www.ulicaprosta.net

Forum przy Ulicy Prostej
Teraz jest Wt maja 22, 2018 8:46 am

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Wt kwi 01, 2014 1:19 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8539
Lokalizacja: Kraków
Witaj na forum, veiner :)

Zapraszam do wątku "Przedstawiamy się":

viewtopic.php?f=10&t=12&p=48097#p48097

Wzywanie imienia Pana w celach daremnych jest przejawem braku bojaźni Bożej i poważnym grzechem. To trzeba sobie jasno powiedzieć. Nie powinniśmy również stosować plugawego języka w żadnej postaci:

"Nie wypada też, byście się posługiwali jakimiś grubiaństwami, by miała miejsce wśród was bezsensowna gadanina lub nieprzyzwoite żarty. Powinniście być raczej pełni wdzięczności jedni względem drugich" [Ef. 5:4 BWP]

αἰσχρότης w tym wersecie oznacza "obsceniczną, grubiańską mowę" - co Wy na to?


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt kwi 01, 2014 1:40 pm 
Owieczka napisał(a):
Myślę, że słowa, któe z nas wypływają świadczą o tym, co mamy w sercu...więc jeśli ktoś używa wulgaryzmów czy w ogóle brzydkiego języka, to ...jest to obrzydliwe i wymaga korekty. Jeśli zaś ktoś tego nie widzi, nie czuje, to...no, nie wiem...dla mnie to nadal brak bojaźni Bozej w sercu.
Do Boga nie powiemy "kurde, witaj Boże", ani "cholera, Jezu, wybacz, znów to zrobiłem"...co nie?

Myślę, że to za daleko posunięte, by na podstawie faktu, iż wierzący używa "kurde/kurcze" (które nie są w oczywisty sposób wulgarne) i tego nie postrzega jako niestosowne, wnioskować o tym, że brak mu bojaźni Bożej w sercu. Uświęcenie to proces, a z tego, że pewne rzeczy nie przystoją, też trzeba sobie zdać sprawę. Nie jest tak, że człowiek zmienia się z dnia na dzień, prawda?

Co do tego, by mierzyć naszą mowę tym, czy byśmy tak powiedzieli do Boga, to uważam, że jest to probierz nietrafiony. Do Boga nie powiedziałabym "..., co nie?", ale w luźnej rozmowie z człowiekiem - tak. Są różne sytuacje i nie w każdych stosujemy ten sam styl. Inaczej rozmawiamy ze współmałżonkiem, w sytuacjach oficjalnych, z dzieckiem, ze znajomymi...

Na równi z "co nie" postawiłabym też wspomniane "siemanko", dowcipy i anegdotki, oczywiście nie wulgarne. Nawet i na UP jest dział na to przeznaczony :)

Mnie raczej martwią sytuacje, w których doświadczam, jaką moc ma język i jak potrafi ranić. (Choćby zupełnie niewulgarnie, bo można wbić szpilę w najuprzejmiejszych słowach, czyż nie?) Są sytuacje, w których złe emocje biorą górę, a gdy się w porę nie opanuje, to pożar rozprzestrzenia się w zawrotnym tempie i zostaje pogorzelisko. Język jest wtedy nie tylko narzędziem wyrażenia tego, co w sercu, ale zaczyna żyć własnym życiem i niesie zniszczenie.

Edit: Przyszła mi na myśl jeszcze jedna sprawa, mianowicie wyrażenia, o których wiem, że nie są dla wierzących neutralne, a czasem i zdecydowanie potępiane.
Np. "uwielbiać". Słownikowa definicja to w skrócie: 1. czcić darzyć miłością 2. bardzo lubić coś, gustować w czymś. Ja używam tego słowa w drugim znaczeniu i zdarzyło mi się, że wierzący zwrócił na takie moje wyrażenie uwagę.
Dalej: "bosko". Jedyne znaczenie wg SJP, to: "wspaniale, cudownie, pięknie". Ze względów etymologicznych jest to słowo często nieobojętne i ja osobiście staram się go nie używać, choć przez pewien czas mieszkałam z kimś, kto je bardzo lubił, i je podłapałam, tak że czasem mi się zdarza. Oczywiście, nie myślę wtedy o etymologii, ale wyrażam nim to, co podaje SJP.
Do tego dochodzą różne wykrzykniki z boskim w składzie: "rany boskie", "matko boska", "skaranie boskie". Tych unikam świadomie. Ale wyrażenie "matko boska" ewoluowało. Mówi się "o matko (kochana)", a nawet "matko z córką". "O matko" mówię dość często, wyrażając ubolewanie, zdziwienie, przestrach.
Takich fraz wykrzyknieniowych jest zatrzęsienie.
Generalnie zestawianie takiego rejestru słów, co wierzącym wolno, a czego nie jest jak mierzenie długości spódnic - tak mi się wydaje.


Góra
  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt kwi 01, 2014 2:12 pm 
Offline

Dołączył(a): Śr lip 16, 2008 2:02 pm
Posty: 1835
Cytuj:
Myślę, że to za daleko posunięte, by na podstawie faktu, iż wierzący używa "kurde/kurcze" (które nie są w oczywisty sposób wulgarne) i tego nie postrzega jako niestosowne, wnioskować o tym, że brak mu bojaźni Bożej w sercu. Uświęcenie to proces, a z tego, że pewne rzeczy nie przystoją, też trzeba sobie zdać sprawę. Nie jest tak, że człowiek zmienia się z dnia na dzień, prawda?


Hm...no nie do końca się z Tobą zgadzam. Tzn. wiem, że do pewnego czasu nie uświadamiamy sobie pewnych rzeczy i rzeczywiście nasz wzrost jest stopniowy(nie wszystko od razu), ale w miarę jak dojrzewamy w Bogu takie rzeczy, jak język pełen kolokwializmów powinien się zmienić...No i moim zdaniem człowiek mający Ducha przyjmie napomnienie( nawet wypowiedziane w ostrzejszym tonie- może na początku zareagować emocjonalnie, ale potem i tak przemyśli sprawę), bo tę bojaźń w sercu właśnie ma. A jeśli mamy do czynienia z ludźmi, którzy mimo zwróconej im uwagi śmieją się, twierdząc lekko, że to nic złego i nawet nie chcą się nad tym zastanowić...? Oczywiście nie ma co się spieszyć z wyrokami- w końcu i tak nie siedzimy w sercu człowieka, nie wiemy, jak to do końca jest. Czasem jednak zwyczajnie jakoś wyczuwamy, że z kimś jednak jest coś nie tak...
No i druga sprawa- jak mam przed sobą wierzącego, który mówi mi na przykład, że 20 lat jest w Panu, a jego język jest pełen takich byrzdkich wyrazów czy zwrotów( w formie przerywników)- to ile czasu dojrzewa się w Bogu do tego, aby nasza mowa była odzwierciedleniem tego, co powinno być duchowe..? Każda nasza myśl powinna być podporządkowana Chrystusowi, więc jeśli nie jest- to i nasza mowa o tym świadczy. Ja bym tak lekko tego nie tratkowała.
Zdaję sobie sprawę z tego, że dzisiejsi chrześcijanie naprawdę w wielu sprawach sobie folgują. Tak się naucza po zborach. Współczesna, humanistyczna psycholgoia zbiera swoje żniwo...Jak to przyłożyć do słów Jezusa, który mówi "jeśli prawa ręka cię gorszy, odetnij ją, bo lepiej, żebyś wszedł do Królestwa jednoręki, niż żebyś szedł do piekła z dwoma rękoma"?( parafrazując). Mamy dążyć do uświęcenia.
Nie znaczy to, że kogoś, komu się zdarza zakląć ( powiedzieć owo "kurde"np.) zaraz bym posądzała o nieodrodzenie czy brak nawrócenia. Ale myślę, że warto po prostu o tym rozmawiać i zwyczajnie sobie w tym nie folgować. I jestem mocno przekonana, że jeśli ktoś żyje Chrystusem, jest z Nim blisko, to z pewnością tych przerywników nie używa.Nie ma takiej potrzeby.


Ostatnio edytowano Wt kwi 01, 2014 9:35 pm przez Owieczka, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt kwi 01, 2014 2:40 pm 
Nie spotkałam się z tym, że ktoś używa "kurde/kurcze" (bo konkretnie tylko o tych 2 "brzydkich wyrazach" pisałam) jako przerywnika. Myślałam raczej o użyciu takim, o jakim pisała Agape. Mnie w domu uczono, że to są słowa niekulturalne i nie weszły do mojego słownika, a teraz wydają mi się śmieszne. Ale zasłyszanych sporadycznie nie uważam za świadczące źle o człowieku.
Żeby było jasne: przekleństw nie toleruję i też bym ich nie zapisała tu pełnym słowem jak dwa powyższe.
A co jest nie tak z kolokwializmami? Z jednej strony mogą ubarwiać język mówiony, swobodną komunikację. Z drugiej, używane nagminnie - mogą świadczyć o niskiej kulturze człowieka, braku wykształcenia, oczytania... Kolokwializmów bym się nie czepiała (uwaga: kolokwializm). Z nimi jest też taka sprawa, że jedni mają wrażliwsze ucho, inni mniej, że młodzież ma swój potoczny język i pewne grupy zawodowe, społeczne - kolokwializmy się mnożą...


Góra
  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt kwi 01, 2014 8:40 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8539
Lokalizacja: Kraków
Hanneli napisał(a):
Przyszła mi na myśl jeszcze jedna sprawa, mianowicie wyrażenia, o których wiem, że nie są dla wierzących neutralne, a czasem i zdecydowanie potępiane.
Np. "uwielbiać". Słownikowa definicja to w skrócie: 1. czcić darzyć miłością 2. bardzo lubić coś, gustować w czymś. Ja używam tego słowa w drugim znaczeniu i zdarzyło mi się, że wierzący zwrócił na takie moje wyrażenie uwagę.
Dalej: "bosko". Jedyne znaczenie wg SJP, to: "wspaniale, cudownie, pięknie". Ze względów etymologicznych jest to słowo często nieobojętne i ja osobiście staram się go nie używać, choć przez pewien czas mieszkałam z kimś, kto je bardzo lubił, i je podłapałam, tak że czasem mi się zdarza. Oczywiście, nie myślę wtedy o etymologii, ale wyrażam nim to, co podaje SJP.
Do tego dochodzą różne wykrzykniki z boskim w składzie: "rany boskie", "matko boska", "skaranie boskie". Tych unikam świadomie. Ale wyrażenie "matko boska" ewoluowało. Mówi się "o matko (kochana)", a nawet "matko z córką". "O matko" mówię dość często, wyrażając ubolewanie, zdziwienie, przestrach.
Takich fraz wykrzyknieniowych jest zatrzęsienie.
Generalnie zestawianie takiego rejestru słów, co wierzącym wolno, a czego nie jest jak mierzenie długości spódnic - tak mi się wydaje.
Zgadzam się, że sporządzenie "rejestru słów zakazanych" nie jest odpowiednie dla ludzi narodzonych na nowo z Ducha Świętego. Z drugiej strony, Paweł pisze do kościoła (bezpośrednio w Efezie dokładnie), żeby to, jak się wypowiadamy, mieściło się w ramach świętości i nie pochodziło ze świata. Jeśli nie jesteśmy pełni Ducha, który jest Święty, to i mowa nasza nie będzie całkiem święta. Ale istnieje coś takiego, jak społeczne (czyli w naszym przypadku kościelne) przyzwolenie lub brak przyzwolenia na grubiaństwo i mowę pochodząca ze świata. Istnieje również coś takiego, jak wrażliwość kulturowa na to, co słyszymy i co mówimy.

Nasza mowa oprócz nas samych może pokalać również słuchaczy - wszak rzadko mówimy do siebie, a do Pana Boga raczej staramy się nie lecieć podwórkowym slangiem. Wszelkie sformułowania grubiańskie, "wykrzyknikowe", zamienniki przekleństw i same przekleństwa oczywiście, które mogłyby być przez słuchaczy potraktowane jako identyczne ze światem czy pogaństwem, należy wyrzucić z naszego słownika i prosić Pana, żeby strzegł naszych ust.

Środowisko powinno dawać sygnały, że niektóre sformułowania są w uszach wierzących po prostu rażące. Nie chodzi o to, żeby od razu kogoś z tego powodu wykluczać, ale zwrócić uwagę na boku można. Choćby ze względu na maluczkich, których gorszyć nie wolno.

Ciekawym przykładem jest "O, matko!" - w naszym katolickim kraju ten wykrzyknik jest kojarzony z "matką boską" i dlatego należy mieć świadomość, że słuchacze posługujący się nim na co dzień odbierają takie zawołanie "po katolicku", choć wypowiadający je chrześcijanin może nie mieć takiej intencji. Takie nieporozumienie może być dla nich mylnym sygnałem, którego należy unikać. Takich mylnych sygnałów może być zresztą więcej.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Śr kwi 02, 2014 6:37 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lip 08, 2010 2:20 pm
Posty: 328
Hanneli napisał(a):
Mówi się "o matko (kochana)", a nawet "matko z córką". "O matko" mówię dość często, wyrażając ubolewanie, zdziwienie, przestrach.Takich fraz wykrzyknieniowych jest zatrzęsienie.
Też tak mówię :lol: Nigdy też nie kojarzyłam tego z tak zwaną matką boską. Osiołek z cytowanego wcześniej Shreka mówił nawet "O, mamusiu". Ale pewnie warto się nad tym zastanowić. Właśnie zrobiło mi się nieświeżo, bo sobie wyobraziłam, że jakiś katolik obok sobie pomyślał ... :?
Smok Wawelski napisał(a):
Zgadzam się, że sporządzenie "rejestru słów zakazanych" nie jest odpowiednie dla ludzi narodzonych na nowo z Ducha Świętego.

Absolutnie nie. Byłoby to straszne! Nie chodzi też w tym wszystkim o to, żebyśmy byli nadętymi nudziarzami czy smutasami - choć dla świata i tak będziemy, jeśli jesteśmy z Boga. Raczej chodzi o wykształcenie w sobie pewnej świadomości i wrażliwości na to, co wychodzi z naszych ust. I myślę właśnie o rzeczach mniej oczywistych, niż brudy i przekleństwa. Na przykład język nadmiernie emocjonalny, pełen dosadnych określeń i ciągłej przesady też wymaga utemperowania. Jest on sygnałem, że ciało panuje na dobre. Podobnie, używanie wyrażeń slangowych i też uważałabym z językiem młodzieżowym, który wychodzi z określonej subkultury promującej określone wartości.

A skoro u Jakuba czytamy dalej o "przeklinaniu ludzi", ciekawa jestem, jak rozumiecie ten zwrot. Dzisiaj wracając do domu usłyszałam z okna pewnego domu "mięsną" wiązankę skierowaną do kogoś i z pewnością mieściło się to w kategoriach przeklinania ludzi w jaskrawy sposób. Ale co z mniej oczywistymi sytuacjami? Jak wspomniała Hanneli językiem można zadać bardzo precyzyjne ciosy. I nie trzeba przy tym rzucać mięsem.

_________________
"(...) Siebie samego czystym zachowaj" [1 Tm 5,22]


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pt kwi 04, 2014 4:15 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 09, 2005 7:51 am
Posty: 538
Witajcie po przerwie. Pewnie będę miała w tej sprawie odrobinkę inne zdanie.

Otóż osobiście uważam slang za tę samą kategorię, co np. gwara czy dialekt. Czy mielibyście coś przeciwko „Blubrom starego Marycha”(znacie?) jako takim? (Osobiście należę do protektorów gwar wszelkich, w tym poznańskiej, choć piękna obiektywnie ta ostatnia w żadnym razie nie jest. Mimo to staram się, żeby tutejsze dzieci szkolne choć kilkadziesiąt słów z niej rozumiały.)

Wracając do tematu uważam, że język, w tym slang czy gwara jest tylko narzędziem i tak jak językiem literackim można Boga chwalić albo Go obrażać, tak i w slangu jedno i drugie jest możliwe.
Co do faktu, kto powinien używać czego, to już inna bajka. To trochę jak styl ubierania się. Nie wszystko jest dobre dla wszystkich.
W każdym razie język, jakim napisany jest Nowy Testament to nie jest „hoch Griechisch”, zapewniam was. To język prostych ludzi, pełen naleciałości i kalek językowych.

Zastanawiam się natomiast, czy proweniencja niektórych powiedzeń, jak przypadek „kurczęcia”, czy „matki z córką”(albo i bez :) ) ma rzeczywiście decydujące znaczenie w ich ocenie estetycznej i moralnej. Są sytuacje, w których pewien rodzaj ekspresji językowej jest potrzebny i nie ma nic wspólnego z nerwami, czy przeklinaniem. Czy mówię „kurczę” i kiedy? Otóż po szybkim symbolicznym cofnięciu paru klatek filmu z mojego życia okazuje się, że „kurczę” służy mi głównie do wyrażenia żalu lub współczucia. Zatem jest to sytuacja raczej daleka od użycia jego ohydnego pierwowzoru. A „matka” to coś w rodzaju „ojej”. Bliżej jej pewnie do „mamma mia” niż do „Madonna Santa”, według mnie.
Może zaproponujecie mi jakieś ciekawe zastępniki, to postaram się je wdrożyć. Z samej ekspresji werbalnej nie chciałabym rezygnować- jest mi jakoś językowo bliska :) i bez niej byłoby sztucznie.

_________________
Wy do wolności powołani jesteście.
(Gal 5,13)


Ostatnio edytowano Pt kwi 04, 2014 4:53 pm przez szelka, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pt kwi 04, 2014 4:38 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz mar 31, 2005 5:14 pm
Posty: 960
Lokalizacja: Świnoujście
szelka napisał(a):
Może zaproponujecie mi jakieś ciekawe zastępniki, to postaram się je wdrożyć.


Moja tesciowa zwykle mówi: "O psia kita!"...
Jesli jestesmy juz przy kurczęciach, to....... bzzzzzz..... cofam film...... używam czasem jak mnie coś załamuje, zaskakuje itp. A poza tym moje kurcze jest często... blade... I nie mam na myśli nic innego jak.... bladego kurczaka Obrazek

_________________
Poznanie nadyma.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pt kwi 04, 2014 5:02 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 09, 2005 7:51 am
Posty: 538
O, dziękuję bardzo. Mnie się podoba, ale czuję że zaraz ktoś wykryje, że "psia kita" to- podobnie jak z kurczęciem- eufemistycznie użyte coś innego związanego z psem...I właśnie chciałabym doprowadzić do sformułowania zasady, czy zawsze należy tego źródła szukać, zanim użyjemy danego słowa, czy może postąpić tak jak z mięsem ofiarowanym bożkom, o którym nie wiemy, czy jest im ofiarowane. Słowo "mięso" jest tu nader na miejscu :)

_________________
Wy do wolności powołani jesteście.
(Gal 5,13)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pt kwi 04, 2014 11:58 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lip 08, 2010 2:20 pm
Posty: 328
szelka napisał(a):
Otóż osobiście uważam slang za tę samą kategorię, co np. gwara czy dialekt.
Gwara, czy dialekt to jedno a slang to całkiem co innego jednak. Slang mi się kojarzy bardzo źle – z celowym niechlujstwem, wulgarnością, błazenadą i demonstracyjnym (subkulturowym?) „szyfrowaniem” treści, z negowaniem szacunku czy pewnych zachowań społecznych w języku. Ale żeby nie opierać się tylko na własnych odczuciach, znalazłam takie znaczenia pojęcia slangu:

„1. Gwara środowiskowa, język środowiskowy wywodzące się z ośrodków karnych i środowisk przestępczych. 2. Język używany w danym środowisku w celu ukrycia tematu rozmowy poprzez używanie słów powszechnie niezrozumiałych.

Slang jest obecnie najczęściej używany przez dzieci szkół podstawowych i gimnazjów - slang młodzieżowy. Jest to język dużo bardziej wulgarny niż np. slang więzienny, od którego się wywodzi. Dzieci próbują w ten sposób pokazać swoją (nie)dojrzałość.” (Miejski Słownik slangu i mowy potocznej)

szelka napisał(a):
Wracając do tematu uważam, że język, w tym slang czy gwara jest tylko narzędziem i tak jak językiem literackim można Boga chwalić albo Go obrażać, tak i w slangu jedno i drugie jest możliwe.
Oj, uwaga z tymi narzędziami. Jedne są w miarę czyste a drugie nieraz mają na sobie kawałki gnoju. Naprawdę Szelko uważasz, że można do Boga powiedzieć; „Sie ma Ziom” - chwaląc Go (bo przecież nie obrażając – od obrażania są inne powiedzonka) i że ma to taki sam wydźwięk jak „Chwalę Cię Panie”? Została już wydana wersja Biblii po polsku – tłumaczonej właśnie językiem slangu – młodzieżowego głównie.

To tak samo, jakby powiedzieć, że każdym rodzajem muzyki można chwalić Boga (rock, rap itd.) a na zgromadzenia możemy chodzić w każdym ubraniu, np. w szlafroku, zapoconym podkoszulku albo plażowych spodenkach.

Co do ekspresji, to myślę, że jednak lepiej mniej niż więcej i da się z tym żyć. Nie musimy tak bardzo podkreślać własnego indywidualizmu, co nie narzuca nam też jakiejś sztuczności „świętopomnikowej” (ah, te dialekty :wink: ).

szelka napisał(a):
W każdym razie język, jakim napisany jest Nowy Testament to nie jest „hoch Griechisch”, zapewniam was. To język prostych ludzi, pełen naleciałości i kalek językowych.
To całkiem inny temat - niedociągnięcia językowe to rzeczywistość nas wszystkich ale to temat dla polonistów lub filologów a my odnosimy się do duchowego aspektu języka. Ja tam wolę jednak czerpać z Biblii a w Liście do Efezjan są takie wyraziste wersety pełne ekspresji:

"A rozpusta i wszelka nieczystość lub chciwość niech nawet nie będą wymieniane wśród was, jak przystoi świętym, także bezwstyd i błazeńska mowa lub nieprzyzwoite żarty, które nie przystoją, lecz raczej dziękczynienie." (Ef 5:3-4).

"Rozmawiając z sobą przez psalmy i hymny, i pieśni duchowne, śpiewając i grając w sercu swojemu Panu". (Ef 5:19)

_________________
"(...) Siebie samego czystym zachowaj" [1 Tm 5,22]


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: So kwi 05, 2014 9:41 am 
Offline

Dołączył(a): Pn mar 24, 2014 7:55 pm
Posty: 27
Jeśli chodzi o używanie nieodpowiednich słów to coraz częściej spotykam się ze zwracaniem do Boga per "Tatusiu". Muszę przyznać, że gdy to słyszę to ciarki mnie przechodzą. Ludzie tłumaczą sobie to tym, że Bóg jest miłością dlatego możemy do niego przylgnąć i tak się zwracać. Jednak ja nie znajduje w Biblii żadnego przykładu takiego spoufalania się z Bogiem Ojcem. Gdy czytam o osobach z Biblii, którym dane było widzieć chwałę Bożą zauważam w nich Boży strach przed Jego świętym majestatem. Nie mają chęci do spoufalania się z Bogiem bo wtedy widzą swoją marność i małość względem Niego. Od dłuższego czasu myślę o tej kwestii i ostatnio w czasie czytania Listu Pawła do Filipian 2:12 wyczytałem:

"Przeto, umiłowani moi, jak zawsze, nie tylko w mojej obecności, ale jeszcze bardziej teraz pod moją nieobecność byliście posłuszni: z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie."

I kolejne:

(Heb 12:28) Przeto okażmy się wdzięcznymi, my, którzy otrzymujemy królestwo niewzruszone, i oddawajmy cześć Bogu tak, jak mu to miłe: z nabożnym szacunkiem i bojaźnią.

(Heb 12:29) Albowiem Bóg nasz jest ogniem trawiącym.

(2Co 7:15) A uczucia jego względem was są jeszcze gorętsze, gdy wspomina posłuszeństwo wszystkich was, jak to przyjęliście go z bojaźnią i z drżeniem.

Szczerze mówiąc im dłużej znam Pana tym mniejszy mam problem z połączeniem faktu, że jest On miłością jak i również ogniem trawiącym. Przecież tak samo król ziemski, ludzki może być łaskawy i miłujący dla mnie, ale nie znaczy to, że zaraz wskoczę mu na kolanka i będzie moim tatusiem. Nie da się ukryć, że nadal jestem sługą miłującego króla.

Mówi się też o tym, że jeśli mamy z Nim dobrą relację to możemy bez bojaźni zwracać się do Boga "tatusiu".

Używa się do tego twierdzenia między innymi tego wersetu:

(Rom 8:15) Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba (w innych przekładach jest Abba Ojcze).

Jednak z Bożą pomocą znalazłem coś takiego:

(Act 10:34) Piotr zaś otworzył usta i rzekł: Teraz pojmuję naprawdę, że Bóg nie ma względu na osobę,

(Act 10:35) Lecz w każdym narodzie miły mu jest ten, kto się go boi i sprawiedliwie postępuje.

Osoby, które miały bardzo bliską relację z Panem m.in. Paweł, Mojżesz, Eliasz, Izajasz itd. nie zwracały się do Pana przez "tatusiu" tylko z należytym mu szacunkiem i przede wszystkim bojaźnią.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: So kwi 05, 2014 9:44 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 09, 2005 7:51 am
Posty: 538
Mamo Muminka, tak czułam, że będziesz miała mniej więcej takie zdanie. Z jednej strony można by o tym podyskutować, skoro trafił ci się jeden rozmówca, który myśli inaczej, ale z drugiej obawiam się, że możemy się coraz bardziej nie rozumieć i będzie z tego tylko bieda. Zatem najkrócej jak umiem- podsumowanie:

Nie popieram wulgaryzmów, nieprzyzwoitości, grubych żartów, błędów składniowych i stylistycznych, to chyba jasne, ale też nie potępiam w czambuł wszystkiego, co jest inne niż mój styl.

Moim zdaniem slang nie musi być koniecznie brzydki, ani wulgarny, tak jak młodzieżowy podkoszulek nie musi być z definicji przepocony, czy brudny, a przejawem nieformalnego stroju nie musi być od razu szlafrok. Podobnie slang może być przejawem bogactwa języka, pewnej fantazji, humoru. Istnieją różne jego definicje i wulgarność nie jest wcale wpisana a priori w jego pojęcie.

„Czytanki według świętego zioma Janka” , o której piszesz, pewnie nigdy w ręku nie miałaś- a długo byś tam szukała czegoś, co Boga rzeczywiście obraża, celowo czy nie, bo to nie do Niego mówią tam „ziom” itp. Dedykacja autorów(autorek) na stronie tytułowej brzmi: ”naszemu Szefowi, co nas tu przysłał”. Ładne? Mnie się podoba, nawet trochę wzrusza.

Zmienię troszkę temat. Zauważyłam kiedyś takie ciekawe zjawisko (jeśli już o tym pisałam, to wybacz/cie, coraz gorzej z moją pamięcią :)) Otóż jeśli zrobimy mały eksperyment i zapytamy dowolnego chrześcijanina, jakie cechy charakteru Chrystusa ceni najbardziej, to wskaże on nieświadomie swoje charakterystyczne cechy :) oczywiści te pozytywne. Jedni powiedzą- pokora, a inni-bezkompromisowość i determinacja. Niesamowite rzeczy ludzie wymieniają. Naprawdę!

Jesteśmy tak różni i takie bogactwo mamy od Pana, że nic tylko Go w tym chwalić, a i może czerpać od siebie nawzajem. Czym innym jest indywidualizm w sensie promowania siebie, a czym innym bycie tą osobą, którą stworzył nas Bóg.

Zmierzam do tego, Mamo Muminka, że walcząc o piękno języka i ubioru u chrześcijan zapewne jednak masz na myśli ściśle twój styl, jako ten biblijny i właściwy. Wierzę, że jesteś piękną duchem i ciałem kobietą, oddaną Bogu z całego serca. Ale chłopak, który mówi „siemanko”, też może kimś takim być (nie kobietą oczywiście :D ). Moim zdaniem „siemanko” Boga nie obraża, ani kolorowe włosy, jeśli są czyste, ani pocięte dżinsy, jeśli są wyprane .
P.S. Veiner, witaj. Słowo "abba" znaczy mniej więcej "tatusiu".

_________________
Wy do wolności powołani jesteście.
(Gal 5,13)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: So kwi 05, 2014 10:08 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz mar 31, 2005 5:14 pm
Posty: 960
Lokalizacja: Świnoujście
Przepraszam, że sie "wtrancam" w dyskusje szanownych siostr, ale chciałabym wyrazic swoje zdanie w pewnej kwestii... Biblię w gwarze sląskiej - rozumiem, po kaszubsku - też... ale rzeczona "czytanka ziomka Janka" to dla mnie jakieś nieporozumienie... W rękach miałam :wink: Toto zaś do niczego się nie nadaje... Ale to tylko moje osobiste zdanie ...

_________________
Poznanie nadyma.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: So kwi 05, 2014 11:06 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lip 08, 2010 2:20 pm
Posty: 328
itur napisał(a):
Przepraszam, że sie "wtrancam" w dyskusje szanownych siostr, ale chciałabym wyrazic swoje zdanie w pewnej kwestii... Biblię w gwarze sląskiej - rozumiem, po kaszubsku - też... ale rzeczona "czytanka ziomka Janka" to dla mnie jakieś nieporozumienie... W rękach miałam :wink: Toto zaś do niczego się nie nadaje... Ale to tylko moje osobiste zdanie ...
Ależ "wtrancaj się", Itur, jak najbardziej. To nie jest żaden prywatny wątek. :)

szelka napisał(a):
Z jednej strony można by o tym podyskutować, skoro trafił ci się jeden rozmówca, który myśli inaczej, ale z drugiej obawiam się, że możemy się coraz bardziej nie rozumieć i będzie z tego tylko bieda.
Ale z czego ta bieda ma być? Nie szukam dyskusji dla dyskusji; interesuje mnie jak inni użytkownicy rozumieją Słowo Boże w odniesieniu do naszego języka. A jest to temat bardzo ważny. Każdy z nas ma jakieś "moim zdaniem", "ja uważam" itd - ale chcemy to konfrontować z tym, co Bóg uważa, bo chcemy się zmieniać.

szelka napisał(a):
Nie popieram wulgaryzmów, nieprzyzwoitości, grubych żartów, błędów składniowych i stylistycznych, to chyba jasne, ale też nie potępiam w czambuł wszystkiego, co jest inne niż mój styl.
I tu się całkiem mijamy; mnie nie przeszkadzają błędy stylistyczne i składniowe - stykam się ze zwykłymi prostymi ludźmi, często bez żadnego wykształcenia i oni takie błędy własnie robią. Za to używają języka czystego i z prostotą. i każdy ma swój własny styl wypowiedzi - nie ma to NIC wspólnego z sednem tej dyskusji.

szelka napisał(a):
Podobnie slang może być przejawem bogactwa języka, pewnej fantazji, humoru. Istnieją różne jego definicje i wulgarność nie jest wcale wpisana a priori w jego pojęcie.
Wolę moje bogactwa czerpać z innego źródła niż ten świat. Fantazja może być pozbawiona wymienionych przez Ciebie inspiracji; nie mówiąc o poczuciu humoru.

szelka napisał(a):
„Czytanki według świętego zioma Janka” , o której piszesz, pewnie nigdy w ręku nie miałaś- a długo byś tam szukała czegoś, co Boga rzeczywiście obraża, celowo czy nie, bo to nie do Niego mówią tam „ziom” itp. Dedykacja autorów(autorek) na stronie tytułowej brzmi: ”naszemu Szefowi, co nas tu przysłał”. Ładne? Mnie się podoba, nawet trochę wzrusza.
Brak mi komentarza ....

szelka napisał(a):
Jesteśmy tak różni i takie bogactwo mamy od Pana, że nic tylko Go w tym chwalić, a i może czerpać od siebie nawzajem. Czym innym jest indywidualizm w sensie promowania siebie, a czym innym bycie tą osobą, którą stworzył nas Bóg.
Osobą, którą Bóg nas stworzył jest upadła z natury i lgnie do cielesności mimo zbawienia. Bogactwo od Pana pochodzi z góry a nie z dołu i niestety te indywidualne cechy musimy bardzo czujnie monitorować, a nie ulegać im bezkrytycznie. Jan Chrzciciel powiedział "Ja się muszę umniejszać a On musi wzrastać" i dokładnie tak samo powinno się dziać w naszym życiu.

szelka napisał(a):
Zmierzam do tego, Mamo Muminka, że walcząc o piękno języka i ubioru u chrześcijan zapewne jednak masz na myśli ściśle twój styl, jako ten biblijny i właściwy. Wierzę, że jesteś piękną duchem i ciałem kobietą, oddaną Bogu z całego serca. Ale chłopak, który mówi „siemanko”, też może kimś takim być (nie kobietą oczywiście :D ). Moim zdaniem „siemanko” Boga nie obraża, ani kolorowe włosy, jeśli są czyste, ani pocięte dżinsy, jeśli są wyprane .
Kochana Szelko! Pisząc o "ściśle moim stylu" - piszesz o swoich wnioskach - ja nic takiego nie sugeruję nawet. Mówimy tu o ogólnych zasadach, które wskazuje nam nam sam Bóg. A czerwone włosy czy pocięte spodnie to po prostu inspiracja właśnie wymienionych wcześniej subkultur, a na pewno inspiracja buntu i kontestacji. Najlepiej samego Boga pytać, co Go obraża a co nie.

_________________
"(...) Siebie samego czystym zachowaj" [1 Tm 5,22]


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: So kwi 05, 2014 11:57 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8539
Lokalizacja: Kraków
:shock: Szelko, czy to, co piszesz w tym temacie, to jest jakaś... prowokacja intelektualna? Mam taką nadzieję, bo nie posiadam się ze zdumienia.

Owszem, Nowy Testament został napisany potoczną greką i w dodatku zawiera naleciałości żydowskie, ze słowotwórstwem włącznie. Ale to jest nadal święte Słowo Boże, do którego należy odnosić się z drżeniem:

"Przecież to wszystko moja ręka uczyniła tak, że to wszystko powstało - mówi Pan. Lecz Ja patrzę na tego, który jest pokorny i przygnębiony na duchu i który z drżeniem odnosi się do mojego słowa" [Iz. 66:2 BW]
"Przecież moja ręka to wszystko uczyniła i do Mnie należy to wszystko - wyrocznia Pana. Ale Ja patrzę na tego, który jest biedny i zgnębiony na duchu, i który z drżeniem czci moje słowo" [Iz. 66:2 BT]
"Słuchajcie słowa Pana wy, którzy z drżeniem odnosicie się do jego Słowa" [Iz. 66:5 BW]
"Słuchajcie słowa Pana, którzy z drżeniem czcicie Jego słowo" [BT]


O ile tłumaczenia i przekłady dokonywane poważnie i z drżeniem w stosunku do Słowa Bożego, które nie jest zwykłą literaturą są potrzebne (nawet w językach mniejszości etnicznych), o tyle już same parafrazy zrobiły wiele złego w środowiskach chrześcijańskich. Owoc widzimy - traktowanie Pana jako "kumpla", który jest "cool". Czemu ma służyć przekładanie Słowa Bożego na slang młodzieżowy, który jest niczym innym jak błazeńską mową, przed którą Paweł przestrzega? Czy naprawdę mamy się aż tak upodobnić do świata, żeby nawet to, co święte, zamieniać w jakąś grypserę? Mnie to wcale nie wzrusza - mnie to oburza. Uważam, że autorzy różnych "czytanek według świętego zioma Janka" nie mają nawet pojęcia, co czynią.

Ciekawe, że wśród osób zajmujących się ewangelizacją więźniów jeszcze nikt nie wpadł na to, żeby Słowo Boże przetłumaczyć na slang więzienny. Ale mamy czasy ostateczne, więc może ktoś na to wpadnie i przestępcy będą mogli mieć Słowo Boże w swoim języku pełnym brudu, od którego powinni się odwrócić, prosząc Pana, żeby oczyścił ich usta.

"A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe" [Rzym. 12:2]

Nie wzruszają mnie ani pomysły upodabniania się do świata w sferze językowej, ani w sferze mody - jak kolorowe włosy czy pocięte dźinsy. Trzeba wiedzieć, jak się zachować w określonych sytuacjach. Jeśli na spotkanie z prezydentem RP nie idzie się w pociętych dżinsach, to tym bardziej na nabożeństwo, gdzie pragniemy obecności samego Boga. Podobnie jak nikt nie został stworzony z zielonymi włosami. Ale to jest temat zapewne na oddzielny wątek. Tutaj mówimy o języku.

Mowa (podobnie jak ubiór) jest pochodną tego, co się dzieje we wnętrzu człowieka. Dzięki mowie widzimy, czy emanuje z niego bunt, pragnienie indywidualizmu za wszelką cenę, wpływ złego towarzystwa, prania mózgu (Orwell się kłania) czy pokój Boży i przemiana umysłu z językiem włącznie. Dlatego jeśli ktoś się znajdzie w środowisku odrodzonych ludzi, powinien nabywać cech świętości i godności, wyrażających się również w języku. Jeśli święci przyjmują warunki tego świata, to przestają być jego solą i światłością. Co widać również w języku, jakim się posługują.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL