niesłyszenia rzecz obraźliwych) a która będzie w dalszej kolejności wykorzystana do zakazu PUBLICZNEGO głoszenia.

To jest istota mojego "wtrącenia" - czy zasada, na która się powołujemy nie ma drugiego końca, i to niekorzystnego dla nas !?

Smok Wawelski napisał(a):
Wolność słowa nie jest absolutna i właśnie dlatego nie można publicznie przeklinać w imię "wolności słowa" - nie wolno również nikogo zniesławiać, obrażać, poniżać i tak dalej.
Ale znowu nie o tym pisałem. Głoszenie Ewangelii może być uznane za obraźliwe, tj. zrównane np. z poniżaniem innej osoby.
Smok Wawelski napisał(a):
Na razie mamy taki stan prawny, z którego możemy korzystać w sprawie publicznego przeklinania. Możemy się powoływać na słuszne granice wolności słowa.
Stan prawny mamy już taki, że głoszenie Ewangelii można uznać za obraźliwe !! To JUŻ tylko kwestia interpretacji tego co jest, a co nie jest obraźliwe.
Zauważ, ze nie masz przepisu, który zezwala na głoszenie Ewangelii. Masz przepisy, które mówią o wolności wyznania, ale ta wolność nie ma charakteru bezwzględnego.
Smok Wawelski napisał(a):
Możemy się powoływać na słuszne granice wolności słowa.
Tak, możemy, ale co jest słuszną granicą wolności słowa to już jest interpretacja, wystarczy uświadomić sobie jak ewoluuje ocena zachowań homoseksualnych.
Smok Wawelski napisał(a):
Jeśli coś SŁYSZYMY w przestrzeni publicznej, to nie ma sensu powoływać się na wolność słowa, bo go w tym momencie nie WYPOWIADAMY. Powołujemy się na granice wolności słowa.
??
Jak coś słyszę w przestrzeni publicznej, to mogę przyznać drugiej stronie prawo do wypowiadania tego co mówi w oparciu o zasadę wolności słowa. Nie podoba mi się co mówisz, ale nie zabraniam ci tego mówić ( a zatem i ty mi nie zabraniaj), i jako chrześcijanin nie będę domagał się od państwa wprowadzenia zakazu tego co mówisz.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Cz sty 11, 2018 4:05 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8541
Lokalizacja: Kraków
wujcio napisał(a):
Rzecz w tym, że głoszenie Ewangelii będzie uznane za obraźliwe, i rzecz następna chodzi o zakaz głoszenia innym - nawet jak nie wiedzą, że sobie tego nie życzą, czy tez życzą.
To również jest oczywista oczywistość.

wujcio napisał(a):
Smok Wawelski napisał(a):
Zauważ, że nie mówimy o prawnym zakazie PUBLICZNEGO głoszenia Ewangelii.
Tak, nie mówimy, ale mówimy o zasadzie (która na pierwszy rzut oka nie jest zła i z której to zasady chcemy korzystać sami, aby domagać się od innych respektowania swoich praw, np. do niesłyszenia rzecz obraźliwych) a która będzie w dalszej kolejności wykorzystana do zakazu PUBLICZNEGO głoszenia. To jest istota mojego "wtrącenia" - czy zasada, na która się powołujemy nie ma drugiego końca, i to niekorzystnego dla nas !?
Zasada, na którą ja się powołałem (zanim zmieniłeś temat), oraz przepisy kodeksu wykroczeń mówiące o przeklinaniu w miejscu publicznym działają dzisiaj i dzisiaj możemy je wykorzystać. Co też czasem czynię. Nie ja ustanawiam prawo w naszym kraju i dywagacje o tym, czy to prawo zostanie kiedyś rozszerzone aż do granic zakazu głoszenia Ewangelii w miejscach publicznych, jest nie na temat i jest stratą czasu.

W tzw. "towarzystwie" możemy się powoływać na przepisy prawa i/lub prosić, żeby w naszej obecności nie przeklinano. Uważam, że powinniśmy dawać sygnały dezaprobaty wobec tego typu zachowań jako dzieci światłości [Ef. 5:10-12].

wujcio napisał(a):
Smok Wawelski napisał(a):
Wolność słowa nie jest absolutna i właśnie dlatego nie można publicznie przeklinać w imię "wolności słowa" - nie wolno również nikogo zniesławiać, obrażać, poniżać i tak dalej.
Ale znowu nie o tym pisałem. Głoszenie Ewangelii może być uznane za obraźliwe, tj. zrównane np. z poniżaniem innej osoby.
Może i tak czy owak pewnie będzie uznane. I co z tego wynika dla nas w rozmowie o reakcji na przeklinanie? Chodzi Ci o to, że gdybyśmy mogli, to powinniśmy się umówić, że my nie reagujemy sprzeciwem na przekleństwa, a świat nie reaguje sprzeciwem na Ewangelię? Ja nie czytam w ogóle o takim "dealu" w Słowie Bożym, które w końcu jest dla nas wyznacznikiem postępowania (bardziej lub mniej szczegółowym). Mamy być światłością świata, solą ziemi i głosić Ewangelię nawet pośród prześladowań.

wujcio napisał(a):
Smok Wawelski napisał(a):
Na razie mamy taki stan prawny, z którego możemy korzystać w sprawie publicznego przeklinania. Możemy się powoływać na słuszne granice wolności słowa.
Stan prawny mamy już taki, że głoszenie Ewangelii można uznać za obraźliwe!! To JUŻ tylko kwestia interpretacji tego co jest, a co nie jest obraźliwe. Zauważ, ze nie masz przepisu, który zezwala na głoszenie Ewangelii. Masz przepisy, które mówią o wolności wyznania, ale ta wolność nie ma charakteru bezwzględnego.
Ja mówię o naszej reakcji na to, co SŁYSZYMY. Ty mówisz o reakcji innych na to, co MÓWIMY. I o stanie prawnym w Polsce na dzisiaj. Nie było jeszcze u nas w kraju precedensowego wyroku skazującego za głoszenie Ewangelii. Póki co, wolność słowa zezwala nam na publiczne głoszenie Ewangelii, a prawne ograniczenie wolności słowa nie zezwala innym na publiczne przeklinanie. Za jakiś czas będzie inaczej. Nie widzę powodu do roztrząsania teoretycznych możliwości.

wujcio napisał(a):
Smok Wawelski napisał(a):
Możemy się powoływać na słuszne granice wolności słowa.
Tak, możemy, ale co jest słuszną granicą wolności słowa to już jest interpretacja, wystarczy uświadomić sobie jak ewoluuje ocena zachowań homoseksualnych.
Granice wolności Słowa są słuszne tam, gdzie nie wolno publicznie przeklinać i nie są słuszne tam, gdzie nie wolno publicznie nazywać zła po imieniu. Cywilizacje upadają właśnie dlatego, że człowiek sam próbuje definiować pojęcia absolutne jak dobro i zło, które może zdefiniować tylko absolutny Bóg. Żyjemy w świecie, który upada właśnie z tego powodu. To również jest oczywista oczywistość. Czy mamy się zgadzać (a przynajmniej nie wyrażać sprzeciwu) na obiektywne zło "w zamian" za to, że będzie nam wolno czynić obiektywne dobro, a inni będą się zgadzać (a przynajmniej nie wyrażać sprzeciwu)? Ja na taki układ nie idę.

wujcio napisał(a):
Smok Wawelski napisał(a):
Jeśli coś SŁYSZYMY w przestrzeni publicznej, to nie ma sensu powoływać się na wolność słowa, bo go w tym momencie nie WYPOWIADAMY. Powołujemy się na granice wolności słowa.
??
Jak coś słyszę w przestrzeni publicznej, to mogę przyznać drugiej stronie prawo do wypowiadania tego co mówi w oparciu o zasadę wolności słowa. Nie podoba mi się co mówisz, ale nie zabraniam ci tego mówić (a zatem i ty mi nie zabraniaj), i jako chrześcijanin nie będę domagał się od państwa wprowadzenia zakazu tego co mówisz.
Nie musisz się "domagać lub nie domagać" od państwa zakazu publicznego przeklinania, ponieważ państwo się już tym zajęło. Ograniczyło wolność słowa w miejscu, na które się zgadzamy, ponieważ jest słuszne i świat [jak na razie] również uznaje je za słuszne. Nie masz najmniejszego wpływu na to, jak reszta społeczeństwa (które jako całość przyzwala na coraz więcej zła) i wybierane przez nią władze będą interpretować granice wolności słowa. Czyli dyskutujemy o sztucznym problemie, który nie ma najmniejszego wpływu na to, czy reagujemy na publiczne przekleństwa czy nie.

Krótko mówiąc, gadamy po próżnicy.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pt sty 12, 2018 6:04 pm 
Offline

Dołączył(a): So kwi 01, 2006 3:38 pm
Posty: 789
Smok Wawelski napisał(a):
Krótko mówiąc, gadamy po próżnicy.
Jeżeli chodzi o mnie to ja nie gadam po próżnicy.
I tak tylko dla wyjaśnienia: nie podzielam zdania, iż wobec osób przeklinających powinniśmy używać argumentu w postaci powoływania się na : poprawność polityczną, czy też, że przeklinanie uraża mnie. Używanie takich argumentów łatwo obrócić na niekorzyść prawdy Ewangelii, bo grzech, piekło, demony, zbawienie tyko w Jezusie itp. są powodem, dla którego druga strona będzie mówić, że czuje się urażona. W konsekwencji będzie argumentować, że skoro przeklinanie jest zakazane, to i głoszenie Ewangelii też powinno być.
PS.
Smok Wawelski napisał(a):
wujcio napisał(a):
Rzecz w tym, że głoszenie Ewangelii będzie uznane za obraźliwe, i rzecz następna chodzi o zakaz głoszenia innym - nawet jak nie wiedzą, że sobie tego nie życzą, czy tez życzą.
To również jest oczywista oczywistość.
Oczywistym jest, że zbliżamy się do czasów zakazu głoszenia Ewangelii, ale powody ( uzasadnienie) tego zakazu już takie nie są, przynajmniej dla mnie.
I jeszcze jedna rzecz:
Cytuj:
Chodzi Ci o to, że gdybyśmy mogli, to powinniśmy się umówić, że my nie reagujemy sprzeciwem na przekleństwa, a świat nie reaguje sprzeciwem na Ewangelię?
Na odwrót, wy "możecie" przeklinać, my możemy się temu przeciwstawiać ( słownie), my możemy głosić Ewangelię, a wy możecie temu się przeciwstawiać ( słownie) - zasadą jest wolność słowa.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: So sty 13, 2018 6:00 pm 
Offline

Dołączył(a): Pn maja 22, 2017 10:50 pm
Posty: 134
Ja po prostu się zawsze zastanawiałam dlaczego przy jednych wierzących ludzie się hamują jakoś mimowolnie i pilnują się, a przy innych, też wierzących, nie :)

_________________
Nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej :D


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Śr sty 17, 2018 2:25 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8541
Lokalizacja: Kraków
Na poziomie prywatnym są jeszcze ludzie, którzy się hamują, jeśli ich o to poprosimy, a w niektórych przypadkach się oprócz tego o nich modlimy. Być może widzą w nas coś, co wyczuwają moralnie w ramach "prawa naturalnego" danego przez Boga [Rzym. 1:18-23]. Ale nie walczymy z ciałem i krwią [Ef. 6:12-16]. Jedna z sióstr w naszym zborze pracuje w szkole za granicą. Tamtejszy kucharz w stołówce puszczał muzykę taką, że "uszy więdły". Sam też zachowywał się nie lepiej. Żadne prośby nie pomagały. No, to siostra poprosiła kościół o modlitwę w tej sprawie. Gość się uspokoił zupełnie.

Na poziomie publicznym jest i będzie coraz gorzej. Dlatego teorie, że my powinniśmy wysłuchiwać przekleństw bez reakcji, domagając się w zamian wolności w głoszeniu Ewangelii, uważam za mrzonki. Jest i będzie coraz gorszej, ponieważ poprawność polityczna zaczyna dominować nad wolnością słowa. Nie wygląda na to, żeby to był jeden kij mający dwa końce. Problemów w tej materii mają coraz więcej nawet osoby niezbawione, ale w miarę przytomne, czego przykładem jest prof. Jordan Peterson. Jego ciekawa rozmowa z Benem Shapiro:

https://youtu.be/kteHW6t4G0g

Mówią o relacjach między prawami jednostki a odpowiedzialnością w dzisiejszym społeczeństwie. "Kij o dwóch końcach" został złamany i obawiam się, że istnieje tylko teoretycznie dla ludzi, którzy wciąż uważają, że jest cały i ma dwa końce.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL