www.ulicaprosta.net

Forum przy Ulicy Prostej
Teraz jest Wt sie 14, 2018 11:26 am

Strefa czasowa: UTC + 1




Dział zablokowany Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 4 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Wt lut 13, 2018 4:13 pm 
Offline

Dołączył(a): Śr sty 31, 2018 1:00 pm
Posty: 11
Witajcie,

Mój pierwszy post tutaj...
Od ponad 30 lat jestem katolikiem. Mniej więcej w okresie gimnazjum-liceum, razem z młodzieńczym buntem zaczęły się różne wątpliwości, ale dla „świętego spokoju” chodziłem jeszcze w niedzielę na msze. Właściwie na studiach już kompletnie olałem kościół i Boga i taki stan trwał kilka lat. Wiem, że przez cały ten czas modliła się za mnie moja rodzina i po tym czasie w wyniku głównie nauczania jednego z mądrych jezuitów prawdziwie się nawróciłem. To znaczy: znalazłem naprawdę mądrego spowiednika, stanąłem w prawdzie o swojej grzeszności i wyznałem pierwszy raz od ponad 20 lat swoje grzechy wierząc, że staję prawdziwie przed Bogiem, a nie gadam coś tylko człowiekowi. Uznałem również Jezusa za swojego Pana i uwierzyłem, że on mnie zbawił. Od tego czasu zaczęła się prawdziwa zmiana w moim życiu. Patrząc na moje życie „przed” i „po” widziałem po owocach, że jest jak w Ga 5, 16-26! Wydawało mi się, że idę w końcu jakąś drogą, której sens rozumiem. Starałem się ciągle lepiej poznawać Boga, Jezusa, czytałem Pismo Święte (czego nigdy wcześniej nie robiłem).

Po jakimś czasie ten sam jezuita wystąpił z zakonu, zostawił kościół katolicki (co było dla mnie szokiem), ale mimo wszystko dalej go słuchałem bo zaczął zgłębiać Biblię, a mnie tylko to interesowało. Bardzo dużo mi się rozjaśniało w wielu kwestiach, o których mówi Pismo Święte ale pojawił się oczywiście temat krytyki KK. Nie zastanawiałem się do tego czasu nad wieloma kwestiami, o których mówił i podszedłem do tematu sceptycznie myśląc, że będzie to kolejne protestanckie okładanie mnie łopatą (czego jest masa chociażby w internecie). Ale to co mówił i jak mówił postawiło mnie jednak w trudnej sytuacji zmierzenia się z faktami, z którymi ciężko dyskutować. Zacząłem więcej jeszcze szukać i między innymi trafiłem tutaj. Problem w tym, że ten były już jezuita, jest również przez was krytykowany jak i jego „Tajemny Plan”.

Właściwie problem jest szerszy…bo widzicie, po nawróceniu wydawało mi się, że wszystko nabiera sensu, a Jezus mnie autentycznie zmienia, prowadzi. Jak patrzę z perspektywy na ten czas, to powiedziałbym, że dominowała po prostu Miłość. Wiem, że to w ustach faceta brzmi od razu jakoś dziwnie, ale tak było. Czułem ją i spokój. Teraz im więcej szukam, im bardziej poddaję w wątpliwość bycie katolikiem, tym bardziej doświadczam lęku i zaczynam też wątpić we wszystko, bo już sam nie wiem jaka jest ta prawda. Chyba dla każdego jest jasne, kto mąci lękiem?
Jak czytam więcej waszych postów, to właściwie lęku mam jeszcze więcej. Dlaczego? Bo się okazuje, że ten zwodzi, tamten zwodzi, tu źle, tam jeszcze gorzej. Ci twierdzą, że „Jezus chce mojego uzdrowienia”, tamci zaraz „Hola, powoli z tą łaską”. Oczywiście KK to już samo zło, a ludzie w nim to ciemna, niemyśląca masa kłaniająca się ślepo opłatkowi albo oddająca cześć malowidłom w koronie. Tylko co z mojego potencjalnego wystąpienia bądź nie wystąpienia z KK miałoby automatycznie zmienić, skoro między wami (protestantami) sami widzicie masę zwiedzenia? Większość chrześcijan z poza KK twierdzi, że się prawdziwie nawróciło i ochrzciło itp. Jednak zaraz się znajdują tacy wśród was, którzy znajdują, że coś jednak jest nie tak (jak np. wy w „Tajemnym Planie”).

Może się wydawać inaczej, ale nie chcę nikogo swoim postem obrazić. Mówię wprost o swojej frustracji, ponieważ trwa to już dość długo, a mam jakieś wrażenie, że powinienem tutaj zabrać głos. Zastanawiam się czy faktycznie to Bóg chce ode mnie żebym za wszelką cenę wyszedł z kościoła katolickiego teraz, właśnie po tym jak mnie na nowo w nim prowadził? Od dłuższego czasu próbuję znaleźć swoją drogę i pytam o nią Boga, ale nie umiem znaleźć odpowiedzi...


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Wt lut 13, 2018 8:39 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8571
Lokalizacja: Kraków
Witaj na forum Adamie,

Jako były katolik chyba Cię rozumiem. Różnica między nami jest taka, że w tamtych czasach nie było jeszcze takiej masy zwiedzeń jak dzisiaj. Narodziłem się na nowo, przez jakiś czas próbowałem jeszcze naiwnie "zreformować krk od środka", ale Bóg mi pokazywał coraz dobitniej, że nie można pogodzić Jego Słowa z nauczaniem w tym kościele, a żadna wspólnota charyzmatyczna nie jest w stanie pozostać w systemie z czystym sumieniem. Stopniowo coraz bardziej się "protestantyzowaliśmy", aż w końcu wyszliśmy stamtąd. Duch Święty nie pozwoli człowiekowi tam zostać, o ile nie następuje zatwardzanie serca i stopień obłudy, strachu czy oszukiwania się nie stanie się tak wielki, że nieszczęśnik zaprze się prawdziwego Pana Jezusa i wróci do "eucharystycznego". A znam takich.

Moim zdaniem (przynajmniej na podstawie podanego przez Ciebie opisu sytuacji) Twój lęk bierze się stąd, że pokładasz nadzieję w ludziach, zamiast w żywym Bogu. Jeśli Go poznałeś, to daj Mu się prowadzić. Proś o prowadzenie w odpowiednim kierunku i ochronę przed zwiedzeniami. Mamy czasy ostateczne i taka sytuacja została zapowiedziana przez samego Pana Jezusa oraz apostołów. Ale przecież Pan jest mocniejszy.

Czytam ostatnio Księgę Liczb i widzę, jak naród Izraela po wyprowadzeniu z Egiptu wielokrotnie chciał tam wracać dlatego, że na pustyni mieli wprawdzie obecność Bożą (a czegóż więcej chcieć?), ale uważali, że zaraz zginą, bo jest wprawdzie manna z nieba, ale nie ma czosnku i cebuli. Mieli obietnice, widzieli działanie Boga w swoim życiu, a mimo to chcieli wracać tam, gdzie wołali o wybawienie.

Może dobra byłaby ilustracja. Ożyłeś w kostnicy i ktoś (Ktoś) Ci otworzył drzwi na wolność, żebyś zobaczył, że istnieje życie poza tym przygnębiającym miejscem. Jesteś na wolności. Jeśli jesteś dzieckiem Bożym, to masz Ducha Bożego, Jego Słowo i możesz liczyć na Jego prowadzenie. Widzisz żywych ludzi, z których wielu (jak to w Polsce) też opuściło miejsce martwej religii bez Ducha. I wielu tych żywych ludzi dziwnie myśli, dziwnie się zachowuje, są oszukiwani, a niektórzy z nich sami zaczęli oszukiwać. Wiele osób piszących na forum to ludzie oszukani, którzy przejrzeli, Bóg ich nie opuścił i mimo działalności oszustów wracają do duchowej równowagi. Są żywi - i to ich różni od tych, którzy nadal leżą w kostnicy. Trzeba przyznać, że to różnica zasadnicza.

Myślę, że nie obraziłeś swoim postem nikogo. Po prostu dałeś wyraz swojej frustracji. Ciągnąc dalej ilustrację, kostnica wysyła specjalnych ludzi, żeby nakłonić żywych to powrotu "na łono matki". Na wszelkie możliwe sposoby. Ludzie przebrani za żywych mieszają się z żywymi i próbują ich przekonać, że przecież wśród żywych jest wielkie zamieszanie, a w kostnicy przynajmniej cicho i spokojnie. Niektórzy z żywych zaczynają sami żyć cieleśnie, nie słuchają Boga i pojawia się u nich ekumeniczne pragnienie powrotu, bo na drzwiach kostnicy niedawno zamieszczono ogłoszenie: "Witamy wśród żywych inaczej". Organizuje się festyny i wspólne akcje, żeby tylko ślepi powrócili do umarłych. Stosy okazały się nieskuteczne, więc kierownictwo kostnicy obmyśliło bardziej subtelne metody. Taki tajemny plan.

Ale jest Pan. Jeśli kochasz Go z całego serca, to przylgnij do Niego i proś, żeby Ci dał otwarte oczy duchowe. Nie polegaj na ludziach. Czytaj Słowo Boże, proś o otwarcie umysłu i szukaj tych, którzy wzywają Pana z czystego serca, nie uganiając się za marnościami tego świata, zdrowiem fizycznym za wszelką cenę, ale się oddzielają dla Boga. Proś o jajo, a nie o skorpiona w skorupce. Pan Cię nie porzuci i nie opuści, a nawet po krótkotrwałych cierpieniach utwierdzi, umocni, i na trwałym postawi gruncie.

Mądry spowiednik nie ma mocy odpuścić Twoich grzechów, a jeśli jest jezuitą i po swoim rzekomym nowym narodzeniu nadal odprawia msze, oddając cześć stworzeniu przez 20 lat, udzielając sakramentów rzekomo niezbędnych do zbawienia i tak dalej to coś z tym nowym narodzeniem musiało być nie w porządku. Nie wspomnę o przeklinaniu jak szewc (jeśli mówimy o autorze "Tajemnego Planu") przez cały ten czas. Konkrety w odpowiednim wątku. Jego poglądy na sprawy zasadnicze takie jak chrzest i Wieczerza Pańska są co najmniej niejasne i wątpliwe, a powołuje się na... zwodzicieli "protestanckich". Dalej nie będę pisał, bo to nie ten wątek. Chodzi o Ciebie.

Kierownictwo kostnicy poprzez swoje działania propagandowe, dezinformacyjne i sabotażowe stopniowo usypia żywych, żeby wprowadzić ich w stan duchowej hibernacji. To w ramach "szukania tego, co nas łączy". Ale udaje się to zrobić tylko w stosunku do tych, których duchowa temperatura jest uzależniona nie od osobistej relacji z Bogiem i posłuszeństwa Jego Słowu, tylko od okoliczności zewnętrznych i nieposłuszeństwa Słowu. Proś Pana o pomoc i łaskę, a będzie Ci dana. Jeśli w wyniku rozmowy ze spowiednikiem sam zwróciłeś się do Jezusa i narodziłeś się na nowo, to pamiętaj, że Bóg jest w stanie użyć nawet oślicy, żeby przemówiła do człowieka. Teraz nie potrzebujesz już pośredników, kapłanów, sakramentów i całego systemu. Masz Pana, Arcykapłana, Jedynego Pośrednika i Skałę. Chcesz wracać do cebuli i czosnku w kostnicy?

Zacznij się modlić i przestań się bać. Lęk przed rodziną jest niczym w porównaniu z jeziorem ognia. Tego się Bój, a nie zamieszania wśród żywych, z którego Pan Jezus ma moc się wyrwać nawet jeśli się w coś zaplączesz. Szczere i czyste serce oraz szukanie Boga w Duchu i prawdzie jest jedynym warunkiem.

Na koniec dwa fragmenty, które mogą Ci się przydać:

"Młodzieńczych zaś pożądliwości się wystrzegaj, a zdążaj do sprawiedliwości, wiary, miłości, pokoju z tymi, którzy wzywają Pana z czystego serca" [II Tym. 2:22]

"Ale wy, umiłowani, budujcie siebie samych w oparciu o najświętszą wiarę waszą, módlcie się w Duchu Świętym, zachowajcie siebie samych w miłości Bożej, oczekując miłosierdzia Pana naszego Jezusa Chrystusa, ku życiu wiecznemu. Dla jednych, którzy mają wątpliwości, miejcie litość, wyrywając ich z ognia, ratujcie ich; dla drugich miejcie litość połączoną z obawą, mając odrazę nawet do szaty skalanej przez ciało. A temu, który was może ustrzec od upadku i stawić nieskalanych z weselem przed obliczem swojej chwały, jedynemu Bogu, Zbawicielowi naszemu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, niech będzie chwała, uwielbienie, moc i władza przed wszystkimi wiekami i teraz, i po wszystkie wieki. Amen." [Judy 20-25]

W razie jakichś pytań w sprawie "syndromu pokatolickiego", możesz pisać na priva.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Cz kwi 05, 2018 11:20 am 
Offline

Dołączył(a): Śr sty 31, 2018 1:00 pm
Posty: 11
Dochodzę do punktu podjęcia konkretnych decyzji i niełatwych rozmów z najbliższymi. Nie wiem czy mam na tyle silną wiarę, żeby temu wszystkiemu podołać. Będę wam wdzięczny za modlitwę...


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Cz kwi 05, 2018 5:27 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8571
Lokalizacja: Kraków
Będzie "pod górkę", ale moje wsparcie masz. Najważniejsze jednak, żebyś się nie wystraszył i prosił Pana o wsparcie. W końcu sługa nie jest większy od Pana:

"Jeśli kto chce mi służyć, niech idzie za mną, a gdzie Ja jestem, tam i sługa mój będzie; jeśli kto mnie służy, uczci go Ojciec mój" [Jan 12:26]

"Wspomnijcie na słowo, które do was powiedziałem. Nie jest sługa większy nad pana swego. Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą; jeśli słowo moje zachowali i wasze zachowywać będą" [Jan 15:20]


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Dział zablokowany Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 4 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL